Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Wąsik nie ma nic, tylko imię i swoje życie, którego się kurczowo trzyma ostatnim pazurkiem. Wąsik jest kociątkiem. Waży niecały kilogram.
Urodził się za późno, żeby przetrwać zimę. Rodzeństwo zamarzło, on walczył najdłużej i ocalił swoje życie. Gdy już go zgłoszono, gdy już po niego jechaliśmy i miał mieć dom... Został pogryziony przez psa. To małe ledwo żyjące kocie ciałko złapał pies i zmiażdżył w śmiertelnym uścisku.

Gdy go odnalazła wolontariuszka leżał nieprzytomny a kilkunastostopniowy mróz odbierał słaby oddech kociątka. Rozpoczęliśmy walkę z czasem. W ciągu paru chwil trafił na stół w przychodni weterynaryjnej. Niestety, obrażenia są ogromne, obrzęk mózgu, połamana żuchwa, urazy wewnętrzne.
Kotek został w szpitalu przy całodobówce, jest pod tlenem.
Zdecydowaliśmy się go przygarnąć pod nasze skrzydła, mimo ogromnej ilosci kotów pod opieką. Chcemy dać mu szansę. Drugiej już nie będzie. Koszty leczenia zostały oszacowane na już, cztery tysiące zł. A to tylko diagnostyka i pomoc szpitalna a gdzie operacja i rekonwalescencja.

Nie damy rady, ale postanowiliśmy stworzyć mu zbiórkę. Wąsik przecież Was nie poprosi, jest tylko kociątkiem. Nie umie opowiedzieć swojej historii. Każdy dzień w lecznicy to ogromne koszty. Przez kilka dni wymaga całodobowej opieki. Jeśli nie uzbieramy środków Wąsik nie ma szans na życie.
Prosimy w imieniu kociątka o darowiznę, bo to walka o jego życie. A kotek daje radę i z dnia na dzień jest lepiej. Dajcie mu życie, bardzo prosimy.


Ładuję...