Koteczka z połamaną miednicą - leżała na poboczu i czekała ...

Zbiórka zakończona
Wsparło 111 osób
2 780 zł (92,66%)

Rozpoczęcie: 18 Września 2014

Zakończenie: 1 Grudnia 2014

Dziękujemy za Twoje wsparcie – każda złotówka jest cenna.
Razem wielką mamy moc!
Gdy tylko otrzymamy rezultat zbiórki, zamieścimy go na stronie.
Kot potrącony na ulicy - to niestety bardzo częsty widok na polskich drogach. Spieszący się kierowca nie zwraca uwagi na zwierzęta błąkające się przy drodze, a sam zwierzak często nie ma instynktu, który uchroniłby go przed potrąceniem. Niewielu kierowców w takim wypadku udziela pomocy zwierzakowi. Najczęściej prowadzący pojazd Człowiek odjeżdża i zostawia psa albo kota rannego, cierpiącego. Taki zwierzak jest zdany wtedy tylko na litość innych uczestników ruchu drogowego.


Tak właśnie było w przypadku koteczki Misi - koteczki, która została znaleziona na poboczu drogi. Kotka na widok ludzi nawet nie próbowała wstać, a co dopiero uciekać! Nie była w stanie choćby się poruszyć. Ale żyła. Leżała i czekała na pomoc. Na pomoc, albo na śmierć. Na szczęście koteczka została zauważona przez wolontariusza z Fundacji Viva - z grupy Zwierzaki z Mińska, który zatrzymał auto i bezwładną koteczkę zabrał do swojego samochodu. Choć tą drogą jechał w innych – prywatnych sprawach, nie zawahał się wszystkiego odwołać tylko po to aby zawieźć ranną kotkę do lecznicy.Wstępne oględziny koteczki wykazały sporą ranę otwartą na nóżce oraz wybity kieł. Kotka nadal nie chciała wstawać i nie poruszała się przy badaniu. Wykonane rtg rozwiało wszelkie wątpliwości lekarza - okazało się, że koteczka ma pogruchotaną miednicę. To dlatego nie mogła normalnie wstać, ani uciec z miejsca, w którym została potrącona!


 

Jako że miednicy nie da się usztywnić, ani zabezpieczyć, lekarz zalecił zabieg chirurgiczny w celu nastawienia kości, albo długą, kilkutygodniową „klatkoterapię”. Koteczka okazała się być oswojoną i bardzo przyjacielską istotą. Cierpliwie znosi pobyt w klatce i konsultacje z ortopedą. Niestety, okazało się, że koteczka jest chora na białaczkę, co zdecydowanie spowalnia proces regeneracji i powrotu do zdrowia. Przed nią jeszcze kilka tygodni w klatce i niestety, całkiem realna wizja operacji. Bardzo prosimy o pomoc i nieodwrócenie głowy, tak jak to zrobiło kilkanaście osób, które minęły ją na poboczu.

Misia to prawdopodobnie domowa kotka, którą ludzie wyrzucili na ulicę, kiedy dowiedzieli się, że kotek choruje na białaczkę. Taki schemat powtarza się bardzo często. Opiekunowie zwierząt żałują pieniędzy na weterynarza, leki. Szkoda im czasu i zachodu. Przecież można wziąć nowego kota... Domowy zwierzak nie radzi sobie bez opieki człowieka i kończy tak jak nasza kicia. Ona miała szczęście. Dla zbyt wielu zwierząt pomoc nadchodzi za późno :(

Prosimy Was wszystkich o pomoc! Tygodnie w klinice to ogromny koszt dla małej grupki wolontariuszy, którzy codziennie zmagają się z bezdomnością i nieszczęściem zwierząt...

Pomogli

Ładuję...

Organizator
0 aktualnych zbiórek
681 zakończonych zbiórek
Wsparło 111 osób
2 780 zł (92,66%)