Na ratunek koteczce Pipi

Wsparło 141 osób
6 088 zł (86,97%)
Adopcje

Rozpoczęcie: 28 Listopada 2024

Zakończenie: 17 Lutego 2025

Godzina: 10:37

Pipi [*] 05.02.2025, 19:01

Wczoraj zgasła najpiękniejsza iskierka...

Nie tak miało być... Miała wciąż szaleć za ukochanymi piłeczkami o 5 nad ranem, nie wyrabiać się na zakrętach w pogoni za Listkiem. Miała budzić ciocię każdego ranka, wcierając w jej twarz swój mokry nosek, by potem zasypiać wtulona główką w cioci dłoń. Miała w przerwach od zabawy wpychać się na kolana, tulić się i mruczeć. Miała wciąż nadstawiać się do całowania i obejmować cioci buzię swoimi pachnącymi paputkami. Miała żyć...

Tak cudownie zmieniła się i rozwinęła przez ten krótki czas. Tak wypiękniała i zachłannie korzystała ze wszystkiego, co tylko spotkała na swojej drodze.


Rozkochała w sobie wszystkich... lekarzy, którzy nie mogli wyjść z podziwu, jak się zmienia, kocich dziadków z radością przejmujących opiekę, gdy ciocia musiała dłużej być w pracy. I ciocię, której los zesłał tę małą istotkę - piękniejszego daru nie mógł wybrać.

Ta mała istotka umarła zdecydowanie za wcześnie. Jest bez niej tak koszmarnie pusto i smutno. Nie ma już piłeczek z dzwoneczkiem. Słodkich minek i zagubionego języczka. Pachnącego futerka przy twarzy. Najpiękniejszego zeza na świecie. I słodkich, uroczo trzęsących się paputek. Radości, gdy się bawi i zmartwień, gdy gorzej się czuła. I nic już nigdy nie będzie takie samo.

Wszędzie będę Cię szukać Pipiołku, wszędzie... 

Pipi umarła w cioci ramionach. Hipoplazja móżdżku nie była jedynym problemem, którym została obciążona. Była genetycznie "niedoskonała". Odeszła w wyniku gromadnych ataków padaczkowych, które nie dały się wyciszyć żadną kombinacją dostępnych leków. Walczyliśmy długo, ale jej mózg się poddał. Przepraszam cię, kochanie, sama nie wierzę w to, że przegraliśmy.


Mieliśmy nadzieję, że wygramy dla niej lata szczęśliwego życia. Wygraliśmy tylko troszkę dni.

Pomogli

Ładuję...

Organizator
3 aktualne zbiórki
20 zakończonych zbiórek