Kocura zabił żelazkiem, kotce połamał miednicę. Prosimy, pomóżcie

Wsparło 578 osób
16 128,41 zł (64,51%)
Brakuje jeszcze 8 871,59 zł
Wesprzyj

Rozpoczęcie: 22 Lutego 2019

Zakończenie: 31 Grudnia 2019

11 Kwietnia 2019, 09:08
[Aktualizacja 11.04.2019]

Kochani, a tutaj reportaż TVN Uwaga: 

https://uwaga.tvn.pl/reportaze,2671,n/zszyl-psa-sznurowka,288121.html?fbclid=IwAR33ilXNo2xIN450oU2W-tQf44yN3vajR0CFNgQNpZr2DunLB9XbJkwc_NE

Pokaż wszystkie aktualizacje

06 Kwietnia 2019, 19:48
Aktualizacja 06.04.2019

Nasi Drodzy!

Mamy wieści o Jadzi - wieści dobre i złe.

Prawe biodro Jadzi w ogóle się nie zrasta :( Kotka próbuje chodzić, ale nie jest w stanie, bo przewraca się na prawą stronę... Niedługo rozpoczynamy rehabilitację, ale pewnym jest, ze Jadzinka już nigdy nie będzie pełnoprawnym kotem :( Nie mamy pojęcia, co Patryk M. musiał zrobić tej kruszynce, żeby polamac miednicę az tak!

Bardzo dziękujemy za Państwa pomoc. Bez Was nie bylibyśmy w stanie walczyć o zdrowie kotki. Koszty ciągle rosną :(

Jadzia po wpisaniu z poprzedniej kliniki miała w płucach nagromadzone... 800ml wody! Dzięki lekom, część płynu udało się usunąć, ale nadal walczymy. Badania krwi są już nieco lepsze, diagnozujemy jednak wątrobę, na której wykryto zmiany. Mała wybrzyda w jedzeniu, karma, która smakuje jednego dnia - następnego uznawana jest za totalną pomyłkę :)

Lekarze weterynarii, którzy leczyli Jadzię i Stefanka wezwani zostali już do złożenia zeznań na Policji, co uczynili. W sprawie oprawcy Jadzi, Stefanka i Juniora nadal pojawiają się nowe okoliczności, poprzez co w Szczecinie spędziliśmy 2 ostatnie weekendy. Owocne weekendy ..

W naszej sprawie interweniowal juz wiceminister Pan Patryk Jaki. Reportaż w Uwaga.Tvn pojawi się niebawem. Poinformujemy Państwa, kiedy tylko poznamy datę emisji <3 

Jezeli chcielibyście Państwo pomoc nam w walce o sprawiedliwość, będziemy wdzięczni. Zachęcamy do śledzenia naszego fanpejdzu, tam umieszczamy najświeższe informacje o postępach w sprawie <3 

27 Marca 2019, 18:58
Aktualizacja

 

Drodzy Państwo!

Jak wszyscy pewnie już wiecie, Patryk M. zaatakowal ponownie...

Jego okrucieństwo przeszło wszelkie granice. Ten chłopak rozciął udo psu koleżanki, po czym zaszył je.. sznurówką. Oko psa wyszło z orbity co świadczy o tym, że był okrutnie duszony. Po wszystkim wykonał telefon do dziewczyny z informacją, że jej pies jest "poje..ny" i coś się z nim dzieje. Z zeznań dziewczynki wynika, ze Patryk M. włamał się do mieszkania. Dziewczynka, ze wsparciem Agnieszki Natalii Bagińskiej, od razu popędziły do mieszkania. 
Pod blokiem zastały Policję, którą zawiadomił sąsiad, znalazłszy zwłoki psa.

Ten... wyrzucił psa na śmietnik, po czym uciekł. Wszystko zarejestrowały kamery z ulicy Żółkiewskiego w Szczecinie.

Dzięki ciężkiej pracy Policji i prowokacji przeprowadzonej przez Agnieszka Natalia Bagińska, chłopaka udało się schwytać pod Galerią Galaxy wczoraj, około godziny 23.

Chłopak miał krew na rękach i uchu, co tłumaczył tym, że uprzednio z kimś się pobił. Zwłoki psa oraz wszytkie ślady zbrodni w mieszkaniu zostały zabezpieczone. W tym tygodniu odbędzie się sekcja zwłok.

Patryk M. przebywa obecnie w areszcie, będzie sądzony za morderstwo kota Stefana, morderstwo psa Juniora oraz pobicie i trwałe okaleczenie kotki Jadzi. Tym razem nie wyjdzie na wolność. Po pobiciu Jadzi został wypuszczony po 48 godzinach, bo takie są procedury. No, to mamy konsekwencje. 
Jako Fundacja, na czele z mecenasem Michałem Gajdą ze Szczecina, będziemy domagać się sprawiedliwości dla trzech już, ofiar, tego młodego kata. Będziemy włączeni do wszystkich spraw na etapie sądowym i obiecujemy, chłopak poniesie karę.

W zeszly weekend (22-24 marca) pojechaliśmy do Szczecina aby spotkać się z naszym adwokatem, porozmawiać z mediami i pogrzebać w sprawie. Odnaleźliśmy kilka innych ofiar tego mężczyzny... Chłopak krzywdził nie tylko zwierzęta. Jutro (28.03.2019) wyruszamy do Szczecina ponownie. Coraz więcej faktów wychodzi na jaw, chcemy, aby Patryk odpowiedział za całą krzywdę jaką wyrządził, ale wielu z pokrzywdzonych potrzebuje naszego wsparcia przy składaniu zeznan. Badamy jeszcze sprawę psa, którego Patryk M. mial powiesić na żyrandolu w swoim rodzinnym mieszkaniu- słyszymy to od coraz większej ilości osób, ale nie mamy jeszcze dowodów. Musimy je zdobyć!

Potrzebujemy wsparcia na podróże do Szczecina(600km od nas), na leczenie i rehabilitację Jadzi. Dziękujemy, że chcecie ciągle nas wspierać i prosicie o zwiększenie kwoty zbiórki. To dla nas bardzo ważne, że jesteście z nami! Ponosimy ogromne koszty i wszystko udaje się wyłącznie dzięki Wam. Serdecznie prosimy, śledzcie nasz Facebook- Fundacja Pso-Ty i Koty. Tam pojawiają się artykuly prasowe na temat sprawy, wywiady i reportaże. 

Dla Juniora nie możemy już zrobić nic  :( Pomóżcie nam wsadzić tego chłopaka za kraty.. to musi się skończyć!

05 Marca 2019, 12:42
05.04.2019

Drodzy Darczyńcy!

Jadzia została wypisana ze szpitala i na dalsze leczenie Opiekunka będzie dowozic ją do Kliniki samodzielnie.Jadzia źle zniosla pobyt w szpitalu, a jej zdrowiu nie zagraża już ogromne niebezpieczeństwo. Wyniki morfologii nadal nie pozwalają na przeprowadzenie operacji i sprawa nadal tkwi w zawieszeniu

:(

Dostaliśmy juz pierwszą fakturę za leczenie kici, o wszystkich postępach będziemy Państwa informować. Serdecznie dziekujemy Państwu za wsparcie <3!

26 Lutego 2019, 14:48
[Aktualizacja 26.11.2019]

W związku z niniejszą zbiórką pojawiło się bardzo dużo sprzecznych informacji i niedomówień. Sytuacja jest wyjaśniona. Zbieramy środki na leczenie kotki Jadzi, która została skatowana przez współlokatora opiekunki oraz na koszty postępowania sądowego. Wszystkie osoby, które życzą sobie zweryfikować naszą wiarygodność, mogą zadzwonić na Komendę Niebuszowo w Szczecinie lub do mecenasa Michała Gajdy: 795 059 600. Kotka jest pod opieką Przychodni Weterynaryjnej Małych Zwierząt Leonard Gugała. Opisujemy historię obydwu kotów, ale pragniemy zaznaczyć, że zbiórka dotyczy kotki Jadzi i jej stanu. Drugiego z kotów, Stefana, nie zdołaliśmy uratować.

To, co wydarzyło się w Szczecinie, mrozi krew w żyłach.

W zeszłym roku swój dom w tym mieście znalazła para dwóch stareńkich persów, które wcześniej trafiły pod naszą opiekę. Wszystko było fantastycznie, koty pomimo sędziwego wieku cieszyły się wspaniałym zdrowiem.

W styczniu tego roku odszedł Stefan, ale to nie była zwyczajna śmierć. Jego głowę rozbiło żelazko, które spadło na niego z dużej wysokości. Opiniowało dwóch niezależnych weterynarzy. Wszyscy uznali to za bardzo nieszczęśliwy  wypadek. Żelazko stało na suszarce, kot wskoczył, stało się.

Teraz dopiero zdajemy sobie sprawę z tego, jak bardzo się myliliśmy. 22 lutego opiekunka została zaalarmowana przez swoje dzieci, że coś dzieje się z kotką Jadzia. Kotka miała rozcięty pyszczek, bardzo płakała i nie wstawała na łapki. Pokryta była swoim moczem, nie było z nią kontaktu.

Weterynarz stwierdził, że może być to kolejny atak padaczki i podał leki. Opiekunce jednak coś nie pasowało, bo kotka bardzo płakała przy każdym ruchu. Pojechała do innego weterynarza, który wykrył obustronne złamanie miednicy. Wszystko zaczęło składać się w jedną całość...

Zaczęliśmy analizować. Problemy ze zdrowiem kotów zaczęły się w grudniu. Rany na pyszczkach, przekrwione oczy, obrzęki, stłuczenia, wycofanie i stres. Wcześniej koty, pomimo swojego wieku, były pełne wigoru i wskakiwały na duże wysokości, co wydawało się tłumaczyć wszystko. W połączeniu z padaczką, na którą były leczone, stanowiło to mieszankę wybuchową. Żelazko spadło samo - zdarza się. Jadzia uderzyła się w oko - zdarza się. Jadzia w wyniku ataku padaczki przygryzła sobie pyszczek- to również się zdarza. Jednak złamana miednica oraz urazy, które weterynarz porównał do takich samych jak po silnym uderzeniu samochodem, u niewychodzącego kota... To nie jest przypadek.

W grudniu 2018 razem z opiekunką i jej dziećmi zamieszkał 19-letni mężczyzna ze Szczecina. Sumiennie pomagał we wszystkich obowiązkach domowych, był miły i uczynny. Nikomu nie przeszło przez myśl, że kiedy zostawał sam w domu, katował koty bez cienia litości...

Stefan nie zginął w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Jego głowa została roztrzaskana żelazkiem przez chłopaka, który mieszkał z opiekunką. Widok konającego zwierzęcia napawał go tak bardzo, że pozwolił mu wykrwawiać się przez wiele godzin w ogromnych męczarniach, gdyż kot znaleziony został jeszcze żywy, po wielu godzinach od jego wyjścia z domu.

Jadzia nie złamała miednicy sama. Nie poraniła się sama, nie podbiła sobie oka. Wszystkich urazów koty doznawały wtedy, kiedy ostatnią osobą przebywająca w mieszkaniu był 19-letni mężczyzna ze Szczecina. Wczoraj u weterynarza opiekunka wezwała policję i opowiedziała o swoich podejrzeniach. Po powrocie do domu, policja odnalazła mężczyznę leżącego pod sklepem, nieprzytomnego po upojeniu alkoholowym. Nigdy wcześniej nie sięgał po alkohol... To wydawał się taki grzeczny chłopiec! Na wyrzuty sumienia za późno. 

Mężczyzna został przewieziony do aresztu, jest przesłuchiwany, nie przyznaje się do winy. Opiekunka nie ma już łez, my też. Nie mamy pojęcia, jak to się stało, że ani my, ani opiekunka, niczego nie skojarzyliśmy. Oprawca wykorzystał wszystko i wszystkich - żaden weterynarz nie podejrzewał, że może tutaj dochodzić do przemocy, bo wszyscy znali opiekunkę i wiedzieli, że przychodzi z kotami z każdym, najmniejszym katarem. Wszystko tłumaczyła padaczka- nikt nie zaobserwował u kotów ataku, no ale musiały występować, skoro koty odnosiły obrażenia. Chcąc znaleźć przyczynę,  wszyscy daliśmy się oszukać.

Jako Fundacja dopilnujemy tego, aby zwyrodnialec poniósł karę najsurowszą z możliwych. W Sądzie w Szczecinie reprezentować będzie nas kancelaria adwokacka Pana Michała Gajdy, a Pan mecenas zaproponował zrobić to dla tych zwierząt pro bono. Nie mamy słów, by opisać naszą wdzięczność. Potrzebujemy Państwa wsparcia na podróże do Szczecina - to miasto oddalone od nas o 600 km. 

Potrzebujemy wsparcia na leczenie Jadzi - czeka ją operacja, bez której już nigdy nie wstanie na łapki oraz na koszty postępowania sądowego. 

Koszt hospitalizacji kota w Przychodni Weterynaryjnej Małych Zwierząt Leonard Gugała wynosi 95 zł/doba.  Do hospitalizacji doliczyć trzeba koszty leków w przypadku Jadzi (kroplówki, leki przeciwbólowe, leki wspomagające przy osłabieniu i wyczerpaniu organizmu oraz specjalistyczna karma wspomagająca rekonwalescencję).

W przypadku zabiegu operacyjnego koszty oscylują się na kwotę 2500 - 3000 zł. Wyżej wymienione ceny nie obejmują dodatkowych badań tj. krwi, usg, rtg oraz innych konsultacji specjalistycznych, które w razie konieczności zostaną wykonane.

Obecnie weterynarz Leonard Gugała ocenił stan zdrowia Jadzi: duże problemy z poruszaniem się, złamanie miednicy (kości biodrowe złamane), anemia, podwyższony poziom mocznika. Nasz weterynarz zalecił hospitalizację, by ustabilizować stan Jadzi. Ocenił, że takie obrażenia spowodowac mogłyby jedynie wypadki komunikacyjne, upadki z dużych wysokości lub urazy mechaniczne.

Mężczyzna katował koty, a po wszystkim, z nieświadomą i oszalałą z troski opiekunką wzorowo jeździł na wizyty do weterynarza. Kto podejrzewałby najbliższą osobę o takie rzeczy?

Nie potrafimy opisać naszego żalu. Rzeczywistość okazała się tak brutalna, że skala okrucieństwa przekracza nasze progi empatii. Zrobimy wszystko, by mężczyzna odpowiedział za swoje czyny.

Prosimy, pomóżcie nam wsadzić go za kraty i pomóc Jadzi stanąć na łapki.

Organizator
3 aktualne zbiórki
70 zakończonych zbiórek
Wsparło 578 osób
16 128,41 zł (64,51%)
Brakuje jeszcze 8 871,59 zł
Wesprzyj

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość