Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Właśnie otrzymaliśmy zestawienie kosztów z przychodni i jesteśmy podłamani. To już 12 tys! Zdecydowanie niedoszacowaliśmy pobytu w szpitalu i dodatkowych kosztów. Ponieważ kocurek przestał jesc, załatwiać sie i leżał apatyczny w klatce wykonano dodatkowe badania - rtg, usg, krew. Pobrano wymazy z uszu, zrobiono kilka razy lewatywę. Najprawdopodobniej jest to efekt potwornego stresu. Włączono leki opioidowe, ktore dsialaja rowniez przeciwbólowo, obróżkę feromonowa, do jedzenia dostaje różne smakołyki. Jesteśmy w czarnej.. no wiecie w czym. Bez wsparcia, udostępnień i Waszej pomocy za chwilę skapitulujemy.




Kocurek już po amputacji. Łapkę usunięto razem z łopatką. Po dokładnym ogoleniu kończyny okazało sie, że nie ma co zbierać. Łapka zwyczajnie uschła, a martwica postępowała, co mogło ostatecznie doprowadzić do sepsy i śmierci.
Kocurek uczy się teraz poruszania na 3 łapkach. Na szczęście nie zalega w klatce, przemieszcza się, korzysta z kuwety. Ma apetyt.


Kocie, który Ci to zrobił? Ile zła trzaba mieć w sobie, żeby ustawiać wnyki i skazywać na cierpienie przypadkowe zwierzę?
Ty potworze, który to zrobiłeś, pamiętaj, karma wraca...

Gdy dostaliśmy info o kocurku z poranioną łapką nie spodziewaliśmy się, że ma aż tak rozległe obrażenia. Dopiero wizyta u weta na cito odsłoniła ogrom cierpienia tego kota.

Przednia kończyna piersiowa na zdjęciu rtg wyszła jak zmiażdżona? Przytrzaśnięta? Każda kostka w inną stronę. Na skórze rany, dwa opuszki same odpadły, smród zgnilizny, rozkładającego się ciała.


Martwica, która powoli zjadała sobie tkanki.



Podano leki przeciwbólowe, antybiotyki, kroplówki. Ale już po dobie podjęto decyzję, że jedynym wyjściem jest amputacja. Brak czucia wskazywał, że z łapki już nie ma co zbierać.



Zbieramy środki na pobyt szpitalny, badania krwi, testy fiv i felv, a przede wszystkim na amputację, która lada moment zostanie wykonana. Po operacji kot zostanie na szpitalu ok 2 tyg.




Ładuję...