Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Sirocco wiele razy wygrywał starcia, których stawką było jego życie, lecz ten jeden raz przeciwnik okazał się silniejszy.
To nie jest miejsce na jego pożegnanie, ale chcę żebyście zapamiętali go jako konia szczęśliwego, nabierającego sił i znajdującego się w gronie przyjaciół.
Wspierając jego leczenie niejednokrotnie pokazaliście, że swoim hartem ducha, charakterem i całym sobą urzekł nie tylko mnie, ale i Was.
Przepraszam, że z takim opóźnieniem wstawiam rezultat. Zbiórka zakończyła się, zanim zdążyła się na dobre zacząć, a mimo, że od tego czasu minęło już pół roku, ja nadal pisząc te słowa czuję, że strupy powstałe na sercu po tej stracie ani trochę się nie zagoiły.
Dziękuję, że na emeryturze Sirocco nie został zapomniany, a wręcz przeciwnie podbił wiele serc, w których zagrzał miejsce na długo.
Dziękuję kochani

Kochani, ostatnimi czasy nad KOŃcem Świata zebrały się ciemne chmury. Sirocco walczy o swoje życie.
Minęło już 16 długich dni i 16 długich nocy odkąd zaczęliśmy leczenie, a jego koniec wciąż daleko za horyzontem. Cała kuracja jest przewidziana na 8 tygodni, a opiera się w głównej mierze na leku o nazwie Arthrotec. Zapas na zaledwie jedną dobę to 30 tabletek, co daje koszt około 60 zł. Walka o końskie zdrowie to niestety także końskie dawki, więc leczenie będzie nie dość, że długie, to jeszcze i bardzo kosztowne.

A dlaczego akurat Arthrotec? Po pobycie w klinice okazało się, że Sirocco ma silny, specyficzny rodzaj wrzodów, a jedyny dostępny w Polsce lek dostępny na receptę, który zawiera potrzebny Mizoprostol to właśnie Arthrotec. Żeby nie było zbyt łatwo lek zawiera jeszcze jeden składnik, który jest z kolei silnie toksyczny dla koni – diklofenak. Dlatego, też każdą jedną tabletkę muszę BARDZO, BARDZO dokładnie rozdzielić. Środek odkładam na bok, a otoczkę, która nas interesuje następnie rozgniatam na pyłek za pomocą moździerza, rozpuszczam z wodą i podaję pacjentowi doustnie strzykawką. I tak co 12 godzin.
Co 8 godzin z kolei Sirocco dostaje dodatkowo Ulgastrol, a trzeba pamiętać zachować odstęp między nim, a Arthrotec'iem oraz posiłkiem przynajmniej 1,5 godziny.



Muszę przyznać, że po już ponad dwóch tygodniach leczenia jest bardzo ciężko. Emocjonalnie, bo mamy wzloty i upadki i ta karuzela raz daje mi nadzieję, że będzie już tylko lepiej, a raz przygniata do ziemi świadomością, że mimo wszelkich starań i chęci sytuacja wciąż jest bardzo zła.
Fizycznie, bo wciąż mam pod opieką całe stado KOŃca Świata, a oprócz leczenia dziaduchny, wstaję też do niego nocami co 2 godziny, a gdy ma mniejszy apetyt i dłuższy czas nic nie je, to przy użyciu dużej strzykawki przemycam mu posiłek w formie papki z ziołami oraz paszą o łagodnym działaniu dla jego układu pokarmowego.

Już to wszystko stanowi spore wyzwanie dla schorowanego, końskiego emeryta, lecz Sirocco na domiar złego ma osłabiony organizm i zdarza mu się czasem gorączka, gorsze samopoczucie i w ogóle jest słaby. Zdarzają się gorsze dni. Raz sytuację ratowała Pani doktor, podając mu leki wzmacniające, a raz z pomocą przyjechała wspaniała ekipa strażaków, gdy zarówno Sirocco, jak i mi zabrakło siły, żeby go podnieść. Bałam się trochę jak zareaguje, gdy tyle osób zbierze się wokół niego i nie przestawałam do niego mówić, ale chyba zrozumiał, że wszyscy byli tam dla niego. Grzecznie czekał i całe szczęście akcja zakończyła się sukcesem, a do niego znów jechała już Pani Doktor, by podać mu kroplówki i pobrać krew do dalszych badań.

Kochani, po prostu musimy go uratować. Tak bardzo walczy i chce żyć. Muszę zrobić, co w mojej mocy, żeby mu tę walkę ułatwić, ale chcąc się nim zaopiekować musiałam zrezygnować chwilowo z ryneczku, gdzie mogliście mnie spotkać sprzedającą miody, podkowy na szczęście, czy wypalane obrazy. Koszty jednak nieustannie i niemiłosiernie rosną, więc gdy tylko dziadziuś poczuje się nieco lepiej, a ja zorganizuję sobie w stajni zastępstwo dobrej duszyczki, która zaopiekuje się stadem, to ruszę na kilka godzin, by zebrać choć nieco na jego tabletki do puszki. Właśnie szykuję palemki na niedzielę palmową, które mam nadzieję pomogą mi pomóc jemu.
To zbiórka na życie wyjątkowego konia. Obejmuje wyłącznie zakup tabletek, Ulgastrolu, maści na chorą nóżkę oraz strzykawki do podawania leków. Zbiórka nie obejmuje kosztów pracy nieocenionej Pani Doktor, która ostatnio odwiedza nas wyjątkowo często.
Jak zawsze masz wgląd do faktur pod zbiórką i będę je na bieżąco uzupełniać. 8 tygodni leczenia – 8 tygodni zbiórki. Kochani... Musimy dać radę. Dla niego.
Ładuję...