Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Lili nie powinna dziś walczyć o życie.

Lili ma zaledwie 3 lata. Powinna beztrosko wylegiwać się na kanapie, mruczeć przy swoich opiekunach i cieszyć się każdym dniem. Zamiast tego przeżyła prawdziwy koszmar.
Po wypadku z hulajnogą doznała poważnego złamania żuchwy. Każdy ruch sprawiał jej ból, jedzenie było ogromnym wyzwaniem, a cierpienie trwało z dnia na dzień. Najbardziej boli jednak to, że kiedy najbardziej potrzebowała pomocy, została sama. Jej właściciele nie zdecydowali się na leczenie. W lecznicy zapadła decyzja o eutanazji. Na szczęście weterynarze nie potrafili się na to zgodzić. Dzięki ich empatii i ogromnemu sercu Lili dostała szansę na życie.

Dziś jest pod opieką naszej fundacji i zrobimy wszystko, aby już nigdy nie musiała cierpieć. Przed Lili jeszcze długa droga do zdrowia. Ma założone druty stabilizujące połamane kości żuchwy, czekają ją kolejne wizyty kontrolne, leczenie, leki, specjalistyczna karma i dalsza opieka weterynaryjna. Dopiero gdy lekarze potwierdzą, że wszystko dobrze się zagoi, będzie mogła szukać kochającego domu.
Nie zostawimy jej. Ale same nie damy rady. Każda złotówka przybliża Lili do życia bez bólu. Każda wpłata to szansa, że już nigdy żadne zwierzę nie usłyszy, że łatwiej je uśpić niż leczyć. Jeśli możesz – pomóż. Jeśli nie możesz wpłacić – udostępnij tę zbiórkę. Dzięki temu historia Lili dotrze do osób, które będą mogły podarować jej drugą szansę. Razem pokażmy Lili, że są ludzie, którzy nigdy jej nie opuszczą. Dziękujemy za każdą formę wsparcia.

Na szczęście trafiła do gabinetu weterynaryjnego, gdzie lekarz nie odwrócił wzroku od cierpiącego zwierzęcia. Zawalczył o nią. Pierwsze dni były krytyczne, kolejne tygodnie pełne niepewności. Każdy dzień był małym zwycięstwem. A Lili... nie poddała się. Dziś jest już pod opieką naszej fundacji. Na prośbę doktora przyjęłyśmy ją do naszego azylu. Powoli wraca do sił i uczy się, że życie może znowu być dobre. Mimo wszystkiego, co ją spotkało, nadal ufa człowiekowi. Nadal przychodzi po czułość i delikatne głaskanie. Nie nosi w sobie złości – tylko ogromną wolę życia.

Każda złotówka ma znaczenie.To jednak jeszcze nie koniec jej leczenia. Przed Lili wizyta kontrolna i kolejny zabieg – z pyszczka trzeba będzie usunąć druty, które utrzymują złamaną szczękę. To będzie dla niej kolejny stres i kolejna próba, ale wiemy, że nie możemy jej zostawić samej. Dlatego prosimy Was o pomoc. Każda wpłata to cegiełka na opłacenie leczenia, kontroli, zabiegu i dalszej opieki weterynaryjnej.
Dzięki Wam Lili ma szansę wrócić do pełnego zdrowia i w przyszłości znaleźć kochający, bezpieczny dom. Dziękujemy, że jesteście z nami. To właśnie dzięki Wam koty takie jak Lili dostają drugą szansę. Pomóżcie nam doprowadzić jej leczenie do szczęśliwego końca.
Ładuję...