Dla Lilith - by mogła żyć, by nie cierpiała...

Zbiórka zakończona
Big 8938b2dc dd3f 48ea b1b6 ca520307690e
Wsparły 173 osoby
3 087,05 zł (41,16%)

Rozpoczęcie: 31 Maja 2017

Zakończenie: 16 Sierpnia 2017

28 Czerwca 2017, 09:40
Ratujemy Lilith - jej opiekunowie są zrozpaczeni, nie mogą jej stracić!

Kochani, oto wieści od Pani Elżbiety, opiekunki Lilith:

Niestety, po ostatnich badaniach bakteriologicznych (rana nie chciała się zagoić pomimo długiego czasu jaki upłynął od operacji), wykonanych w przychodni weterynaryjnej Roch-Vet, okazało się, że Lilith ma Staphylococcus Koagulazo ujemny - gronkowiec, na który według antybiogramu może dostać tylko Wancomycynę. To lek, który Lilith musi dostawać w warunkach ambulatoryjnych, dożylnie 3 razy na dobę. To wyjątkowo trudna bakteria do leczenia, koszt dziennego pobytu w szpitalu wraz z lekami  to ok. 190 zł.

Kuracja potrwa ok. 10 dni. To nie koniec naszych zmartwień... W piątek - 23.06.2017r - konieczne było usunięcie implantu, żeby móc wyleczyć infekcję, która rozwinęła się  w stawie, istniało podejrzenie, że implant wypadł z kości, co niestety okazało się prawdą. Jedyną szansą dla naszego pieska jest kosztowny zabieg artrodezy, polegający na założeniu stabilizatora zewnętrznego.

Pierwszy termin zaplanowany jest na 30.06.2017. Do czasu wyleczenia nie można rozpocząć rehabilitacji, co powoduje dodatkowe zaniki i przykurcze mięśni, a tym samym wydłuży czas i koszt samej rehabilitacji. To dla nas kolejny, ogromny cios, przekracza to znacznie nasze możliwości finansowe.

Zrobimy wszystko, by uratować naszą Lilith. Wierzymy, że znajdą się wyrozumiali ludzie o wielkich sercach, którzy są w stanie pomóc nam w walce o zdrowie naszej ukochanej psinki. Lilith jest naszą rodziną, przyjaciółką, istotką, którą kochamy najbardziej na świecie...

Nie pozwólcie jej odejść...

Lilith jest piękną 10-miesięczną damą w typie husky. Trafiła pod opiekę pary, która nie była świadoma jej kalectwa. Leczenie i operacje, jakich potrzebowała sunia w walce z odkrytą chorobą pochłonęły większość oszczędności jej opiekunów, dlatego zwrócili się z prośbą o pomoc do fundacji.

Poznajcie historię Lilith.

"W marcu w nasze ręce trafiła Lilith, którą z przyczyn losowych poprzednia właścicielka musiała  oddać, a nie chciała, żeby trafiła do schroniska. Lilith 2 miesiące wcześniej miała wypadek samochodowy. Nie do końca świadomi uwierzyliśmy Pani, która nam ją oddała, że z pieskiem wszystko ok, tylko jak się zmęczy to trochę utyka. Niestety, okazało się że Lilith nie ma więzadeł w stawie skokowym.

W marcu miała zrobioną operację polegającą na odtworzeniu więzadeł poboczno- przyśrodkowych krótkich i długich stawu skokowego. I gdy wszystko było już na dobrej drodze, chcieliśmy rozpocząć rehabilitację, okazało się, że jedna śruba się poluzowała i implanty pękły.

W piątek 19 maja Lilith miała kolejną operację. Przyczyną wypadnięcia śruby okazała się choroba zwana osteolizą (rozmięknięcie kości), implant wymieniono na nylonowy, ale założono tylko jeden, drugiego nie dało się już założyć z powodu wspomnianej choroby kości.

Znowu czeka nas długie leczenie i rehabilitacja. Trudno w tej chwili oszacować koszty dalszego leczenia, bo nie wiadomo, jak łapka będzie się regenerowała. Lililth ma ogromne zaniki i przykurcze mięśni wszystko jest do wypracowania, ale potrzebna jest kosztowna rehabilitacja.

Prosimy o wsparcie finansowe, gdyż nasze oszczędności poświęciliśmy na ratowanie naszego poprzedniego haszczaka, który odszedł  w grudniu po ciężkiej chorobie, a o którego zdrowie i życie walczyliśmy 2 lata. Lilith jest młodziutka, ma 10 miesięcy i całe życie przed sobą. Chcielibyśmy, żeby przeżyła je zdrowa, bo o jej szczęście sami zadbamy."

Organizator
0 aktualne zbiórki
13 zakończone zbiórki
Wsparły 173 osoby
3 087,05 zł (41,16%)

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość