Słodko - gorzko...

Wsparło 31 osób
1 035 zł (51,75%)
Brakuje jeszcze 965 zł
Wesprzyj

Rozpoczęcie: 21 Lutego 2021

Zakończenie: 4 Czerwca 2021

Campari nie była sama na bezdomności. Po jej zapakowaniu do klatki zza drzew wyszły dwa małe pieski zmarznięte tak, że trzęsły im się nogi... Przybiegły do ludzi, którzy ratowali suczkę i nie odstępowały ich na krok.  Jeden był tak chudziutki, że prawdopodobnie następnej nocy na mrozie by już nie przeżył....

Przedstawiamy dwóch cudnych chłopaków skazanych na śmierć - oto na wpół zamarznięty, szorstkowłosy Likier i Vermut - w trochę lepszej kondycji.

Oba niespełna roczne, jeszcze prawie szczeniaki. Całkowicie ufne i pragnące kontaktu z człowiekiem. Chodzą na smyczy. Zapewne stanowiły prezenty świąteczne. Prezenty wyrzucone z domu, kiedy już się znudziły, prezenty skazane na śmierć. Trudno pojąć takie okrucieństwo, w zasadzie nie da się tego pojąć. 

Wyrzucanie psów to w Polsce norma. Traktowanie szczeniaków jak zabawki też. Szczeniak przyzwyczaja się do domu, śpi w łóżku, jest rozpieszczany, a potem nagle przestaje być taki malutki i słodki, więc  won - na mróz... Święta się skończyły. Likier to malutki piesek, żywcem zamarzał. Nie potrafił zdobyć jedzenia, bo zapewne nigdy nie musiał. Jego stosunek do ludzi świadczy o tym, że miał do nich zaufanie. Tak bardzo go zawiedli... Vermut też kocha wszystkich, macha ogonkiem, chce być  głaskany. Zapewne sądzi, że zaszło jakieś okropne nieporozumienie...

Jedyne, co możemy im powiedzieć to - wybaczcie. Przepraszamy za ludzi. Nie wszyscy są źli. A one, na hasło, że nie wszyscy są źli - będą się cieszyć i machać ogonem. Pozazdrościć takiego podejścia do życia... 

Likier i Vermut - tak słodkie,  tak gorzko potraktowane przez los - proszą o pomoc dobrych ludzi. Jest szansa się wykazać w imieniu całego naszego gatunku. 

Pomogli

Ładuję...

Wsparło 31 osób
1 035 zł (51,75%)
Brakuje jeszcze 965 zł
Wesprzyj