Martwica tkanek po amputacji łapy!

Wsparło 47 osób
4 239 zł (42,39%)
Brakuje jeszcze 5 761 zł

Rozpoczęcie: 29 Kwietnia 2025

Zakończenie: 31 Grudnia 2026

Godzina: 23:59

01 Marca 2026, 10:34
...

Maćka dosięgł fip, nie dał rady, pozostał dług 

Pokaż wszystkie aktualizacje

05 Maja 2025, 19:13
Faktura druga

30 Kwietnia 2025, 16:09
Pierwsza faktura

Ratujmy Maćka – młodego kocurka, który mimo cierpienia nie przestał ufać człowiekowi.

Poznajcie Maćka – około 1,5-rocznego kotka, który przez większość swojego krótkiego życia był kotem wolnożyjącym na jednej z płockich ulic. Jak wiele takich kotów, był nieufny, ostrożny, dziki… Ale coś w nim się zmieniło. Z czasem zaufał swojej karmicielce – jedynej osobie, do której zbliżał się bez lęku. Tylko jej pozwalał na więcej – potrafił wskoczyć na kolana, pomruczeć, być po prostu kotem, który poczuł namiastkę czułości.

Aż pewnego dnia Maćka zabrakło. Nie przyszedł na karmienie. Minął dzień, potem drugi. Wrócił… ale już nie ten sam. Przerażony, osłabiony, poraniony. Brakowało 1/3 przedniej łapki – urwana, rozdarta rana. Widok rozrywał serce.

W takim stanie nie mógł już wrócić na ulicę. Trafił pod naszą opiekę , a potem  został umówiony na zabieg w lecznicy. Niestety – wszystko, co inne, obce, stresujące – powodowało, że Maciek stawał się nieobsługiwalny. Każda próba zbliżenia się do niego kończyła się agresywną reakcją – nie złośliwą, a obronną. Po prostu się bał.

Mimo wszystko – nie poddaliśmy się. Przed Świętami Wielkanocnymi Maciek przeszedł amputację reszty łapki. Po operacji wydawało się, że będzie dobrze. Zaczynał dochodzić do siebie. Wierzyliśmy, że teraz czeka go tylko rekonwalescencja i spokojne życie w bezpiecznym miejscu.

Ale los miał inne plany.

Zaczął tracić apetyt i zaraz po świętach ponowna wizyta. A w nocy z soboty na niedzielę Maćka trzeba było pilnie wieźć do całodobowej kliniki w Legionowie. Rana zaczęła wyglądać bardzo źle, pojawił się ropny wysięk. Maciek przestał jeść, a jeśli już coś zjadł – wszystko zwracał. Nie mogliśmy czekać. Na miejscu okazało się, że wdała się infekcja i martwica – konieczna była kolejna operacja.

Na dzień dobry zapłaciliśmy 1000 zł. Każda doba w klinice to koszt 800 zł. A Maciek musi zostać minimum 10 dni, by mieć szansę wyjść z tego wszystkiego. Sam pobyt to już 8000 zł, a do tego dochodzą zabiegi, badania, leki, antybiotyki, opieka specjalistyczna… Nie wiemy jeszcze, co przed nami. Wiemy tylko jedno – nie możemy się wycofać.

Maciek zbyt wiele już przeszedł. Zbyt długo walczył. Ten młody kotek włożył całe swoje siły w to, by przetrwać. I teraz – to my musimy pomóc mu wygrać. Bardzo prosimy – pomóżcie nam ratować Maćka. Każda, nawet najmniejsza złotówka, to cegiełka do jego zdrowia i życia. Liczy się każda pomoc – finansowa, ale i duchowa. Udostępnienie tej zbiórki, dobre słowo – wszystko ma znaczenie.

Nie pozwólmy, by historia Maćka zakończyła się teraz. Nie po tym wszystkim, co przeszedł. Pomóżmy mu doczekać lepszych dni. Z góry dziękujemy z całego serca – za wsparcie, za wrażliwość, za to, że nie przechodzicie obojętnie.

Załączniki

Pomogli

Ładuję...

Organizator
26 aktualnych zbiórek
69 zakończonych zbiórek