Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Urodziłem się na skraju puszczy, tam, gdzie kończy się ludzki świat. Było nas kilkoro – nasza dzielna mama robiła wszystko, żebyśmy przeżyli. Ale tu, przy granicy, o koty się nie dba, nie karmi, nie nazywa…
Zimno, głodno. Chorowaliśmy. Braciszek się nie obudził. Mama długo go tuliła… Uratowali nas żołnierze. Po raz pierwszy poczułem ciepło i spokój.



Teraz potrzebujemy pomocy, żeby żyć naprawdę: lekarstw, szczepionek, jedzenia, i żeby mama mogła już nigdy nie rodzić w takim miejscu - w bólu i chłodzie.
Każda złotówka to jak promień słońca w naszej puszczy 🐾Pomóż nam uwierzyć, że dobro nie ma granic 🐾
Ładuję...