Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Kochani, Pukuś dotarł bezpiecznie. ❤️
Nasz mały bohater jest już z nami i powoli zaczyna poznawać swoje nowe życie. Przed nim jeszcze wizyta weterynarza i kowala, a później krótka kwarantanna, podczas której będzie mógł spokojnie odpocząć.
Dzięki Wam dostał szansę na życie, na spokój i na przyszłość, której omal mu nie odebrano.
Z całego serca dziękuję za pomoc dla Pukusia. To dzięki Wam ten mały kucyk ma przed sobą jeszcze wiele szczęśliwych dni.
W imieniu swoim i Pukusia dziękuję Wam za ten najpiękniejszy prezent – życie. ❤️
Monika






Moi drodzy, zostały ostatnie godziny na ratunek Pukusia.
Do wykupu tego biednego kucyka brakuje jeszcze 800 zł. Tyle dzieli go od życia i miejsca, w którym już nigdy nie będzie musiał bać się o jutro.
Nie wiem, czy zdążymy. Wiem tylko, że jeśli teraz odpuścimy, dla Pukusia nie będzie już kolejnej szansy. Nie będzie dodatkowego terminu, kolejnej rozmowy ani kolejnego apelu.
Bardzo proszę Was o pomoc. To już jest ostatni raz, kiedy jeszczę mogę prosić o ratunek dla Pukusia…
Monika
Drodzy Państwo, zebraliśmy zaliczkę dla Pukusia. Handlarz zgodził się poczekać na spłatę do środy, więc mamy jeden dzień zapasu. Do wykupu Pukusia brakuje jeszcze 1200 zł, do tego jednak dochodzi transport. Bardzo proszę o pamięć o nim i dalsze wsparcie oraz udostępnienia. Pukuś zasługuje na ratunek.
Monika
Jeszcze chwilę temu miał swój mały świat…
Świat, w którym były dziecięce ręce głaszczące po szyi. Świat, w którym ktoś splatał mu grzywkę i zapinał kolorowe gumki. Świat, w którym był czyimś ukochanym kucykiem.

A dziś? Dziś Pukuś stoi u handlarza. I nie potrafię przestać myśleć o tym, jak szybko można odebrać zwierzęciu wszystko, co znało przez całe życie. Pukuś ma 15 lat. Jest niewielkim, drobnym kucykiem. Takim, którego łatwo pokochać od pierwszego spojrzenia. Jeszcze niedawno miał dom, miał dzieci, które go kochały. Nie musiał zdobywać medali, wygrywać zawodów ani zarabiać pieniędzy. Wystarczyło, że był przyjacielem.

Nie znam dokładnego powodu, dla którego trafił do handlarza. Kiedy zapytałam, usłyszałam tylko, że właściciele mieli „swoje powody”. Nie drążyłam. Nie chcę wiedzieć, jaki powód może być wystarczająco ważny, żeby skazać przyjaciela na śmierć. Może uznano, że jest już za stary, może stał się problemem, może zabrakło czasu, chęci albo miejsca. Nie wiem. Wiem za to, że kiedy go zobaczyłam, miał jeszcze spiętą grzywkę gumką. Handlarz powiedział, że zrobiły to dzieci właściciela. Że nie miał nawet czasu jej zdjąć. I wiecie co boli najbardziej? Podobno dzieci nadal o niego pytają. Pytają, gdzie jest Pukuś. A im odpowiada się, że trafił do nowego, dobrego domu…

Kochani, nie potrafię wyrzucić z głowy widoku tego małego kucyka stojącego samotnie z wyrokiem. Kiedy patrzył na mnie, miałam wrażenie że już na nic nie liczy… Dla handlarza Pukuś nie przedstawia większej wartości. Powiedział, że nie widzi sensu go trzymać, bo i tak nikt się nim nie zainteresuje. Może ma rację. A może właśnie dziś znajdą się ludzie, którzy pokażą, że jeszcze nie wszystko stracone. Że życie małego kucyka nadal ma znaczenie.


Kochani, mamy tylko kilka godzin. Do końca dnia musimy zebrać 1500 zł zaliczki. Jeśli się uda, dostaniemy jeszcze jeden dzień na zebranie pieniędzy na wykup. Jeden dzień. Jedną szansę. Jedną możliwość, by wyrwać Pukusia z miejsca, gdzie zaplanowano już jego koniec.
Błagam Was o pomoc dla tego biednego kucyka. Bo Pukuś nie ma już nikogo. ma tylko nas.
Monika


Chętnie odpowiem na pytania:
Adopcje - 666 220 540
Ogólne - 570 666 540
fundacja@konikimoniki.org.pl
Dziękuję za pomoc.
Zbiórka obejmuje wykup, transport, koszt diagnostyki, leczenia, wizyty kowala oraz zakup paszy i suplementów.
Zobacz więcej na www.konikimoniki.org.pl
Ładuję...