Pomóżcie nam opłacić leczenie Matyldy

Big c597d376 8d7d 46a2 84c9 7f6ad8346803
Wsparło 88 osób
1 812,58 zł (60,42%)

Rozpoczęcie: 10 Stycznia 2018

Zakończenie: 10 Kwietnia 2018

Dziękujemy za Twoje wsparcie – każda złotówka jest cenna.
Razem wielką mamy moc!
Gdy tylko otrzymamy rezultat zbiórki, zamieścimy go na stronie.

Na początku grudnia Matylda pojechała do nowego domu. Tak bardzo się cieszyłyśmy, że ta delikatna, kochana, koteczka znalazła swojego człowieka. 

Po ok. 3 tygodniach otrzymałyśmy z nowego domu informację, że kotka gorzej się poczuła, psikała i łzawiło jej oczko, opiekunka zabrała kotkę do lokalnego lekarza, który wdrożył leczenie. Niestety, leczenie nie pomagało. Kotka czuła się gorzej, straciła apetyt i schudła.

Opiekunka kotki zabrała ją do innego lekarza, który stwierdził, że kot kwalifikuje się do eutanazji, że jest w opłakanym stanie. Niestety, nie chciał z nami porozmawiać i przekazać diagnozy, odmówił rozmowy. Dowiedziałyśmy się jedynie, że kotka oślepła, ma tak gęstą krew, że nie da się jej pobrać, że USG wykazuje powiększenie wątroby i nerek, że kot wygląda jak skóra i kości i cierpi na jakiegoś ogólnoustrojowego wirusa.

[Aktualizacja 16.01.2018]

Postanowiłyśmy ściągnąć kotkę do Poznania. Matylda trafiła do całodobowej lecznicy, gdzie próbujemy dojść do tego co się stało, że w 3 tygodnie choroba wycieńczyła organizm kotki. Pojawił się płyn w jamie brzusznej, co przybliżyło nas do diagnozy wskazującej na FIP. To niema wyrok i niestety kotka przegrała walkę z chorobą. Zapadła decyzja o ulżeniu kotce w cierpieniu...

Matylda jest już za tęczowym mostem :( 

Robiliśmy co w naszej mocy, ale niestety stan kotki od początku nie rokował zbyt dobrze. Lekarka wspomniała o wielonarządowej niewydolności. Przyczyną mógł być jakiś wirus, może jakieś silne zatrucie (kwiatów podobno nie podgryzała, środków chemicznych nie polizała, ale tego oczywiście nikt nie wie, bo nie przebywał z nią 24h na dobę).  Przeprowadzane była badania za badaniami.

Matylda była w szpitalu nawodniona, udało się pobrać krew do badania. W pierwszych ogólnych badaniach krwi (morfologia, bio chemia) u Matyldy wyszła anemia, białe krwinki podwyższone, jest stan zapalny, kreatynina w porządku, mocznik podwyższony. Testy fiv, felv, paneleukopenia, koronawirus - ujemne.

Po badaniu okulistycznym dowiedziałyśmy się, że zmiany w oczkach były skutkiem choroby/toksyny, która jest w niej. Na usg wyszło, że wątroba była powiększona, ale struktura samej wątroby nie została zmieniona. Nerki powiększone, zwłaszcza jedna bardzo. Lekarz prowadząca mówiła, że nerki mogą świadczyć o toksynie w organizmie. W klinice zrobiono Matyldzie wszystkie te badania, które można było zrobić na miejscu. Kolejne próbki krwi były wysłane do badania do zewnętrznego laboratorium pod kątem toksoplazmozy, hemobartonelli i fip.   

Lekarze robili badania na zasadzie wykluczania kolejnych potencjalnych przyczyn jej stanu - pochłaniało to ogromne koszty, ale chciałyśmy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby Matyni przywrócić zdrowie. Kotka była cały czas na kroplówkach i trzeba ją było dokarmiać convalescencem. Dużo spała przez cały czas.

Matylda miała robiony szereg kolejnych badań i cały ten czas pozostawała w szpitaliku, to wszystko bardzo dużo kosztowało, każde badanie, każda kroplówka, każda doba w szpitalu. Walczyłysmy o nią jak tylko mogłyśmy, miałyśmy nadzieję, że uda się postawić diagnozę i uratować Matyldę. To była młoda, cudowna, kochana kotka, całe życie było przed nią, to nie był jeszcze jej czas...

Kotka z adopcji wróciła pod opiekę naszej fundacji w 100%. Jej opiekunka nie była w stanie opłacić dalszej diagnostyki i leczenia koteczki, a cała sytuacja bardzo ją obciążyła. Matyldy jużz nami nie ma, ale wciąż mamy ogromny rachunek do opłacenia. Pomożcie nam opłacić rachunki za wszelkie próby podjęte w celu uratowania Matyldy. Bardzo prosimy o pomoc!!

Organizator
2 aktualne zbiórki
63 zakończone zbiórki
Wsparło 88 osób
1 812,58 zł (60,42%)

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość