Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
A miało być tak pięknie… Maurycy trafił do naszej fundacji jako kot z białaczką. Miał dołączyć do dwóch innych białaczkowych kotów i razem z nimi czekać na swoją szansę na lepsze życie.
Niestety, mimo długich prób nie udało się go połączyć z innymi kotami. Maurycy ich po prostu nie toleruje. Został sam. Sam w swoim pokoju. A Maurycy jest kotem, któremu samotność szczególnie mocno doskwiera. To ogromny pieszczoch, bardzo proludzki, kochający człowieka i jego bliskość. W domu tymczasowym, gdzie przebywa wiele kotów, nie zawsze można poświęcić mu tyle uwagi, ile tak bardzo potrzebuje.

Wydawało się, że wreszcie pojawiło się światełko w tunelu. Pod koniec września jego sytuacja miała się zmienić… Niestety, zanim to nastąpiło, Maurycy zaczął chorować. Pojawiły się wymioty, osłabiona perystaltyka jelit i ogólne złe samopoczucie.

Wykonana została pełna diagnostyka: badania krwi, USG, a nawet laparotomia diagnostyczna w celu wykluczenia ciała obcego w jelitach. Stan Maurycego po kilku dniach się ustabilizował, ale potrzebuje dalszego leczenia i hospitalizacji. Koszty są ogromne — sam zabieg laparotomii diagnostycznej to ponad 1000 zł.

A my musimy te pieniądze znaleźć. Dla Maurycego nie ma teraz ważniejszej rzeczy. Prosimy, pomóżcie nam zawalczyć o niego. Każda złotówka ma znaczenie. Każde udostępnienie również. Maurycy już wystarczająco długo czekał na lepsze życie. Teraz potrzebuje nas.
Ładuję...