Mela – kostniakomięsak zabiera jej łapy. Leki pilnie potrzebne!

Zbiórka zakończona
Wsparło 90 osób
950 zł (100%)

Rozpoczęcie: 26 Kwietnia 2016

Zakończenie: 18 Czerwca 2016

Dziękujemy za Twoje wsparcie – bez Ciebie nie udałoby się zebrać potrzebnej kwoty.
Razem wielką mamy moc!
Gdy tylko otrzymamy rezultat zbiórki, zamieścimy go na stronie.

Zniszczona psychicznie przez człowieka, zalękniona psinka, ukrywała się w nasypach kolejowych i za wszelką cenę broniła się przed kontaktem z ludźmi. Początkowo przy każdej próbie zbliżenia się do niej sikała pod siebie i kuliła się ze strachu. Pokazaliśmy jej, że człowiek może być przyjacielem. Suczka otworzyła się na kontakt z ludźmi i stała się gotowa do adopcji. Melę, wówczas roczną Metę, znaną też u nas jako „sunia z nasypu”, wydaliśmy do adopcji niepełny rok temu.

Wypatrzyła ją u nas Pani Jola. Nie zraziło jej to, że jest tylko pomieszanym z rottweilerem kundelkiem, że nie znamy jej przeszłości ani traum – zdecydowała się ją adoptować. Obiecaliśmy ją wydać zaraz po sterylizacji. Pojawiła się kolejna przeszkoda, ponieważ suczka dostała cieczkę. Zaufaliśmy Pani Joli i umówiliśmy się, że sterylizacja zostanie przeprowadzona przez nią po kilku miesiącach aklimatyzacji. Otoczona cudowną i troskliwą opieką stała się prawdziwym członkiem rodziny i towarzyszką zabaw rottweilera rezydenta, Gotana. Bieżące informacje bardzo nas cieszyły, Mela uczyła się szybko, kochała Panią do szaleństwa. Warto dodać, że była to miłość ze wzajemnością!

Jeszcze kilka tygodni temu publikowaliśmy zdjęcia radosnej Meli z nowego domu i cieszyliśmy się jej szczęściem. Mela okazała się psem „bez wad”, jeśli nie liczyć czasem upartego ciągnięcia na smyczy. Dzisiaj płaczemy nad ich wspólnym losem, który najpierw je połączył, a teraz dotkliwie doświadcza. Jeszcze tydzień temu planowaliśmy prosić Was o pomoc w przygotowywanej operacji amputacji łapy, która miała szanse uratować lub przedłużyć jej życie. Dzisiaj… Dzisiaj już wiemy, że zaledwie 2-letnia Mela z diagnozą nowotworu złośliwego, kostniakomięsaka, ma przerzuty na drugą łapkę i amputacja ratująca życie jest niemożliwa. Obecna diagnoza to wyrok.

Pani Jola adoptowała od nas roczną Melę z nadzieją na ich wspólne długie życie. Oddaliśmy ją, wiedząc, że przyszła opiekunka nie jest zamożna, ale stać ją na zaspokojenie codziennych potrzeb psa, a miłość, wspaniała troska oraz ogromna wiedza kynologiczna właścicielki są nieocenione, co wszystko razem zapewniało naszej Meli wspaniały dom. Nie wahaliśmy się. Nikt jednak nie był przygotowany na tak niespodziewaną i straszną chorobę. Oczywistym jest, że w obliczu takiej tragedii ramię w ramię stanęliśmy z Pani Jolą do walki o Melę tak, jakby nadal należała do nas.

Mimo trudnej sytuacji i pożyczek zaciągniętych na jej leczenie, Pani Jola nie prosi o pieniądze. Czujemy się jednak zobowiązani do zorganizowania pomocy, by obie jak najdłużej cieszyły się swoją obecnością, a Mela mogła jak najdłużej żyć bez bólu i cierpienia. Już teraz, po strasznej diagnozie, po podaniu pierwszych leków, Mela zachowuje się, jakby odzyskała swoje życie na nowo. Biega, dokazuje, szaleje jak szczeniak, w końcu ma tylko 2 lata… Niestety, diagnoza nie pozostawia złudzeń. Gdy za pomocą leków działających również uśmierzająco zapomina o bólu i kulawiźnie łapki, czerpie z życia, jakby czuła, że będzie z nami jeszcze tylko chwilę, jakby chciała gonić uciekający czas.

Niestety, to już czas na to, by podawać Meli naprawdę silne leki. Dzisiaj wysyłamy dla niej dwa opakowania Tramalu. Ponadto pilnie potrzebujemy zakupić i podarować suczce Lunderland czarci pazur:  500 g – 89,99 zł; Lunderland mączka z małży nowozelandzkich: 500 g – 159,99 zł; Lunderland mączka z dzikiej róży: 800 g – 65,99 zł.

Za moment, kiedy chodzenie stanie się utrudnione (nowotwór rozwija się obecnie na obu przednich łapkach), niezbędna będzie do pomocy w chodzeniu uprząż rehabilitacyjna przednia, która kosztuje 163 zł...


Kochani, jeżeli uważacie, że możecie pomóc Meli – nie zwlekajcie. Suczka nie ma czasu, aby czekać. Leki są potrzebne natychmiastowo. Koszy leczenia są piekielnie wysokie. Ani Fundacja, ani właścicielka nie posiadają takiej sumy. Prosimy o pomoc dla niej w imieniu naszym, jej Pani oraz z pewnością samej Meli, która, na przekór losowi, stara się żyć, jakby tragedia jej nie dotyczyła, jakby nie miała szans zburzyć jej szczęścia...

Pomogli

Ładuję...

Organizator
0 aktualnych zbiórek
25 zakończonych zbiórek
Wsparło 90 osób
950 zł (100%)