Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Misię znaleźliśmy przypadkowo pod zakładem stolarskim. Od razu rzucała się w oczy. Chuda, ślina cieknąca z pyszczka. Kotka cały czas kręciła się niespokojnie i zawodziła.
Jak gdyby z jej pyszczka wydobywała się ciągła skarga. Dużo czasu zajęło jej złapanie. Podchodziła, po czym uciekała. Chciała jeść, ale widać było, że jedzenie kojarzy jej się z bólem. W lecznicy to co zobaczyliśmy przeszło nasze wyobrażenia. Misia miała nie tylko stan zapalny całego pyszczka, ale również straszliwe narośla na błonie śluzowej i popuchnięte całe wnętrze jamy ustnej. W zasadzie do oddychania i połykania jedzenia pozostał jej niewielki otworek pomiędzy tą jedną wielką opuchlizną !!! Straszliwe cierpienie w takim małym ciałku !!!


Zabieg stomatologiczny odbył się natychmiast. Z dziąseł usunięto masę odłamków i resztek zębów, które musiały powodować ogromny ból. Ale zabieg stomatologiczny nie usunie tych ogromnych zmian w pyszczku. Misia nadal oddycha z trudnością. Chwilami wręcz dusi się !!! Ślina cieknie z pyszczka nieustannie. Po konsultacjach lekarskich zapadła diagnoza o konieczności wykonania również zabiegu laserowego. Mówiąc wprost, zmiany muszą być „opalone” laserem. To jedyna szansa na zmniejszenie opuchlizny i ułatwienie oddychania przez kotkę.
Bardzo prosimy Was o pomoc. Opłacenie zabiegu stomatologicznego, leczenie pozabiegowe, wszystkie konsultacje lekarskie, teraz laser, potem kolejna rekonwalescencja. To koszty, z którymi sami nie mamy szans się zmierzyć. Ktoś może zapytać czy warto. Tak, jeśli jest szansa, że to wszystko pomoże. Każde życie jest warte, aby dać mu szansę. Prosimy dla Misi.
Ładuję...