Pomoc dla Miśka z otwartą raną

Wsparły 32 osoby
391 zł (19,55%)
Brakuje jeszcze 1 609 zł
Wesprzyj

Rozpoczęcie: 29 Października 2018

Zakończenie: 23 Grudnia 2018

Nasza wolontariuszka szukała dziś kotki, która zaginęła po śmierci opiekuna. Weszła na opuszczoną posesję na gdyńskim Pekinie i co zastała? W starej, rozpadającej się szopie leżał on – Misiek. Skulony, zrezygnowany. 

Zawołany cichutko pomiaukiwał, na więcej nie miał siły. Zmarznięty, głodny i... z otwartą raną na grzbiecie. Od razu było widać, że cierpi. Dotknięty – pomimo swojego stanu – rozmruczał się na potęgę. Do ręki przytulał się z całej siły. Napierał główką, wtulał się. Pojechał pędem do weterynarza, sobota, zaraz zamykano lecznicę.

Jest zabezpieczony, chcemy go ratować, pomóżcie. Dobre serce wolontariuszki i chęci nie wystarczą. Żeby mu pomóc, potrzebne są fundusze. Już wiadomo, że duże. Konieczne jest: badanie krwi, rtg, usg, pobranie wycinków (podejrzenie nowotworu) i wysłanie do laboratorium. Potrzebne na już 2 antybiotyki. W perspektywie porządek w pyszczku i kastracja. Do tego szpitalik/hotel. Dla nas majątek. Na ten moment – zupełnie poza naszym zasięgiem. Błagamy, pomóżcie. Pozwólcie nam go ratować i leczyć, same nie damy rady. Dom tymczasowy jest zadłużony po uszy!

Misiek jest cudowny. W lecznicy – szczęśliwy, że jest ciepło, że jest przy człowieku - mruczał i przytulał się cały czas. Nie mógł się zdecydować – jeść, czy się przytulać. Wystarczyło poczucie bezpieczeństwa, by z wycofanego, zrezygnowanego zwierzaka stał się przytulającym się kociakiem. Rana boli, widać to po ruchach, reakcjach, popiskiwaniu. Jednak mimo bólu kociak podnosi się do wyciągniętej ręki. Serca nam pękają. Ratunku!

Pomogli

Ładuję...

Organizator
18 aktualnych zbiórek
656 zakończonych zbiórek
Wsparły 32 osoby
391 zł (19,55%)
Brakuje jeszcze 1 609 zł
Wesprzyj

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość