Wiem, że może być to koniec... Zawiodłam...

Wsparły 934 osoby
54 364 zł (90,6%)
Brakuje jeszcze 5 636 zł
Adopcje

Rozpoczęcie: 8 Grudnia 2025

Zakończenie: 31 Stycznia 2026

Godzina: 08:59

07 Stycznia 2026, 19:53
Kochani!!!

Z całego serduszka dziękuje Wam za okazane serce i dobroć z niego płynącą!

Kochani, dziękuję i pamiętajcie, że jesteśmy fundacją otwartą zawsze możecie nas odwiedzić. Jesteśmy ok 4 km od Gdańska.

Anioły! DZIĘKUJĘ!

Kochani, czuję, że zawiodłam... Zawiodłam Was i te kilkadziesiąt zwierząt zamieszkujących azyl. Jednak każdy dzień od wielu lat jest dla mnie walką tak naprawdę o wszystko... O każde życie, o środki finansowe. Walką o nie.

Fundacja istnieje od 2018 r. Przez te wszystkie lata uratowaliśmy ogrom istnień. Wiele z nich było w krytycznym stanie, ale udawało się zawsze im pomóc, by mogły żyć... Na przełomie tych wszystkich lat zmarło u nas 7 zwierząt, gdzie walka była zawsze do końca... I udawało się, by dożywały w komforcie sędziwych lat...

Otwierając fundację taki miałam cel - aby walczyć do końca! Kto mnie poznał, wie, jaka jestem... Kto nas odwiedził (a jestem fundacją otwartą) wie, jak jest, widzi, z jakimi przeciwnościami się zmagam...

Nie mam pracowników, tylko garstkę wolontariuszy, którym jestem ogromnie wdzięczna. Nie mam ciągnika, którym mogłabym wykonywać wiele rzeczy... Wszystko robię ręcznie: kulanie kulek, sprzątanie boksów, karmienie, mycie, czyszczenie etc...

Każdy, kto mieszka na wsi, wie, jak jest ciężko. Mój organizm niekiedy odmawia posłuszeństwa, ale zaciskam zęby, biorę leki i do przodu...

Jak widać, to nie wystarcza, bo... ciągle brakuje środków na podstawowe rzeczy i opłaty. Siano, słoma, pasze, suplementy, dzierżawa to miesięczny koszt ok. 17 tys. zł. Nie liczę kowala co 6 tygodni, bo większość naszych podopiecznych ma problemy ortopedyczne, nie liczę kosztów weterynarza... W chwili obecnej mam 7 koni w klinice.

Generują się ogromne długi, ogromne zobowiązania. Codziennie mam kilka telefonów od osób, którym jestem winna środki finansowe.... Telefony od weterynarzy... Ale nie mam skąd wziąć. Fundacja nie zarabia, bo nie jest przedsiębiorstwem, państwo nie pomaga, twierdząc, że nie ma środków...

Kochani, błagam Was, ja już naprawdę nie daję rady psychicznie, fizycznie... Serce, które wkładam dla tych zwierząt, nie wystarcza... One nie wiedzą, czemu płaczę, czemu jestem chodzącym cieniem... Podchodzą, patrzą... A ja się w nie wtulam, płacząc i przepraszając, że zaczyna brakować mi sił. Sił, które są tak potrzebne...

Kochani, błagam Was... Pomóżcie mi spłacić zobowiązania, nikt nie chce mi już świadczyć usług weterynaryjnych bez zapłaty, nikt nie chce przywieźć siana bez spłaty i zapłaty za dostawę. Zbliżają się opłaty za wodę, prąd... Nie opłacę, to nam wyłączą jak kiedyś... Błagam...

Miałam chwile radości, bo na zbiórce Kucykowa pojawiła się ogromna kwota... Płakałam ze szczęścia, ale nie trwało to szczęście długo, bo okazało się, że wpłata jest pomyłką i została wycofana. Płakałam po raz kolejny, ale z bezsilności i pustki, jaka pojawiła się w ciągu chwili. Myślałam, że po raz pierwszy obudzę się rano i nie będzie myśli... Skąd wziąć środki, jak spłacić długi, gdzie znaleźć środki na bieżące opłaty?

Kochani, każda, nawet najmniejsza wpłata, daruje im życie… czasem dosłownie. Nie proszę dla siebie – proszę dla tych, które same poprosić nie potrafią, one w tym świecie głosu nie mają...

W Kucykowie żyją chore, kiedyś porzucone zwierzęta, a koszty leczenia i utrzymania przerastają nasze możliwości. Błagam Was z całego serca – pomóżcie, jeśli tylko możecie.

Pomogli

Ładuję...

Organizator
3 aktualne zbiórki
257 zakończonych zbiórek