Porzucona, katowana... - teraz chce ponownie zaufać!

Wsparło 10 osób
325 zł (32,5%)
Brakuje jeszcze 675 zł
Wesprzyj

Rozpoczęcie: 19 Października 2020

Zakończenie: 19 Grudnia 2020

Znacie historię psa Hachiko? To historia o pięknej psiej miłości i wierności. Ale to też smutna historia. Jedna z takich, które wyciskają łzy… Taką historię ma także ta malutka sunia – Lalka. To historia o miłości, wierności, ale także ludzkiej nienawiści i bezsensownym okrucieństwie. Co przeżyła Lala?

Została znaleziona jako roczna sunia ok. 7 lat temu przez pewnego pana w parku w Kielcach. Była porzucona, przerażona i głodna. Nie wiadomo co spotkało ją wcześniej. Wtedy dostała imię i ciepły kąt w domu tymczasowym u pani Marii. Pani Maria miała już swoją suczkę, ale znalazła w domu i w sercu miejsce dla Laleczki. Otoczyła ją opieką i pokochała. A Lala całym sercem pokochała panią Marię. Następnie za pośrednictwem TOZ-u znalazła dom stały w Żyrardowie. Pani Maria zawiozła ją tam z Kielc osobiście. Na drugi dzień Lala uciekła z tego domu, szukając pani Marii. Chciała wrócić do domu, w którym po raz pierwszy doświadczyła prawdziwej miłości i troski. Jej więź z panią Marią była bardzo mocna. Wtedy pani Maria wyruszyła na poszukiwania Lali. Szukały siebie nawzajem w wielkim stresie i płaczu. I znalazły się. Lala stała u bram miasta jak tylko pani Maria tam wjechała. Czekała na nią wierząc, że przecież wróci. I wróciła. Znów były razem. Szczęśliwe, że widzą się ponownie. Nie mogło być więc inaczej – pani Maria adoptowała Lalę. Nie chciała pozwolić, by suczka znów cierpiała i tęskniła za nią.

Z racji tego, że pani Maria miała już swoje lata, a Lala była młodą suczką, siostra pani Marii zadeklarowała podobno chęć zaopiekowania się Lalą, gdyby pani Maria nie była w stanie się nią dalej opiekować. I tak żyły sobie w miłości, szczęściu i przyjaźni – pani Maria, Lala i Brysia. Sielanka trwała ok. 7 lat. I skończyła się w tym roku. W marcu odeszła Brysia – starsza suczka pani Marii, przyjaciółka Lalki. A w czerwcu pani Maria trafiła do hospicjum. To był dla Lali podwójny cios. Ale najgorsze było dopiero przed nią. Pamiętacie, że ktoś zadeklarował pomoc Lali w takiej sytuacji? Pomoc nie przyszła. Mieszkanie pani Marii zostało wynajęte, a Lala wylądowała na ulicy… Przerażona, sama jak palec. Nie otrzymała obiecanej pomocy. Dzień w dzień przemierzała sama trasy, po których spacerowała wcześniej ze swoją panią. Noc w noc spała na wycieraczce swojego domu. Domu, który nie był już jej. Domu, do którego tak bardzo pragnęła wrócić, ale jego nowi lokatorzy przeganiali ją… Lala nie rozumiała, gdzie jest jej pani, ale tak jak kilka lat temu, wierzyła, że ją odnajdzie, że po nią wróci. Nie wiedziała, że to się już nie wydarzy. A dookoła miała tylko obojętnych ludzi, z których nikt nie przytulił, nie zabrał do domu, nie nakarmił…

Jadła znalezione resztki, chusteczki, papier. Schudła i stawała się cieniem psa. Myślicie, że spotkała na swojej drodze kogoś, kto jej pomógł? Niestety nie. Spotkała natomiast najgorszą naturę człowieka. Mieszkańcom przeszkadzało, że Lala wciąż kręci się pod drzwiami. Postanowili ją przegonić na dobre. Bili. Kopali po brzuchu. Straszyli. Słyszeliśmy nawet o straszeniu paralizatorem. Lalka oberwała więcej razy, niż jej psia psychika mogła znieść. Wtedy naprawdę pękło psie serduszko. Ta 7 kg suczka była traktowana jak worek treningowy. Szczuto ją także psem, który w efekcie pogryzł ją dotkliwie. Lalka mimo to nie zrezygnowała… Z czekania na swoją panią, na swoje dawne życie. Wciąż przemierzała park, w którym pamiętała wspólne z jej panią spacery i wciąż wracała pod swój dom, mimo że tam spotykało ją bicie, przeganianie i ludzka obrzydliwa agresja. Ale miłość była silniejsza. Ktoś w końcu zareagował – wezwano schronisko. Lalę złapano na chwytak i zabrano.

Trafiła do schroniska, w którym otrzymała opiekę weterynaryjną – wyleczono rany, zaszczepiono, odkarmiono, zadbano o ząbki i profilaktykę, wykonano niezbędne badania. Ale mimo tego Lala gasła. Była bardzo zestresowana. Dostała łatkę psa agresywnego, bo reagowała ząbkami na każdego człowieka. Nie dziwi nas to zupełnie. Po tym co przeszła, my sami nie zaufalibyśmy już nigdy nikomu. W końcu znalazła się osoba, która po poznaniu historii Lalki, postanowiła zabrać ją ze schroniska za wszelką cenę. Pani Małgorzata. Nie miała dokąd, nie wiedziała co dalej, ale wiedziała, że serduszko Lali tego nie przeżyje. Umieściła ją u koleżanki bardzo awaryjnie i rozpaczliwie szukała pomocy. Tak pani Małgosia trafiła do nas. Kiedy opowiedziała nam Lali historię w naszych sercach wybuchła złość, poczucie niesprawiedliwości i straszliwy żal. Nie mieliśmy wątpliwości, że musimy przyjąć Lalkę pod nasze skrzydła. Nie mogliśmy pozwolić, by znów trafiła do schroniska. No i Lala przyjechała. Do domu tymczasowego po naszym Bingo. W transporterze. Całą drogę trzęsła się ze strachu. Jak dojechała, nikt nie mógł jej dotknąć. Chciała nas wszystkich zjeść. Widzieliśmy tylko piękne białe ząbki i przerażone oczy, w których widać wszystko, co przeżyła…

Aktualnie Lala nabiera zaufania do tymczasowych opiekunów – Magdy i Tomka. Codzienna praca nad tą relacją daje już ogromnie wzruszające rezultaty. Pierwsze merdnięcia ogonka już za nami. Apetyt wrócił. Znów pokochała spacery. Z jednej strony cieszymy się, że jest już bezpieczna, jest już u nas, nie jest głodna i już nikt nigdy w życiu jej nie uderzy. Z drugiej strony chcielibyśmy wymazać jej pamięć. Żeby zapomniała, do czego mogą być zdolni ludzie. Wiecie, Lala była zupełnie normalnym psem kiedyś. Kochana, zadbana, kochająca i wierna. A ludzkie bestie zrobiły z niej przerażoną kupkę nieszczęścia, która strasznie boi się zaufać. Postaramy się to wszystko odkręcić, to wszystko jej wynagrodzić. Ale potrzebujemy Waszej pomocy. Lala potrzebuje mokrej karmy – przez ranę na pyszczku chyba ciężko jej gryźć twarde rzeczy.

Jeśli ktoś chciałby wesprzeć utrzymanie Lali finansowo, to będziemy ogromnie wdzięczni!

Jednocześnie przypominamy, że MORN nie wydaje młodych zwierząt (szczeniaków ani kociąt) osobom starszym i wiemy, że ta praktyka nie jest przez wszystkich popierana. Trudno. Nie wydajemy nawet z deklaracją rodziny o ewentualnym przejęciu opieki. I nie dopuszczamy tutaj dyskusji. Uwierzcie, że nie ma nic gorszego niż złamane, porzucone psie serce po wielu latach szczęśliwego życia.

Historię Lali znamy z opowieści świadków. Nie otrzymaliśmy niestety danych osób, które nad Lalą się znęcały i prawdopodobnie świadkowie boją się oficjalnie zeznawać. Nie mamy więc możliwości założenia sprawy. Jedyne co możemy zrobić, to zaopiekować się tym wiernym aniołkiem i znaleźć jej cudowny dom na zawsze…

Jeśli po przeczytaniu tej historii czujesz, że to właśnie Ty chciałbyś stworzyć dla Lalki dom, to śmiało skontaktuj się z nami: 606-213-030. Chcemy by jej nowy dom, znał jej historię, jej psią wierność i chciał jej jeszcze pokazać, że niektórzy ludzie potrafią na to zasłużyć, jak pani Maria.

Pomogli

Ładuję...

Organizator
4 aktualne zbiórki
66 zakończonych zbiórek
Wsparło 10 osób
325 zł (32,5%)
Brakuje jeszcze 675 zł
Wesprzyj