Kończymy wieloletni dramat zwierząt!

Wsparło 61 osób
4 850 zł (48,5%)
Brakuje jeszcze 5 150 zł
Wesprzyj

Rozpoczęcie: 16 Lutego 2021

Zakończenie: 1 Kwietnia 2021

Wszystko zaczęło się w styczniu 2014 roku, kiedy Fundacja Głosem Zwierząt odebrała pieska Baloo. Żył w jednym gospodarstwie, przywiązany łańcuchem przy budzie. I nie byłoby to dramatem gdyby nie fakt, że "wypłynęło" mu oko.

Baloo miał stary uraz gałki ocznej, ale ponieważ nikt nie udzielił mu pomocy to oko dosłownie wybuchło, zakleiło się ropą i krwią. I w takim stanie ktoś go zauważył i zgłosił. Kiedy trafił do naszego gabinetu  bardzo cierpiał i nie było możliwości uratowania oka. Zostało usunięte a Baloo trafił do domu stałego. Wtedy jeszcze nie wiedziałyśmy, że to nie koniec historii.

W miejsce Baloo Państwo wzięli dwa psy w typie owczarka niemieckiego. Psy miały budy, były młode, zdrowe i według prawa nie było podstaw, aby je odebrać. Ich życiu nic nie zagrażało, ale wiedzieliśmy, że w razie choroby nikt im pomocy nie udzieli. Dlatego regularnie kontrolowaliśmy to miejsce.

W marcu 2018 roku zabrałyśmy psiaka, którego uwiązali ciężkim łańcuchem do psuedobudy. Wtedy Pan twierdził, że pies jest u niego kilka dni, bo go znalazł błąkającego się w okolicy. On go nie chciał, więc pojechał z nami. Zabrałyśmy psa plus 6 kotów, do których również nikt się nie przyznawał.

Przez te wszystkie lata tłumaczyłyśmy, jak ma wyglądać opieka, dowiozłyśmy lepsze budy i miałyśmy nadzieję, że nasze starania nie pójdą na marne. Niestety, miarka się przebrała w lutym tego roku. Suczka owczarka nie żyje i nie wiadomo dlaczego. A na miejscu pojawiły się dwa kolejne psy. Mała suczka znowu przypięta do pseudobudy i pies w typie owczarka, który non stop biegał w kagańcu. W dniu interwencji miał go od około 13 godzin i dopiero został przez nas zdjęty.

Staruszek, który był tam od samego początku, z pięknego psa stał się wrakiem. Skóra i kości pokryte filcem z sierści. Do tego guz na boku ciała, który się rozpadał. Po wykonaniu dokładnych badań usg i krwi okazało się, że ma nowotwór jądra oraz śledziony a organizm jest wyniszczony.

15 lutego przeszedł zabieg usunięcia guza i kastracji. Przeżył i wykazuje ogromną wolę życia. Jego leczenie będzie długie, ale przez 6 dni przytył 1,7 kg, więc wszystko, co robimy przynosi efekty. Czekamy na wynik histopatologii, abyśmy wiedziały, z czym się musimy zmierzyć w przyszłości.

Temperatury tej zimy sięgały - 16 stopni C, a psy nie miały w budach niczego, co dawało ciepło. Spały na gołych deskach. Obok stały baloty słomy i siana dla koni. Wystarczyła odrobina dobrej woli, aby wrzucić słomę. W garnkach zamarznięta woda, łańcuchy ciężkie i zamarznięte na kość... Konie stały w ciemnych, zagrzybionych boksach. Jeden z nich w betonowym budynku nie był w stanie się wyprostować i głową sięgał sufitu. 3 klacze i źrebak nie opuszczały boksów od kilku dni. Źrebię kilkunastodniowe w takich warunkach za kilka miesięcy byłoby ślepe albo niedowidzące.

Skończyło się nasze proszenie i tłumaczenie. 7 lat. Nic się nie zmieniło i końca nie widać. Zostały odebrane wszystkie zwierzęta i kierujemy sprawę do Urzędu i Policji.

I tym razem ogromna prośba, bo koszty tej interwencji są ogromne. Sam transport koni to koszt 600 zł. Utrzymanie jednego konia to 450 zł miesięcznie x 4 = 1800 zł.

Teddy - starszy owczarek i suczka Lori zostały pod naszą opieką i są na naszym utrzymaniu. Nasze oszczędności pozwolą nam na opłacenie jednego miesiąca, ale co dalej ?

Musimy prosić o wsparcie finansowe, bo bez tego już więcej nie będziemy mogły pomagać. Najzwyczajniej w świecie nie będzie na to funduszy. Za każdy datek serdecznie dziękujemy.

Pomogli

Ładuję...

Organizator
3 aktualne zbiórki
23 zakończone zbiórki
Wsparło 61 osób
4 850 zł (48,5%)
Brakuje jeszcze 5 150 zł
Wesprzyj