Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Nie wiemy, czy to kocurek czy koteczka.... Wiemy natomiast jedno. Potrzebował natychmiastowej pomocy. To ostatni maluch zabezpieczony podczas kolejnej akcji kastracji. Tam, gdzie pojechaliśmy walczyć z bezdomnością, znów czekało życie, którego nie dało się zostawić.
I po raz kolejny powiedziałyśmy... „Zabieramy.” Bo jak spojrzeć w oczy takiemu kociakowi i odejść? Dziś jest już bezpieczny. Przebywa w szpitaliku, gdzie otrzymuje wszystko, czego potrzebuje. Przed nim profilaktyka. Testy FIV/FELV. Czip. Szczepienia. Pełna opieka weterynaryjna.

A później... Mamy nadzieję... Własny dom. Ale prawda jest też taka, że każda taka decyzja ma swoją cenę. Każdy nowy podopieczny to kolejne faktury. Kolejna karma. Kolejny żwirek. Kolejne leczenie. I właśnie dlatego tak bardzo prosimy Was o pomoc. Tylko pokrycie kosztów naszych obecnych podopiecznych pozwala nam powiedzieć "tak" kolejnym zwierzętom. Dziś na przyjęcie do fundacji czeka już ponad 30 kotów. Trzydzieści. A to tylko te, które czekają na miejsce u nas.
Nie liczymy już tych, o których codziennie dostajemy kolejne telefony i wiadomości z błaganiem o pomoc. To dramat. Każdego dnia musimy odpowiadać ludziom, że... nie mamy miejsca. I nic nie boli bardziej. Pomóżcie nam zamknąć zbiórki naszych podopiecznych.
Pomóżcie nam opłacić ich leczenie, karmę, żwirek i przygotowanie do adopcji. Bo tylko wtedy będziemy mogły otworzyć drzwi dla kolejnego kota, który właśnie dziś czeka na ratunek.
Ładuję...