Owczarek niemiecki a sprawa polska

Wsparło 30 osób
1 305 zł (43,5%)
Brakuje jeszcze 1 695 zł
Wesprzyj

Rozpoczęcie: 31 Sierpnia 2020

Zakończenie: 30 Grudnia 2020

09 Września 2020, 19:11
Ciąg dalszy problemów

Kolia w dalszym ciągu jest w złej kondycji, wymaga dodatkowych badań . W zeszłym tygodniu odwiedziła gabinet, dostała enzymy oraz kolejną dawkę leku na problemy z tarczycą. W tym tygodniu kolejen USG oraz RTG aby móc wykluczyć guz klatki piersiowej. Kolia w dalszym ciagu potrzebuje specjalistycznej karmy, podobnie jak Salto. Dunaj ma padaczkę, przyjazd lekarza oraz podanie leku to dodatkowe koszty. Prosimy o pomoc, jesteśmy pod ścianą. 

Macie państwo jakieś owczarki niemieckie? Ależ proszę bardzo! Owczarków mamy zawsze kilka, ale ludzi nadających się na właścicieli wciąż za mało. Owczarków w fundacji było już ponad 70, co oznacza, że jedna dziesiąta naszych psów to owczarki. Nie do końca niemieckie, bo wyprodukowane w Polsce. Proponowałabym zmienić nazwę rasy na owczarek mazowiecki. Byłoby bardziej na miejscu. Jak Polska długa i szeroka chodzą po niej bezdomne, porzucone, zranione, głodne, zrozpaczone owczarki, z których każdy był słodkim szczeniakiem, a większość miała udawać Aleksa z serialu Komisarz Aleks. 

Niestety owczarek to nie jest prosty w obsłudze pies. To pies dla ludzi wrażliwych, znających psią naturę i takich, którzy lubią być z psem nierozłączni. Owczarek nie nadaje się na samotnego podwórzowca! Jest psem zadaniowym, wsłuchanym w człowieka, inteligentnym, o wiele bardziej inteligentnym niż niejeden właściciel. Tymczasem trafia tam, gdzie nie powinien i za chwilę ląduje na bezdomności. Często z alergią skóry, połamaną psychiką, nerwowymi reakcjami, agresją, lękiem separacyjnym, uprzedzeniem do dzieci i mężczyzn... Takie nam się dostają owczarki. 

Ta zbiórka jest dla nich. Dla psów o wielkim sercu nieszczęśliwie zakochanych w człowieku.  Dunaj i Boy mają za sobą złe, zmarnowane życie. I nigdy już nie znajdą domu, chyba że zdarzy się cud. Oba mają ponad 10 lat i zniszczone zdrowie. Ich pogoda ducha i oddanie człowiekowi rozkładają na łopatki. Ludzie na starość gorzknieją, psy kochają coraz mocniej... Bez wzajemności. 

Domino ma dopiero 4 lata, ale to jedna trzecia życia. Też kochał swojego pana, ale umierał ze strachu przed nim. Uciekał, wracał, dostawał baty, siedział całymi dniami w ciemnej komórce... Dopiero po 3 tygodniach w fundacji okazało się, że ma stojące, duże uszy. Przez całe życie je kulił.

Kolia już nigdy nie będzie normalnym psem, w takim znaczeniu, w jakim to potocznie obowiązuje. Po dzieciństwie spędzonym w kojcu bez wyjścia została jej trauma i lęk separacyjny. 3 lata w hotelu Artemida to kosmiczny postęp w zachowaniu tej przepięknej suni, ale nadal obowiązuje kilka zasad, których należałoby przestrzegać, żeby nie obudzić demonów... Nikt się nie zgłasza. Na to wszystko jeszcze Kolia wymaga specjalistycznej karmy. I dlatego potrzebny jest kolejny cud, by znalazła dom. Za dużo tych cudów...

Salto stracił pana. Po jego śmierci przesiedział wiele tygodni w małym kojcu jako postrach rodziny. Potrzebował sporo czasu, by się otrząsnąć... Jest coraz lepiej, ale to nadal pies wymagający, jeśli chodzi o dom. A każdy woli bezproblemowego psa. 

Ganges nie wychodził z budy przez 2 miesiące. Co oni mu zrobili? Lepiej nie myśleć... Ganges też nie jest z tych łatwych, ale przecież nikt się nie umawiał, że będzie łatwo... Miłość pokonuje wiele przeszkód, ale najpierw trzeba psa pokochać. 

Na koniec ten jeden bezproblemowy - Berlin. Ma swoje humorki, ale to pies cudo. I nawet on nie wzbudza zainteresowania... Po co? Jeśli w każdej wsi ktoś produkuje nowe szczeniaki dla wielbicieli Komisarza Aleksa...

Naszych 7 fundacyjnych owczarków to miesiąc w miesiąc ok. 3000 złotych. Jedyny dotychczas cud to ten, że wciąż jakoś udaje nam się je utrzymać. Ale jest coraz trudniej. Dla wielbicieli rasy- okazja do wspomożenia tych, które ocalały, chociaż były skazane na cierpienie. Setkom innych nie mogliśmy pomóc...

Pomogli

Ładuję...

Wsparło 30 osób
1 305 zł (43,5%)
Brakuje jeszcze 1 695 zł
Wesprzyj