Trzynaste urodziny Fundacji Kot - pomagamy kotom, które nie mają szans na adopcję

Zbiórka zakończona
Wsparło 159 osób
5 007 zł (38,51%)

Rozpoczęcie: 4 Marca 2019

Zakończenie: 4 Lipca 2019

Dziękujemy za Twoje wsparcie – każda złotówka jest cenna.
Razem wielką mamy moc!
Gdy tylko otrzymamy rezultat zbiórki, zamieścimy go na stronie.

Oto drzwi, a za nimi nasza przyszłość.

Drzwi wcale nie są tajemnicze, bo doskonale wiemy, co się za nimi znajduje: puste pomieszczenie o powierzchni 30 m2, podzielone na 2 pokoje po 15 m2. Właściciel przewidział je jako osobne lokum z oddzielnym wejściem z korytarza. Pomieszczenie jest przedłużeniem lokalu, który zajmuje Fundacja i od lat jest niezagospodarowane, jednak dla nas niedostępne. Z prozaicznej przyczyny: nie dysponujemy funduszami, które moglibyśmy przeznaczyć na wynajem.

Pomieszczenie nie ma zaplecza socjalnego, jednak dla nas jest idealne. Tuż obok zamkniętych drzwi znajduje się wejście do naszej kuchnio-łazienki z całym wyposażeniem, a te 2 pokoje są przedłużeniem lokalu, który zajmują nasze koty.

Drzwi są zaślepione - po ich otwarciu dochodzimy do ściany. I to nie tylko w sensie dosłownym. Od dawna trafiają do nas koty, z którymi nie mamy później co zrobić. Koty nieadopcyjne - przewlekle lub nieuleczalnie chore oraz w bardzo zaawansowanym wieku. Cuda w postaci domu zdarzają się dla nich niezwykle rzadko.

Mimo naszych największych starań, kociarnia to tylko bardzo marna namiastka domu. Potrzebujemy tych dwóch pomieszczeń, żeby zapewnić najbiedniejszym z naszych podopiecznych lepszy komfort życia niż tylko klatkę lub prześladowania w stadzie kotów. Strasznie to przykre, że nie mają niczego lepszego, a kociarnia jest ich jedynym "domem".

Poznajcie koty, dla których te zmiany byłyby kluczowe:

Kris (widzicie go też na zdjęciu głównym) to starszy kocur, który cierpi na nieswoiste zapalenie płuc. Do końca życia będzie miał lepsze i gorsze okresy. Jego celem życia jest zostać samemu w łazience, z dala od stada, w spokoju, bez rozwydrzonej kociej młodzieży, która go po prostu wkurza. Niestety kandydatów do łazienki jest więcej (ale oni lubią też rozrywki w kociarni) i tylko czasami możemy oddać ją Krisowi na wyłączność dla chwili odetchnienia. Kris jest bardzo mądry i bardzo kontaktowy, a chwile spędzone z nami są dla niego cenne.

Babulka

Starsza, kilkunastoletnia kocica, która wiodła ciężkie życie wiejskiej kotki. Sądziliśmy, że jej problemy się skończą, jak uporamy się z uszami. Kotka ma zwężone kanały słuchowe ze zdeformowaną śluzówką, najprawdopodobniej na skutek przewlekłego świerzbowca. Wydzielina gruczołów łojowych tworzy korki w jej uszach i aby nie doszło do kolejnego całkowitego zatkania (aż do uszkodzenia błony bębenkowej), z jakim do nas trafiła, wymaga dożywotniego zakraplania uszu. Jej małżowiny uszne są zdeformowane i skarłowaciałe na skutek ciągłego rozdrapywania. Cierpiała z tym miesiącami, a może nawet latami i nie otrzymała pomocy. Niestety, niedawno wolontariuszki odkryły u Babulki guzek sutka. Czeka ją wkrótce bardzo poważna operacja mastektomii. Kotka praktycznie cały czas spędza na spaniu. Wstaje, żeby się z nami przywitać, na pieszczoty i do pełnych miseczek. Mieszka pod klatkami w Szpitaliku. Tylko tam na spokój.

Sasza

Piękna, młoda, zdrowa i kocha ludzi. Jednocześnie jest najbardziej nieszczęśliwym kotem w Fundacji. Ona nienawidzi kotów - tak, to najbardziej odpowiednie słowo. To niewielki problem – wystarczy, że znajdzie dom, w którym zostanie jedynaczką. Zatem gdzie tkwi haczyk? Sasza robi kupę obok kuwety. Jej zwyczaje toaletowe nie są żadną tajemnicą: kotka toleruje wyłącznie żwirek bentonitowy, siku 100% trafności do kuwety - nigdy nie było żadnej wpadki, kupa 100% na podłodze obok kuwety. Zawsze. Jakkolwiek nie jest to ogromna wada, dyskwalifikuje ją w oczach potencjalnych domów. Nie zapewnimy jej osobnego apartamentu, możemy tylko postarać się o mniejsze zło: sądzimy, że jej byt będzie bardziej znośny z dwoma mało aktywnymi staruszkami niż w małej kociarni, gdzie sycząc, usiłuje przemykać z dala od kotów do miseczek i kuwety. Jej gehenna trwa już 2 lata.
AKTUALIZACJA  dotycząca Saszy:
18.04.2019 zdarzył się cud, los uśmiechnął się do Saszy i kotka otrzymała swój nowy dom!

Pola

Kotka z ulicy. Trafiła do Fundacji na sterylizację z miejsca dla kotów bardzo niebezpiecznego. Okazało się, że ma podwyższone parametry nerkowe i małżowinę uszną z rakiem - do amputacji. Wyzdrowiała i wypiękniała, przybrała na wadze, a jej futerko jest zdrowe i puchate. Jest zarażona FeLV. Od 5 miesięcy mieszka w klatce. Biega w niej, kula się, owija się wokół drapaka niczym poledancerka, podrzuca i łapie zabawki, miewa typowe kocie głupawki z uszami położonymi do tyłu i nagłymi skokami. Obserwowanie jej wesołych harców sprawia nam ogromną przyjemność, jednak mamy świadomość, że ona już dłużej w tej klatce być nie może i wkrótce tego nie wytrzyma. Jest kotem półdzikim, przyzwyczajonym do obecności człowieka, jednak nienawiązującym z nim relacji, ani niedającym się dotykać.

Szaraczek

FeLV +. Urwany u nasady ogon, w dalszej części połamany. Nie jest kotem dzikim, ale bardzo się boi. Nie wiemy, co go spotkało i czy była to krzywda z ręki człowieka. Jest nowym pacjentem Kociego Szpitalika i jeszcze jakiś czas spędzi w klatce. Jeśli uda się mu pomóc, nie będzie co z nim zrobić.
AKTUALIZACJA dotycząca Szaraczka: 
Szaraczek niestety nie doczekał nowego pomieszczenia, umarł z powodu wirusów kociego kataru. Od początku wiedziałyśmy, że jest kotem podwyższonego ryzyka z powodu zarażenia FeLV czyli wirusem białaczki kociej. Jego działanie immunosupresyjne otwiera wrota wtórnym zakażeniom.
Bardzo liczyłyśmy na pozytywny wynik kuracji kocim interferonem, niestety, organizm kocurka kompletnie nie zareagował.
Szaraczek nie był zbyt przyjazny, ale w chwilach słabości pozwalał sobie myć pyszczek i dawał się karmić mimo rozległej nadżerki na języku. Miałyśmy nadzieję z każdym zastrzykiem interferonu, jednak nie było żadnej poprawy, a kocurek był coraz słabszy.
Bardzo nam przykro, że tak się potoczyła ta historia.

Dodatkowe pomieszczenia nie mają służyć do nieodpowiedzialnego i nierozsądnego zbierania kotów, a dla tej konkretnej gromadki w celu polepszenia komfortu ich życia. Długo zbierałyśmy się na ten krok, tak naprawdę od wielu lat. Już dawno temu byłyśmy oglądać pomieszczenie - pomarzyć dobra rzecz. Wiedziałyśmy, że idealnie nadaje się dla naszych potrzeb. Teraz rozszerzenie kociarni o kolejne pokoje stało się palącą koniecznością. Musimy postąpić ostrożnie - z aktualnymi funduszami nie możemy porwać się na wynajem. Ale jeśli z Waszą pomocą okaże się, że finansowo podołamy – odważymy się na ten krok.

Zbiórka na kwotę 13 tysięcy złotych zakłada opłatę czynszu za roczny wynajem oraz małego remontu, żeby przystosować pomieszczenie na potrzeby kociarni. Przede wszystkim konieczna jest wymiana wykładziny dywanowej na wykładzinę PCV i założenie siatek na okna.
- 12 x 800 zł = 9600 zł za czynsz
- 30 m2 wykładziny elastycznej o wysokiej klasie odporności na ścieralność + 30 m2 podkładu pod wykładzinę, koszt 1600 zł
- listwy, siatka i akcesoria do budowy siatek na dwa okna i osiatkowanych drzwi oraz akcesoria remontowe i farba do ścian odporna na zmywanie; koszt 1800 zł

Prosimy więc o pomoc na zapewnienie godnego życia dla tej gromadki sierotek, która jest pod opieką Fundacji, a która z różnych przyczyn raczej nie może liczyć na dom i swoich ludzi.

18 marca przypadają 13 urodziny Fundacji KOT. Niech ta trzynastka będzie symbolem rozwoju, a nie pecha. Musimy zrobić krok naprzód. Zrobicie go razem z nami?

Pomogli

Ładuję...

Organizator
5 aktualnych zbiórek
18 zakończonych zbiórek
Wsparło 159 osób
5 007 zł (38,51%)