Historia Olusia, to opowieść o kocie który miał jedno marzenie - chciał żyć!

Wsparły 72 osoby
2 510 zł (83,66%)
Brakuje jeszcze 490 zł
Wesprzyj

Rozpoczęcie: 25 Marca 2021

Zakończenie: 3 Czerwca 2021

01 Maja 2021, 14:55
Walka o olusia

Oluś to prawdziwy bohater.

Ten drobniutki kotek pokazał Nam  jak bardzo chce żyć. Miał ogromna wolę życia i walki. Każdego dnia jeździł do lecznicy, dostawal mnóstwo leków i kroplowek.

Kiedy samodzielnie zjadł pierwszy posiłek wszyscy byli wzruszeni. To był przełomowy moment i od tego czasu stan Olusia byl juz stabilny. 

Teraz Oluś nabiera cialka i a jego oczka nie są juz tak smutne i zapadnięte.

A my zaczynamy juz szukać dla niego nowego domku

Oto historia kota, któremu zostało ostatnie z 7 kocich żyć.

Oluś uległ wypadkowi. Został potrącony przez samochód i pozostawiony na poboczu na pewną śmierć. Kiedy został znaleziony, okazało się, że kolo niego leży drugi kociak... Pomimo tego, że Oluś sam był połamany i obolały, ostatkiem sił próbował ratować swojego martwego braciszka.  
Kociak ostał zabrany do lecznicy. Podczas badań okazało się, że jego kość ramienna jest złamana na tyle poważnie, że kość przebiła skórę. Oluś - jak na prawdziwego bohatera przystało, pomimo ogromnego bólu tulił się do wszystkich i mruczał.

Zdecydowaliśmy się na operację, podczas której poskładano pogruchotane kostki. Myśleliśmy, że najgorsze było już za nami i już niedługo zaczniemy szukać dla niego kochającego domku...

Wtedy zaczęła się prawdziwa walka… Oluś zachorował na panleukopenię. Walczyliśmy z najgorszym i najbardziej przebiegłym wrogiem. Śmierć czaiła się za rogiem, a każdy dzień rozpoczynaliśmy strachem o życie Olusia. Myślicie Państwo, że to koniec? Otóż nie... Wyniki zaczęły się pogarszać, krew leciała z nosa, zamiast kału wydalał litry krwi, błony śluzowe zaczęły robić się żółte... Mieliśmy do czynienia z uogólnioną kaliciwirozą...

Byliśmy pewni, że przegrywamy. Wtedy nadeszła myśl, że może czas zakończyć jego cierpienie i pozwolić mu odejść... Wyjęliśmy Olusia z klatki, postawiliśmy na stole, on spojrzał na nas swoimi wielkimi, pięknymi i oczkami, podniósł się na łapkach i otarł o dłonie. W oczkach widać było ostatnią iskierkę walki... Musieliśmy to dla niego zrobić, pomóc mu przejść przez to piekło, żeby kolejne dni stały się dla niego radością.

Tak się właśnie stało. Kolejne leki, kroplówki, badania, coraz droższe leki coraz bardziej innowacyjne leczenia. Wszystko tylko dla niego. Jeszcze nigdy tak bardzo nie cieszyliśmy się z tego, że kot zrobił normalną kupkę.

Pomyślicie Państwo, że jesteśmy wariatami? Zastanawiacie się, po co to zrobiliśmy? Po to, by dziś zobaczyć, że Oluś zjadł i nabiera masy. Cieszyć się z tego, że każdego dnia wygląda coraz lepiej, a jego oczka już nie są tak bardzo zapadnięte.

Nie mogliśmy podjąć innej decyzji, musieliśmy go ratować. Co jest najtrudniejsze w ratowaniu zwierząt? To, że pomimo dna na koncie, każdego dnia trafia do nas kolejny potrzebujący zwierzak. Jeśli my im nie pomożemy, zostaną poddane eutanazji lub umrą w samotności. Błagamy, pomóżcie nam w walce o te niewinne stworzenia. Nie pozwólmy zostawić ich bez pomocy.

Pomogli

Ładuję...

Organizator
8 aktualnych zbiórek
136 zakończonych zbiórek
Wsparły 72 osoby
2 510 zł (83,66%)
Brakuje jeszcze 490 zł
Wesprzyj