Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Mamy wyniki badań i wskazanie wprowadzenia diety wątrobowej.


Nina urodziła się wiosną 2019 roku (prawdopodobnie, taką datę ma wpisaną w książeczce zdrowia). Jednak nie zdążyła dorosnąć, kiedy zdarzył się wypadek...
Kotka nie tylko wypadła z drugiego piętra bloku, w którym mieszkała, ale po samym upadku potrącił ją samochód. Co działo się dalej z Niną? Z lecznicy, która ją diagnozowała, trafiła do domu adopcyjnego - fantastycznej i empatycznej pary. Miało być szczęśliwe zakończenie. Nina pokochała Lionię, kota rezydenta. Ludzi unikała.

Wtedy wybuchła wojna. Nie jako przenośnia. Realna wojna i najazd Rosji na Ukrainę. Rodzina Niny i Lionii postanowiła wyjechać z Polski. Musieli sprawdzić, co rzeczywiście dzieje się w ich ojczyźnie. Wtedy też dowiedzieliśmy się o tych dwóch kotach, które nikomu nie są potrzebne.

Szybko staraliśmy się uruchomić dla nich pokoik w kociarni, bo dostaliśmy tylko kilka dni. Przyjechały przestraszone zmianą domu, ale w końcu się zaaklimatyzowały - znowu los obiecywał Ninie szczęśliwe zakończenie.
Jednak nic bardziej mylnego... Lionia cierpiący na cukrzycę i chorobę nerek, odszedł w lutym 2025 roku. Wtedy postanowiliśmy przenieść Ninę z kociarni do domu. Żeby nie cierpiała w samotności. Żeby nie czuła zapachów, które już nie wrócą. Wiecie doskonale, o co chodzi.

Nina powoli się na nas otwierała. Aktualnie potrafi nawet spać na poduszce u boku człowieka. Ociera się o Miśkę (psiaka, który z nami mieszka). Kotów raczej unika. W 2025 roku zdiagnozowaliśmy u niej alergię pokarmową, więc fakt, że Nina unika innych kotów, ułatwił nam karmienie jej specjalistyczną karmą. Ostatnio jednak stan Nineczki się pogorszył, więc bez dyskusji pojechaliśmy do Doktora.

Aktualnie czekamy na wyniki badań.
Czy mamy na pokładzie Dobre Dusze, które wesprą nas w tej walce?
Ładuję...