Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Poznaliśmy Niuniusia w gminnej przechowalni. Duży, wycofany psiak, który całe swoje bezpieczeństwo budował na dystansie. Bał się świata, ludzi, dotyku… a jednocześnie gdzieś pod tym wszystkim był cichy cień zaufania – do wolontariuszy, których rozpoznawał i przy których potrafił na chwilę odetchnąć.
Smycz była dla niego przerażeniem. Obroża? Nie do założenia. Każda próba kończyła się paniką. A potem przyszła decyzja, która mogła przekreślić wszystko. Zmiana umowy gminy ze schroniskiem. Wywóz – setki kilometrów od miejsca, które znał. Dla takiego psa to często wyrok.
Nie mogliśmy na to pozwolić. W trybie pilnym znaleźliśmy dom tymczasowy. Niuniuś trafił w bezpieczne miejsce… ale czas płynął, a on stał w miejscu. Prawie dwa lata bez postępów. Dwa lata życia w zawieszeniu. W końcu musieliśmy podjąć kolejną trudną decyzję – zabrać go i dać mu szansę gdzie indziej. Dziś Niuniuś jest w hotelu. I zaczyna się zmieniać.

Nosi obrożę – jeszcze niedawno to było niemożliwe. Przez chwilę miał też szelki (choć stres wygrał i je pogryzł). To małe kroki dla świata… ale dla niego to ogromne zwycięstwa. Tylko że ta szansa kosztuje.

💔 800 zł miesięcznie – tyle kosztuje jego pobyt w hotelu
💔 mniej, jeśli pomożecie w zakupie karmy
💔 więcej, jeśli doliczyć opiekę, czas, pracę człowieka, który próbuje do niego dotrzeć
Nie mamy za nim tłumu chętnych. Nie mamy „łatwej historii”. Mamy psa, który boi się życia… i dopiero uczy się, że nie musi. Marzymy o domu dla Niuniusia. Takim prawdziwym. Cierpliwym. Cichym. Bez presji. Ale zanim to się wydarzy – musimy utrzymać go tam, gdzie jest bezpieczny.
Dlatego prosimy Was o pomoc. Każda wpłata to kolejny dzień jego spokoju. Każdy udostępnienie to szansa, że ktoś go zobaczy. Każdy worek karmy to realna ulga w kosztach. Nie pozwólmy, żeby znów stracił grunt pod łapami. Pomóżcie nam zawalczyć o Niuniusia.
Ładuję...