Kto by tam kota do weterynarza nosił

Zbiórka zakończona
Wsparły 104 osoby
1 010 zł (101%)

Rozpoczęcie: 14 Lipca 2018

Zakończenie: 31 Sierpnia 2018

Dziękujemy za Twoje wsparcie – bez Ciebie nie udałoby się zebrać potrzebnej kwoty.
Razem wielką mamy moc!
Gdy tylko otrzymamy rezultat zbiórki, zamieścimy go na stronie.

Urodziłem się na wsi. Marnie mi się żyło. Kotów dużo, myszy mało (w sumie nawet nie wiedziałem, że można jeść coś innego). Jakiś pijany mnie kopnął - łapa bolała strasznie. Leżałem pod sklepem - pewnie bym tam umarł, bo kto by się tam kotem przejmował, do weterynarza nosił...

Pewna kochana pani zabrała mnie, powiedziała, żę moja łapka jest złamana. I nie wiadomo, czy "się do czegoś nada", bo rana paskudna.

W nowym miejscu byłoby cudownie - jedzenie, głaskanie. Raj, gdyby nie ta łapa.


Teraz mam w niej druty, już nie boli tak bardzo. Trzymajcie kciuki, żeby udało się ją uratować. Lubię swoją łapę i chcę ją mieć. 


I wiecie, bardzo potrzebujemy nowego miejsca. Nie chcę tam wracać. Myszy już mi nie będą smakować.

Nosek to prześliczny młody kocurro. Znaleziony z paskudnym złamaniem.

Potrzebuje bardzo swojego miejsca (domu, najchętniej bez małych dzieci, bo umie powiedzieć, że obrywanie ogona mu się nie podoba) i pieniążków na pokrycie kosztów operacji i hospitalizacji (ok. 1000 zł).

Kotek jest wykastrowany, zaszczepiony, testy FELV/FIv ujemne. Telefon w sprawie pomocy: 692690799

Pomogli

Ładuję...

Organizator
3 aktualne zbiórki
8 zakończonych zbiórek
Wsparły 104 osoby
1 010 zł (101%)

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość