Kto by tam kota do weterynarza nosił

13 dni do końca
Wsparło 75 osób
559 zł (55,9%)
Brakuje jeszcze 441 zł
Wesprzyj

Rozpoczęcie: 14 Lipca 2018

Zakończenie: 31 Sierpnia 2018

Urodziłem się na wsi. Marnie mi się żyło. Kotów dużo, myszy mało (w sumie nawet nie wiedziałem, że można jeść coś innego). Jakiś pijany mnie kopnął - łapa bolała strasznie. Leżałem pod sklepem - pewnie bym tam umarł, bo kto by się tam kotem przejmował, do weterynarza nosił...

Pewna kochana pani zabrała mnie, powiedziała, żę moja łapka jest złamana. I nie wiadomo, czy "się do czegoś nada", bo rana paskudna.

W nowym miejscu byłoby cudownie - jedzenie, głaskanie. Raj, gdyby nie ta łapa.


Teraz mam w niej druty, już nie boli tak bardzo. Trzymajcie kciuki, żeby udało się ją uratować. Lubię swoją łapę i chcę ją mieć. 


I wiecie, bardzo potrzebujemy nowego miejsca. Nie chcę tam wracać. Myszy już mi nie będą smakować.

Nosek to prześliczny młody kocurro. Znaleziony z paskudnym złamaniem.

Potrzebuje bardzo swojego miejsca (domu, najchętniej bez małych dzieci, bo umie powiedzieć, że obrywanie ogona mu się nie podoba) i pieniążków na pokrycie kosztów operacji i hospitalizacji (ok. 1000 zł).

Kotek jest wykastrowany, zaszczepiony, testy FELV/FIv ujemne. Telefon w sprawie pomocy: 692690799

Pomogli

Ładuję...

Organizator
5 aktualnych zbiórek
4 zakończone zbiórki
13 dni do końca
Wsparło 75 osób
559 zł (55,9%)
Brakuje jeszcze 441 zł
Wesprzyj

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość