Połamali mu łapki i chcieli zabić. Pilna pomoc dla Roniego!

Wsparło 1 029 osób
29 299,98 zł (340,69%)
Wesprzyj

Rozpoczęcie: 22 Września 2019

Zakończenie: 1 Stycznia 2020

24 Października 2019, 10:30
[Aktualizacja]

Kochani, zgodnie z obietnicą informujemy, że Roni przeszedł drugą operację. Czuje się dobrze!

Zabieg się teoretycznie udał, ale czas pokaże, czy będzie chodził normalnie. Wszystko jest jeszcze zbyt świeże, by dziś ogłosić pełen sukces. Teraz trzeba czekać. Wiemy jednak, że już wczoraj spacerował, więc prosimy o jeszcze więcej pozytywnej energii dla naszego malucha, bo to działa 

Pokaż wszystkie aktualizacje

24 Października 2019, 10:28
[Aktualizacja]

➡️ Kochani, wieści od Roniego.
Kruszynka jest już po pierwszej operacji. Nie chce stawać na łapkach  Mamy nadzieję, że gdy ból minie przełamie się. Nadal jest kłębuszkiem strachu, ale powolutku uczy się, że człowiek nie oznacza wyłącznie zła. Bardzo długa droga przed nim.

Ma cudowną opiekę ❤ Tu bardzo dziękujemy całemu personelowi kliniki za ponadprogramową troskę o tego maluszka ❤ i Patrycji, która tak cierpliwie uczy Roniego zaufania do ludzi.

Kochana, kochany! Potrzebujemy Twojej pomocy, by ocalić skatowanego pieska!

Jak opisać słowami piekło, które zgotowali temu stworzeniu jego właściciele? Koszmar bólu, jakiego doświadczył ten piesek? Piekło, w którym żył najprawdopodobniej przez wiele lat? Bo połamali mu łapki, kazali niewyobrażalnie cierpieć przez wiele dni, a gdy się znudził, zdecydowali się go zabić.


Jak mam opisać takie cierpienie? Błagamy Was tu o pomoc dla tego psa, któremu człowiek zgotował piekło. Którego dom był kaźnią bólu i strachu...



Zwykły pracowity dzień w jednym ze szpitali dla zwierząt. Poczekalnia jest pełna ludzi, gdy wchodzi do niej kobieta. Jest wyraźnie pod wpływem alkoholu.  Personel kliniki jeszcze nie wie, że za chwilkę przyjdzie mu się zmierzyć z okrucieństwem, którego normalny człowiek nie jest w stanie pojąć. Kobieta informuje, że chce uśpić psa.

Czemu? Bo nie chodzi i wyje i ona go już nie chce. Pies trafia do gabinetu. Jest przerażony. Boi się własnego cienia. Jego masakryczne wychudzone ciało drży. Lekarze nie wierzą własnym oczom. Pies ma otwarte złamanie łapki, a kość wystaje ze stawu. Druga łapa również jest złamana, opuchnięta a staw zgruchotany.



Lekarze informują kobietę, że pies nie kwalifikuje się do eutanazji i natychmiast trzeba go leczyć.
Na pytania, co się stało, kobieta nie odpowiada. Za to wyraźnie żąda jego uśmiercenia. Personel stara się wytłumaczyć jej sytuację jednocześnie informując policję. Kobieta ucieka.



Klinika kontaktuje się z nami. Przesyła nam zdjęcia psa a nam serce pęka. Bez chwili zastanowienia zgadzamy się przejąć opiekę nad psiątkiem. Jeszcze nie wiemy, jak straszną historię opowiedzą nam wszystkim obrażenia tego psa. Historię, która jak atomowa bomba bólu wybuchnie w naszych sercach. Pies - Roni - ma totalnie roztrzaskane i połamane stawy „nadgarstka” w obu przednich łapkach. W jednej złamanie jest otwarte, a kość wystaje na wierzchu. Lekarze z przerażeniem stwierdzają, że złamania nie są świeże, a mają przynajmniej kilkanaście dni!


W łapce z otwartym złamaniem zdążyło już dojść do martwicy kości, co dramatycznie ogranicza możliwość przywróceniu pieskowi zdrowia. Umiejscowienie złamań bezsprzecznie wskazuje na upadek z dużej wysokości❗Przypuszczamy, że pies został najprawdopodobniej wyrzucony przez okno (złamania typowe dla takich zdarzeń). Wyrzucony i zabrany z powrotem do miejsca swojej kaźni. Potraficie sobie wyobrazić jak ta istota musiała cierpieć? Z jakim strasznym bólem musiała się zmierzyć, bez żadnych szans na pomoc? „Nie chce chodzić i wyje” - Boże, w jakim piekle musiał żyć?

To jednak nie wszystko. Piesek to sam szkielet. Łzy z oczu personelu kliniki wycisnęła również próba karmienia psa.  Roni panicznie boi się jeść, gdy człowiek „patrzy”. Jedzenie pochłania, ale jedynie wtedy, gdy wzrok człowieka nie jest skierowany w jego stronę. To daje nam obraz tego, jak żył ten psiak, skoro boi się jeść w obecności ludzi.



Pieska badał psycholog i jednoznacznie stwierdził, że psychika tego stworzenia jest w dramatycznie opłakanym stanie, a jego rehabilitacja potrwa miesiącami. Patrząc na cierpienie Roniego, zastanawiam się ile moje serce jest jeszcze w stanie wytrzymać? Ile obrazów ludzkiego okrucieństwa jestem jeszcze w stanie znieść. Czuję jego ból, a sama myśl, świadomość, jakim piekłem było jego całe życie, sprawia że moje serce rozpada się na miliardy kawałków. I myślę, że ludzie to najbardziej perfidne i okrutne istoty, jakie kiedykolwiek chodziły po ziemi. Że ludzie w świadomości zwierząt są „potworami”. Bo tak Kochani, potwory istnieją i niestety dla wielu istot jesteśmy nimi my. BŁAGAMY Was tu o pomoc dla Roniego! Na danie mu szansy na nowe życie. Życie bez strachu i bólu, czyli wszystko to, co jest mu dziś obce.

Roni został operowany. Niestety infekcja kości, powstałe w stawie zrosty kostne, oraz martwica bardzo wszystko skomplikowały i prawdopodobnie na jednym zabiegu chirurgicznym się nie skończy. Po operacjach czeka go bardzo długa rehabilitacja - stawy najprawdopodobniej pozostaną "sztywne". Nadto Roni ma totalnie zniszczoną psychikę i czeka go strasznie długa i ciężka praca z behawiorystami. To wszystko znaczy, że ta cudowna i tak strasznie skrzywdzona istota pozostanie w klinice bardzo długo. Wiecie, że bez Waszego wsparcia, Waszych pięknych i dobrych serc, nie damy rady! Już mamy ponad 5 tys. długu w klinice, którego nie mamy z czego spłacić, a leczenie, rehabilitacja i pobyt Roniego w szpitalu, bez Waszej pomocy będzie dla nas gwoździem do trumny i końcem APA. APA przejęło też sprawę pod kątem prawnym, aby ludzie, którzy zrobili to Roniemu ponieśli dotkliwą karę i aby już żadne stworzenie nie trafiło w ich ręce.

Jeśli więc jesteś w stanie - pomóż! Błagamy Was niemal na kolanach krzycząc, ile sił w piersi – Pomóżcie nam pomóc Roniemu! 

Pomogli

Ładuję...

Wsparło 1 029 osób
29 299,98 zł (340,69%)
Wesprzyj