Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
💚 UDAŁO SIĘ… DZIĘKI WAM 💚
Kochani,
spieszę z cudowną wiadomością…
Nasze dwa skarby są już bezpieczne. Max i Sara są już u nas.
Nie da się opisać słowami, jakie to wdzięczne zwierzęta.
Sara uwielbia się przytulać – jakby chciała powiedzieć „dziękuję” każdemu z osobna.
Max również powoli odzyskuje spokój i zaufanie.
One wiedzą. Wiedzą, że żyją… dzięki Wam.💔 Jeszcze chwilę temu ich los był przesądzony. Dziś są bezpieczne, spokojne i kochane. To cud, który wydarzył się tylko dzięki Wam.
Z całego serca…
🙏 DZIĘKUJEMY.
Za każdą złotówkę. Za każde udostępnienie. Za każdą chwilę, w której nie byliście obojętni.
To dzięki Wam: żyją są bezpieczne i będą szczęśliwe do końca swoich dni
Serdecznie zapraszamy wszystkich do nas.
Przyjedźcie. Zobaczcie sami. Poczujcie tę wdzięczność, którą one okazują każdego dnia. To nie my je uratowaliśmy.
To Wy. 💚




Drodzy Darczyncy, z całego serca dziękuję Wam za dotychczasowe wsparcie… naprawdę nie wiem, jak wyrazić moją wdzięczność. Każda złotówka, każde udostępnienie i każde dobre słowo ma dla mnie i dla nich ogromne znaczenie…
Bardzo Was też przepraszam, że tak rzadko się odzywam… zostałam całkiem sama ze zwierzętami, bez żadnej pomocy. Codzienność jest bardzo trudna — opieka nad nimi, obowiązki, a do tego wszystkiego dopadła mnie grypa, która całkowicie mnie rozłożyła…
Chciałam Was poinformować, że wszystkie zebrane środki zostały już przekazane handlarzowi, żeby zatrzymał Sarę i Maxa przy życiu…
Myślałam, że da nam jeszcze trochę czasu… ale powiedział jasno — to już trwa za długo.
Ostateczny termin to sobota. Dłużej nie będzie czekał… tłumaczy, że potrzebuje pieniędzy, że są wydatki przed świętami… że i tak zrobił mi przysługę…
Kochani… ja naprawdę się boję to napisać… Jeśli nie zdążymy… on chce oddać je na mięso…
Błagam Was… pomóżcie uratować tę wspaniałą dwójkę…
Sare i Maxa — niewinną ośliczkę i kucyka, które mają tylko nas…Może nie uda się zdążyć przed świętami… ale może chociaż zaraz po nich… we wtorek…
Tylko musimy dać radę… razem… One nie rozumieją, co się dzieje…Patrzą tylko z nadzieją…
Proszę… nie pozwólmy, żeby ich historia tak się skończyła… Z całego serca dziękuję każdemu z Was, kto jest z nami…
Bez Was nie mamy żadnych szans.
Dosłownie przed chwilą dostałam telefon od handlarza.
Powiedział wprost – do poniedziałku mam zapłacić 2000 zł za Sarę.
Jeśli nie… wywozi ją.
Nie chce już jej trzymać. Twierdzi, że jemu też potrzebne są pieniądze i nie będzie czekał. Próbowałam spokojnie tłumaczyć, że zbiórka trwa, że ludzie pomagają, że pieniądze powoli się zbierają. Prosiłam, żeby dał nam trochę czasu.
Usłyszałam tylko, że on w bajki nie wierzy. Nie potrafię opisać, co teraz czuję.
Patrzę na Sarę i wiem, że jej los może rozstrzygnąć się w ciągu najbliższych godzin. Ona nie rozumie, dlaczego znowu jest w niebezpieczeństwie. Nie rozumie, że ktoś przelicza jej życie na pieniądze.
Dla handlarza to tylko zwierzę. Dla nas – życie, które można jeszcze uratować. Błagam Was z całego serca – pomóżcie nam zebrać te 2000 zł zanim będzie za późno.
Każda wpłata ma teraz ogromne znaczenie. Nawet najmniejsza przybliża nas do chwili, w której będziemy mogli powiedzieć: Sara jest bezpieczna. Czasu jest bardzo mało.
Jeśli nie zdążymy… nie wiem, co się z nią stanie.
Błagam – ratujmy Sarę razem. Udostępnijcie tę zbiórkę gdzie tylko się da. Może właśnie dzięki temu zdążymy.
Sara naprawdę potrzebuje teraz cudu.
Byli we dwoje. Dwie sieroty, których nikt już nie chciał. Skazane na śmierć nie dlatego, że zrobiły coś złego — ale dlatego, że stały się niepotrzebne.

Mały kucyk, ogierek, którego nazwałam Max. I obok niego ona — wychudzona osliczka Sara. Dziewczynka. Cicha, zmęczona, zapomniana. Ich oczy nie wołały już o ratunek. One tylko czekały. Stali razem, przytuleni do siebie, jakby tylko tak mogli jeszcze przetrwać. Trafili na targi w Skaryszewie.
Miejsce, gdzie zwierzęta nie mają imion, tylko wagę. Gdzie nikt nie pyta o przeszłość ani o to, ile radości kiedyś dawały. Tam ich los był już właściwie przesądzony.

Max pamiętał inne życie. Kiedyś pracował w szkółce. Nosił dzieci na swoim grzbiecie — cierpliwy, łagodny, uważny. Znał radosny śmiech, ciepłe dłonie zaplatające się w jego grzywie, słowa zachwytu i dni pełne słońca. Był potrzebny. Był czyjś. Był kochany. A potem dzieci przestały przychodzić. Max się zestarzał. Stał się wolniejszy, mniej opłacalny. W szkółce nie było już dla niego miejsca. Z konika do nauki stał się problemem. Z radości — mięsem.

Sara nigdy nie miała takiego szczęścia jak on. Nie znam jej historii. Nie wiem, czy kiedykolwiek ktoś wypowiedział jej imię z czułością. Wiem tylko, że stała przy Maxie jak cień — cicha, chuda, jakby nauczyła się nie zajmować miejsca. Jakby wiedziała, że świat nie ma dla niej litości.
Na targach zobaczyłam ich po raz pierwszy. W hałasie, w tłumie, pośród obojętnych spojrzeń. Max patrzył na mnie spokojnie, bez strachu — jakby już wiedział, że to jego ostatnia droga. Sara stała przy nim, przytulona, jakby Max był jej jedynym schronieniem na tym świecie. Nie miałam pieniędzy. Miałam tylko 500 zł. Tyle mogłam dać w tej chwili za życie. Prosiłam o raty. O czas. O litość.
Zgodzili się — tylko na Maxa. Powiedzieli, że poczekają. Uratowałam jedno życie… A drugie musiałam zostawić. Dziś dostałam zdjęcia Sary. I jedno pytanie, które nie daje mi spać: „Czy jak wrócisz po Maxa, zabierzesz też Sarę?”

Jak odpowiedzieć na takie pytanie? Jak odebrać Maxa i odejść, wiedząc, że ona zostanie — sama, bez niego, bez ochrony, bez szansy? Max żyje. Czeka. A obok niego stoi Sara — ośliczka, która wciąż wierzy, choć świat już dawno ją zawiódł. Błagam — pomóżcie mi uratować ich oboje.

Ta zbiórka to nie tylko wykup. To szansa na życie, bezpieczeństwo, opiekę weterynaryjną i spokojny dom, którego nigdy nie mieli. Nie pozwólmy, by jedno serce zostało uratowane, a drugie złamane na zawsze.
Nie pozwólmy, by ich historia zakończyła się tam, gdzie zaczyna się cisza. Każda złotówka to realna pomoc. Każde udostępnienie to szansa, że zdążymy. Za każde wsparcie z całego serca DZIĘKUJEMY!
Kontakt: 500812987
Ładuję...