Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Kochani...zbiórka idzie bardzo powoli, nie uzbieraliśmy nawet połowę na bieżące wydatki, a ida kolejne. Nasz wojownik będzie musiał mieć kolejną operację. Śruby wkręcone poprzedni sie poluzowały i pękła kość w przedramieniu-niemniej jednak łapka jest do uartowania. Będzie miał załozony zewnętrzny fixator w narkozie oczywiście. Dr Novak daje nam nadzieję na sprawność malucha. Nie poddamy się !

Dżakuś MIAŁ ZOSTAĆ ZABITY. BO WPADŁ POD SAMOCHÓD!
A jedyną jego winą było to, że przestał być zdrowy… Ta historia nigdy nie powinna się wydarzyć. A jednak wydarzyła się – na ulicach Lipnika. O Dżekusiu dowiedzieliśmy się od osób trzecich, które w desperacji próbowały znaleźć dla niego pomoc. Pomoc dla psa właścicielskiego. Psa, który miał dom. Psa, który miał człowieka. Ale człowieka tylko z nazwy. Bo odpowiedzialność nie kończy się w dniu, gdy pies jest młody, zdrowy i nie sprawia kłopotów. Odpowiedzialność zaczyna się właśnie wtedy, gdy zwierzę cierpi. Jackuś swobodnie błąkał się po ulicach. Prawdopodobnie nie pierwszy raz został potrącony przez samochód. Tym razem jednak ledwo doczołgał się do domu. I gdyby nie reakcja dalszej rodziny oraz obcych ludzi o wielkich sercach – nie dostałby żadnej pomocy.

Właściciel od samego początku jasno powiedział: nie dołoży ani złotówki do leczenia. A gdy usłyszał diagnozę – skomplikowane złamanie łapy, złamanie miednicy, liczne obrażenia – zażądał uśpienia psa. Nazwijmy to wprost. To nie było „humanitarne uśpienie”. To był wyrok śmierci, wydany na żywe, czujące stworzenie. Uśpienie to nie sen. To zatrzymanie serca. To koniec życia.
Czy Dżeki na to zasłużył? Nie. I nigdy się na to nie zgodzimy. Gdy dowiedzieliśmy się, że nad nim wisi dosłownie ostatnia chwila – nie potrafiliśmy odmówić.
W sobotę natychmiast zawieźliśmy psiaka do kliniki w Bohuminie. Tam otrzymał fachową pomoc, pełną diagnostykę, kroplówki, całodobową opiekę szpitalną. Niestety jego stan był znacznie gorszy, niż przypuszczaliśmy. Dodatkowo wykryto anaplazmozę, poważne problemy z krwią, dramatycznie złe wyniki morfologii i biochemii. Musieliśmy pilnie jechać po krew aż do Katowic, bo bez transfuzji nie mógł zostać zoperowany. Koszt krwi 900 zł

A operacji będzie kilka. Każda trudna. Każda długa. Każda obciążająca dla jego wyniszczonego ciała.

Robimy je etapami tylko po to, by Jackuś miał szansę to wszystko przeżyć. Koszt samego leczenia i operacji to około 13 000 zł. Do tego dojdą kontrole, dalsze leczenie i długa, kosztowna rehabilitacja – kolejne tysiące złotych. Dlatego zakładamy zbiórkę na 18 000 zł. Nie dlatego, że chcemy. Dlatego, że musimy, jeśli Dżakuś ma chodzić, żyć bez bólu i dostać to, czego nigdy wcześniej nie miał – prawdziwą opiekę.

Ten pies nie walczy tylko o sprawną łapę. On walczy o życie. Robimy to dla niego. Dla małego, poturbowanego psa, który mimo wszystkiego wciąż chce żyć. Razem – jak zawsze – możemy to zrobić. Razem możemy uratować psa, któe dzieliły minuty od śmierci... z rąk opiekuna...
Ponizej końcowa faktura za operacje Dzekusia z Bohumina-faktura rozpisana jest na 3 strony-całość dostepna w księgowości.

Niestety pojawiły się komplikacje , puściły śruby do których przymocowane sa kostki łapki, maluszka czeka kolejna operacja lub amputacja łapki.
Poniżej przetłumaczona diagnoza maluszka przez lekarzy z Przychodni Rohwet-partnera Ab Vet Czechy

Ładuję...