Kociej fundacji grozi zamknięcie. Pomóż ocalić warszawski azyl!

Zbiórka zakończona
Wsparło 1 745 osób
75 180 zł (100,24%)

Rozpoczęcie: 4 Sierpnia 2021

Zakończenie: 17 Października 2021

Dziękujemy za Twoje wsparcie – bez Ciebie nie udałoby się zebrać potrzebnej kwoty.
Razem wielką mamy moc!
Gdy tylko otrzymamy rezultat zbiórki, zamieścimy go na stronie.
27 Września 2021, 13:16
II runda

Kochani,

Jest nam tak bardzo miło, a wzruszenie powoduję brak słów. Już ponad 1000 osób prywatnych/firm dołożyło swoją cegiełkę, aby nasz azyl mógł dalej działać. Zebraliśmy już ponad 60 % wymaganej kwoty, jednak to jeszcze nie koniec naszych zmagań.

Dlatego jeszcze głośniej i jeszcze mocniej prosimy wszystkich ludzi dorbej woli o nawet nadrobniejsze wpłaty i udostępnianie. Dzięki temu zarówno my jak i nasi podopieczni będziemy mogli spać spokojnie i zająć się tym do czego jesteśmy stworzeni - do pomagania.

Otrzymujemy kolejne zgłoszenia, kolejne bidy czekają na naszą pomoc. Wierzymy, że razem uda nam się im pomóc, że razem zagwarantujemy im bezpieczną przyszłość.

Jesteście z Nami ?

Ewa, Czarek, Ania i wolontariusze

Fundacja Psy Ulicy to organizacja OPP, którą reprezentujemy i w imieniu, której piszemy do wszystkich ludzi dobrej woli, oraz firm. Pomaganie zwierzętom nigdy nie było łatwe, gdzie ciągły stres związany z brakiem perspektyw na jutro i walka o przetrwanie przeplatają się nieustannie.

W ostatnim czasie otrzymaliśmy bardzo poważny cios, który dosłownie zwalił nas z nóg i do tej pory nie możemy się pozbierać. Kwota z 1 % jaka pozwalała nam w miarę możliwości na spokojny sen, została pomniejszona o ¾. Od tego przelewu zależało nasze być, albo nie być. Wiele osób myśli, że fundację są wspierane przez miasto, gminę - część faktycznie tak, nasza fundacja nie otrzymuje takiego wsparcia. Działamy tylko i wyłącznie dzięki 1% oraz wpłatom prywatnych osób na konto fundacji. Ratujemy się bazarkami, sprzedażą naszych wyrobów: świeczki, mydła, maseczki, damskie torby, aczkolwiek przy aktualnej liczbie zwierząt nie mamy chwili czasu na tworzenie naszych dzieł. Zbiorki idą bardzo opornie, jesteśmy jakby zupełnie niewidoczni. Być może to tylko nam się wydaje, że jesteśmy potrzebni i "robimy robotę".

W związku z dramatyczną sytuacją byliśmy zmuszeni wstrzymać całkowicie przyjęcia nowych podopiecznych. Zawiesiliśmy współpracę z ośrodkiem Koteria, z którego do tej pory przyjeżdżała do nas znaczna liczba kotów, które nie miały dokąd wrócić po zabiegu sterylizacji. Mamy wizję wygaszania organizacji i powolnym wyprzedawaniu majątku, aby jakoś dotrwać do końca tzn. do wyadoptowania tych którzy pozostali.

Nawet teraz to pisząc łzy mamy w oczach… Po 7 latach nieustannej walki, pierwszy raz nie wiemy co zrobić. Nasz zapał i entuzjazm spadł praktycznie do zera. Otworzyliśmy nowy, większy lokal, który miał zrobić jeszcze więcej dla bezdomniaków, a tymczasem jest on początkiem końca.

Wiemy, jak ciężkie są czasy, jak epidemia wpłynęła na naszą gospodarkę, ale nasze futra tego nie rozumieją. To, co się teraz dzieje na naszych oczach strasznie nas przytłacza...

Borykamy się z problemem wyżywienia kotów znajdujących się pod naszą opieką. Na chwilę obecną mamy pod opieką ok. 70 kotów (w tym wolno żyjących). Same koszty sterylizacji, leczenia oraz koszty weterynaryjne są ogromne.

Dodatkowo udało nam się stworzyć Azyl na warszawskiej woli. 140 m 2 dla naszych podopiecznych – miejsce, gdzie w spokoju mogą uczyć się życia z człowiekiem i czekać na swój dom. Niestety, ale to wszystko kosztuje, mimo tego, że lokal został wynajęty na preferencyjnych warunkach od Miasta Stołecznego Warszawy, to koszt miesięczny utrzymania sięga prawie 2850 zł. To jest też powód naszej paniki…

Co jak zabraknie pieniędzy na opłaty? Gdzie uciekniemy? Wypuścimy je, bo zawiódł system? Działamy w bardzo małym gronie, każdego dnia czeka na nas masa pracy. Koty wymagają opieki oraz uwagi. Socjalizacji i spędzania czasu z opiekunem. Nie starcza doby, ale też pomysłu na zdobycie środków niezbędnych do utrzymania tych, którzy są już pod naszą opieką. Chcemy być, chcemy działać, ale z pustego nikt nie naleje. Ta zbiórka to nasz ostatni ratunek. Straciliśmy wiarę w to, że się uda, bardzo chcielibyśmy się miło zaskoczyć. My nie straszymy, my nie chcemy wchodzić na Wasze sumienie, lojalnie krzyczymy, że nasz kres jest bliski. Prosimy o polecanie naszych podopiecznych, one muszą znaleźć pilnie dom.

Jak możesz nam pomóc? Wpłacając datek na zbiórkę, ustawiając stały, comiesięczny przelew, kupując jedzenie, opłacający wizytę weterynaryjną, opłacając fakturę za leki - istnieje wiele dróg. Wierzymy, że każdy z Was dołoży swoją cegiełkę, by ustrzec fundację od zamknięcia. Jeśli nie uda się nam osiągnąć celu, będziemy z Wami zapewne do (max!) roku (wszystko zależy od adopcji oraz od ilości domów tymczasowych, w których zamierzamy umieszczać nasze koty). Serce ściska, bądźcie z nami i walczcie z nami o te futra. One mają tylko nas....

Pomogli

Ładuję...

Organizator
0 aktualnych zbiórek
48 zakończonych zbiórek
Wsparło 1 745 osób
75 180 zł (100,24%)