Papryk prosi o pomoc! Już raz udało się go uratować - czy uda się drugi raz?

Wsparło 18 osób
714,50 zł (71,45%)
Brakuje jeszcze 285,50 zł
Wesprzyj

Rozpoczęcie: 11 Września 2020

Zakończenie: 11 Października 2020

Kot Papryk trafił do nas w maju w stanie, który zapamiętamy na długo: katar, przetoka między jamą nosową a ustną, pognite zęby, świerzb, kleszcze, pchły, wyłysienia... 

Test FIV/FELV szybko potwierdził nasze przeczucia. Papryk okazał się być nosicielem kociej białaczki...Dzięki zaangażowaniu wspaniałych weterynarzy i wsparciu dobrych dusz, udało się Papryka wyprowadzić na prostą, popsute i zgniłe zęby zostały usunięte, przetoka w końcu się zamknęła, katar ustąpił, a zmiany skórne się wyciszyły. 

Papryczek zmienił lecznicę, w której czuł się tak dobrze, że dał sobie prawo do picia kawy z mlekiem z kubka Pani Weterynarz na dom tymczasowy, w którym zostanie do końca swoich pomarańczowych dni.

Niestety, po kilku tygodniach przerwy choroby znów męczą kocurka. Zaczęliśmy od badań, które pokazały, że choroba pustoszy naszego pupila. Zamówiony został interferon, który ma wzmocnić wyniszczony organizm. 

USG pokazało, że żołądek i okrężnica są nienaturalnej wielkości, węzły chłonne też. Panie Weterynarz podejrzewają chłoniaka... Na RTG nie zobaczyliśmy niczego nowego, śrut jak był w paprykowej szyi, tak nadal w niej jest.

Do tego wróciły problemy skórne. Ciało Papryka pokryte jest strupkami, które mocno go swędzą. Po raz kolejny pobrano zeskrobiny i zadziałano doraźnie, żeby zniknął świąd. 

 Do tego pojawiły się zmiany na pazurze.

Do tego kocurek ma nawracające biegunki, więc musi jeść bardzo dobrą i nietanią (przy tylu kotach na utrzymaniu każda specjalistyczna karma drenuje budżet) karmę.

Nie chcemy go męczyć, ale widzimy, że on bardzo chce żyć i cieszy się każdym dniem. Dopóki tak będzie, to będziemy go wspierać i prosić Was o pomoc.

Pomogli

Ładuję...

Organizator
1 aktualna zbiórka
44 zakończone zbiórki
Wsparło 18 osób
714,50 zł (71,45%)
Brakuje jeszcze 285,50 zł
Wesprzyj