Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
We wrześniu 2019 roku na terenie pewnego gospodarstwa rolnego była kolonia licząca około 50 kotów. Kiedy pierwszy raz przypadkiem zabłądziliśmy tam podczas spaceru, na środku placu siedziało zasmarkane kocię. Wspięło się po nogawce i bluzie na ramię i nie chciało nas zostawić. I tak się zaczęło...

Odwiedzaliśmy te koty codziennie, dokarmialiśmy i próbowaliśmy łapać. Pierwszy kennel był pożyczony, następne były już kupowane. Nie wiedzieliśmy, które koty łapać pierwsze - kocięta, ciężarne kotki czy koty chore, ranne, z urazami oczu. Łapaliśmy, co weszło do klatki, starając się zostawiać kocury na koniec.
Wiele kotów znalazło domy, wielu pomóc nie zdążyliśmy - nie przeżyły starć z lisami. Jednak tym, które tam pozostały, staraliśmy się w miarę naszych możliwości polepszać warunki bytowe.
Bywało tak, że koty spały na szczycie niedomkniętych drzwi, które były suche i nie było od nich tak zimno jak od wilgotnej betonowej posadzki. Bywało tak, że koty spały na starych wykładzinach przewieszonych na pustych już boksach dla cieląt.

Pierwsza styropianowa budka nie zdała egzaminu, ponieważ koty bały się do niej wchodzić - nie miały wówczas szansy na ucieczkę. Przyniesiona następnie styropianowa konstrukcja była strzałem w dziesiątkę i sprawdzała się przez niemal trzy lata. Postawiona w budynku, wyłożona kocykami z polaru, z daszkiem chroniącym przed cieknącym z sufitu deszczem - była dla kotów idealna.

Od maja 2023 roku na terenie gospodarstwa pozostały tylko dwa koty - Majkel i Elton.
Maklej (czarny) i Elton (bury) od początku są nierozłączni. Często widywaliśmy ich jak spacerowali po łąkach i barankowali siebie nawzajem. Byli wycofani, choć bardziej nieśmiali niż nieoswojeni. Mieli budki, mieli karmę, mieli opiekę, jaką mogliśmy im wówczas dać. Do czasu, aż pewnego dnia nie zobaczyliśmy ogrodzenia...

Budynek, azyl Majkela i Eltona oraz wszystko, co do tej pory znali, miał być rozebrany. Nie zastanawialiśmy się długo - następnego dnia nastawiliśmy dwie klatki łapki, jednak nikt do nich nie wszedł. Kolejnego dnia zostawiliśmy w klatkach surowego kurczaka i kiedy ciemną nocą, przez gęste krzaki i błoto okrążaliśmy ogrodzenie, by sprawdzić klatki, okazało się, że w każdej był kot!
Radość i ulga, jaką wtedy czuliśmy, była nie do opisania!
Początki były dla chłopaków trudne. Nie wiedzieli, co się dzieje, dlaczego ich zabraliśmy ani gdzie są. Zostali zakwaterowani w dużym psim kennelu, w nim mieli duży transporter i kuwetę. Byli przerażeni. Na szczęście w nocy, kiedy było cicho, wychodzili z transporterka jeść, od początku wzorowo korzystali też z kuwety.

Nadszedł czas wizyt u weterynarza - Elton ma stwierdzoną nadczynność tarczycy, Majkel z kolei ma nawracające ropne zapalenie ucha. Elton nie może wrócić na ulicę, samego Majkela też nie wypuścimy...
Kocurki zostały, a my obserwujemy od tamtej pory, jak bardzo się otwierają. Z wystraszonych, przerażonych kotów, teraz mamy Eltona, który jest bardzo nachalny w domaganiu się głasków i drapaniu grzebietu, oraz Majkela, który uwielbia głaskanie, kiedy nie widzi, że ludzka ręka się do niego zbliża. Obaj mruczą na nasz widok, głośno chrumkają, uwielbiają bawić się pluszowymi myszkami i szczurami.
Ale obaj wciąż pozostają w kennelach.
Majkel i Elton mają niemal od początku połączone dwie duże klatki. Od czasu, kiedy bardziej nam ufają, są czasem z tych klatek wypuszczani, jednak przebywają w pomieszczeniu przechodnim i nie możemy zostawić ich luzem bez nadzoru, by nikt z domowników przypadkiem nie zostawił którychś drzwi otwartych. Wiemy, że gdyby koty uciekły, nie mielibyśmy nawet jak ich złapać...

W związku z tym, że nie mamy zaplecza finansowego na wynajem lokalu, nie mamy też tylu wolontariuszy, którzy mogliby dyżurować codziennie przy dokarmianiu kotów w wynajmowanym lokalu, przymierzamy się do zakupu całorocznego kontenera mieszkalnego. Mamy miejsce na kontener o wymiarach 7x3 metry, który moglibyśmy przedzielić na dwie części - w jednej koty mogłyby przechodzić kwarantannę, w drugiej zaś socjalizację. Majkel i Elton, by mogli znaleźć dom, potrzebują socjalizacji. Nie jest to jednak możliwe do wykonania, kiedy większość dnia spędzają w klatkach.
Kontener, jaki byśmy chcieli, powinien być całoroczny, z odpowiednią izolacją termiczną oraz z opcją dogrzewania np. klimatyzacją. Powinien być bezpiecznym azylem dla kotów, pierwszym domem dla kotów bezdomnych, w którym mogłyby się przyzwyczajać do życia w warunkach domowych. Docelowo mogłaby być również zrobiona woliera dla kotów.
Zapytaliśmy o wycenę takich kontenerów kilka firm i najtańsza oferta to 63 000 zł brutto, najdroższa zaś - 80 000 zł brutto. Koszty są ogromne, jednak wierzymy, że wspólnie uda nam się zakupić koci dom - dla niektórych pierwszy, dla niektórych zapewne jedyny...
Bardzo, bardzo prosimy o wsparcie i będziemy wdzięczni za każdą wpłatę.
Ładuję...