Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Tonik to pies, który w ostatniej chwili uciekł przed śmiercią i udało mu się w tym pomóc, ale teraz my potrzebujemy Waszej pomocy.
Tonik trafił do nas jako pies skrajnie zaniedbany przez właścicieli. Pies był zabiedzony, dramatycznie wychudzony i dokarmiany tylko przez sąsiadów... Niestety także kośćmi z obiadu, które finalnie powbijały mu się w jelita i o mały włos nie doprowadziły do jego śmierci...
Na szczęście w ostatniej chwili zareagowała osoba o wielkim sercu, która zobaczyła w jakim jest stanie. Szybko skontaktowała się z nami. Wiedząc, że psiak ma naprawdę mało czasu, podjęliśmy natychmiastową decyzję o przetransportowaniu go do lecznicy całodobowej najszybciej jak to możliwe. Wolontariuszka, która do nas zadzwoniła, samodzielnie dostarczyła go do lecznicy i tym samym, uratowała mu życie. Zgodziliśmy się wziąć na siebie koszty ratowania Toniczka, bo wiedzieliśmy, że to jego być, albo nie być.


Dalsza część zależała już od lekarzy i szczęścia tego biednego psiaka. Od razu wykonano USG jamy brzusznej, które wykazało mnóstwo kości, ale też liczne zmiany w miąższu śledziony oraz zmianę 5 x 8 cm w jamie brzusznej w jelicie cienkim. Nie było na co czekać. Wykonano sondowanie żołądka z treści żołądkowej, laparotomię diagnostyczną w linii białej - usunięcie zmiany guzowatej jelita, splenektomię (usunięcie śledziony), przemasowanie żołądka i jelit - wymasowano kamienie kałowe z jelita i kawałki kości wielkości pestek brzoskwini…

Rokowania po operacji były bardzo ostrożne, ale Tonik przeżył! Okazało się, że jest w nim ogromna wola walki i z każdym dniem po zabiegu czuł się znacznie lepiej. Zmiany pojechały do badań histopatologicznych i wciąż czekamy na ich wyniki. Stwierdzono też anaplazmozę.
8 sierpnia odebraliśmy Tonika z lecznicy i przewieźliśmy do fundacji Dar Serca ze Skały, która zgodziła się go przyjąć pod swoją opiekę i zająć się jego dalszą rekonwalescencją i szukaniem mu kochającego, tym razem odpowiedzialnego domu. Dziękujemy! <3
Nasza fundacja niestety wciąż ma zamknięte przyjęcia nowych podopiecznych, więc mogliśmy jedynie pomóc do czasu znalezienia odpowiedniego tymczasowego miejsca dla niego. Tonik to wspaniały, mądry, piękny (choć dramatycznie wychudzony i zabiedzony) ok. 8-letni pies, który jak tylko całkiem dojdzie do siebie, przejdzie profilaktykę i kastrację, to będzie szukał swojego nowego człowieka. Na razie dał się poznać jako przesympatyczny i dzielny kawaler.

Mamy więc nadzieję, że historia Tonika będzie miała niedługo swoje jeszcze szczęśliwsze zakończenie, jednak to my zadeklarowaliśmy się pokryć koszty operacji, hospitalizacji z wyżywieniem i całego leczenia psiaka, które odbywało się jeszcze w lecznicy, która uratowała mu życie.

W związku z tym musimy Was prosić o pomoc, bo faktura za te rzeczy, nie ukrywamy, jest dla nas naprawdę dużym obciążeniem i wykracza poza nasze możliwości. Kwota na fakturze z lecznicy to 9 585 zł, ale cieszymy się, że udało się uratować życie kolejnego niczemu niewinnego stworzenia. I wiemy, że ta decyzja była słuszna, choć wtedy nikt nie myślał o kosztach. Ale teraz potrzebujemy Waszej pomocy…
Pomożecie nam spłacić dług Toniczka? Obiecujemy na bieżąco aktualizacje z jego wracania do zdrowia i na temat wyników badań. Wszystkim Darczyńcom z całych serc dziękujemy!
Ładuję...