Wyrwano mu 1/3 kręgosłupa. Umierał z bólu

Wsparło 390 osób
8 630,64 zł (132,77%)
Wesprzyj

Rozpoczęcie: 9 Czerwca 2019

Zakończenie: 9 Września 2019

11 Czerwca 2019, 08:22
[Aktualizacja 10.06.2019]

Pojawiła się masa komentarzy osób twierdzących, że ratowanie takiego kota jest: "przedłużaniem jego cierpienia" i powinien on zostać uśpiony .

Że co?

Ich autorami są widać osoby, które kompletnie nie znają działań APA. Bowiem jesteśmy ostatnimi, którzy są skłonni do "przedłużania cierpienia" i decyzje o eutanazji podejmujemy niestety bardzo często.  Argumentacją tych osób jest to, że kot jest dziki.

Czy to znaczy, że takie zwierzęta nie zasługują na ratunek, pomoc i do diaska SZANSĘ? W APA jest kilkanaście dzikich (obecnie wpół dzikich) kotów i wiodą bardzo szczęśliwe życie ciesząc się wolnością!

To, by zechciały z nami zostać, wymaga masę pracy i cierpliwości zgodnie z zasadą- nic na siłę, ale ZAWSZE się nam udaje, bo ich opiekunami są koci behawioryści. I co do tego, że z Płotkiem będzie tak samo, nie mamy żadnych wątpliwości. 

Będzie sobie żył spokojnie, biegając po naszych polach, bo nigdzie nie napisałyśmy, że będzie do adopcji.
Nie będzie!

Nie będzie miał ogona. I co z tego? Może, ale nie musi, nadejść dzień, że tak jak Drucik, którego nasi stali obserwatorzy znają (dziki kot przywiązany wrośniętym drutem) Syczek i wiele innych, któregoś dnia dojdzie do wniosku "a może ten człowiek nie taki zły" i położy się obok na kanapie.
To jednak będzie zależeć tylko od niego. 

Tak, więc zanim napiszcie taką głupotę, poznajcie działania autorów apelu i zastanówcie się, zanim zaczniecie wydawać wyroki!

Każde życie jest cenne, o każde trzeba walczyć i każde zasługuje na szansę ❗❗❗

Pokaż wszystkie aktualizacje

10 Czerwca 2019, 12:14
[Aktualizacja 09.06.2019]

Informujemy też, że Płotek jest w szpitalu już kilkanaście dni. Czuje się już o niebo lepiej. Chodzi, je, prawidłowo się wypróżnia. Nie fuka też już tak bardzo na personel szpitala 

Z Waszym wsparciem, szykuje się nam niesamowity Happy End 

Gdy „na sygnale” dojechałyśmy do szpitala dla zwierząt, weterynarze z olbrzymim doświadczeniem, widząc to stworzenie, powiedzieli nam jedno:

„Ten kot lada dzień umarłby z bólu”

Możecie to sobie wyobrazić? Umierać z bólu, non-stop rozdzierającego twoje ciało! Bólu, który nawet na chwilę nie maleje, nie dając szansy na odrobinę ulgi?! Bólu, który nie daje spać, jeść i doprowadza cię do utraty zmysłów? Jak on to przetrwał? Jak udało mu się to znieść?

Olbrzymia, ropiejąca i gnijąca już rana, z której smród unosił się już na odległość. Najgorsze – z wyrwaną 1/3 kręgosłupa i rdzeniem kręgowym na wierzchu!

Gdy go zobaczyłyśmy i zdałyśmy sobie sprawę z jego cierpienia – łzy same pociekły po naszych twarzach. Co stało się temu zmasakrowanemu stworzeniu? Dokładny przebieg zdarzeń nie jest nam znany, ale po odniesionych obrażeniach w tym ranach kąsanych i zważywszy na nasze doświadczenie domyślamy się, co się wydarzyło.

Ale po kolei:

Kilka dni temu otrzymałyśmy zgłoszenie o „kocim ogonie zawieszonym na płocie”. Po przyjeździe na miejsce, szybko odnalazłyśmy kotka, którego duża część ciała została na ogrodzeniu. Płotek - bo tak nazwałyśmy - to cierpiące stworzenie. Jest całkowicie dzikim kotkiem, którego spotkało straszliwe nieszczęście. Rany na jego ciele wskazują na to, że stoczył on zaciekłą i bardzo dramatyczną walkę o życie. Został zaatakowany przez jakieś inne zwierzę, najprawdopodobniej psa. Zdołał się wyrwać ze śmiertelnego uścisku, ale zwierzę wyrwało mu 1/3 kręgosłupa – cały ogon tuż przy nasadzie bioder.

Nie winimy psa! Te kierują się instynktem i gdy widzą uciekające zwierze, atakują. Taka jest ich natura. Winimy właścicieli psów, bo to oni są odpowiedzialni za swoje zwierzęta! Płotek spędził kilka dni z otwartą raną i rdzeniem kręgowym na wierzchu, nim ktoś go zauważył i wezwał pomoc. Rana zdążyła się zakazić i zaczęła gnić. Wdała się silna infekcja prowadząca do ogólnoustrojowego zakażenia organizmu.

Kochani, nie pisałyśmy o Płotku wcześniej, bo nie wiedziałyśmy, czy przeżyje, a nie mamy w zwyczaju prosić Was o wsparcie dla tych, których nie udało się nam uratować, mimo iż właśnie te zwierzęta generują nasze długi. Chcemy jednak, byście pomagając nam, mieli satysfakcję realnego uratowania życia i zrobienia czegoś naprawdę dobrego. Płotek jest już dziś po operacji i w trakcie intensywnego leczenia na oddziale intensywnej terapii w całodobowym szpitalu dla zwierząt.

Zaczął jeść, dopiero gdy silne leki przeciwbólowe przyniosły mu ulgę, co zajęło dwa dni. Kochani, ten kotek jeszcze wiele dni spędzi w szpitalu na oddziale zwierząt w stanie ciężkim i dlatego BARDZO, BARDZO potrzebujemy Waszej pomocy! Szczerze mówiąc, BŁAGAMY Was o wsparcie jego operacji, leczenia, rehabilitacji i opieki. Bez Waszej pomocy nie poradzimy sobie z tak kosztownym leczeniem, wpadniemy w jeszcze większy dług i nie pomożemy już żadnemu innemu zwierzęciu. Tu naprawdę każda złotówka jest na wagę złota.

Każda Wasza złotówka realnie ratuje życie. Nie trafia do pracowników jako np.: pensja (bo pracowników nie mamy – absolutnie wszyscy jesteśmy wolontariuszami). Nie trafia na rachunki inne niż leczenie i wyżywienie (bo za rachunki telefoniczne, obsługę biura itd. płacimy same z własnych pieniędzy). Wszystko, co nam ofiarujecie, trafia do nich – do potrzebujących zwierząt i dla potrzebujących zwierząt!

Dlatego BŁAGAMY – nie zostawiajcie nas z długami za leczenie. Pomóżcie nam!

Pomogli

Ładuję...

Wsparło 390 osób
8 630,64 zł (132,77%)
Wesprzyj

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość