Pogryziony przez psa Wiktoros walczy o życie...

Wsparło 316 osób
7 932 zł (26,44%)
Brakuje jeszcze 22 068 zł

Rozpoczęcie: 30 Sierpnia 2025

Zakończenie: 31 Sierpnia 2026

Godzina: 23:59

30 Grudnia 2025, 17:58
Co się dzieje z Wiktorosem?

Kochani, nie wyobrażacie sobie jak jesteśmy Wam wdzięczni za obecność, zainteresowanie i pomoc; wdzięczni w imieniu Wiktorosa.

I śpieszymy nadrobić informacje o nim.

Wiktoros żyje, jest pod troskliwą opieką Ani w swoim domu adopcyjnym. Ze szpitala wyszedł 24 września. Wciąż był leczony i rehabilitowany w domu; do połowy listopada wypuszczany codziennie na półgodzinny spacer, tylko na uwiązie. Musiał nauczyć się chodzić, ponieważ z powodu zerwanego zginacza odczuwał ból przy każdym kroku; rehabilitacja dała na szczęście pozytywne efekty i choć noga jest wciąż opuchnięta, ale zimna, i choć doszło do trwałego zniekształcenia kopyta, to dzięki specjalnie przez kowala przygotowanej podkowie ortopedycznej Wiktoros radzi sobie dobrze.

Koń ma zapewnione najlepsze warunki, kuty jest co 6-8 tygodni, w tym celu poddawany jest sedacji, ponieważ nie może ustać na przednich nogach i zrobienie tylnych wymaga uspokojenia.

Wiktoros jest pod stałą opieką lekarzy weterynarii, jest suplementowany i karmiony specjalistyczną karmą.

Po wyjściu ze szpitala z powodu bólu i traumy, konie to szalenie wrażliwe stworzenia, na kontakty reagował agresją, ale otoczony kochającymi ludźmi i troskliwymi lekarzami powoli doszedł do siebie.

A możliwe to jest także dzięki Wam; to Wy ratujecie tego konia... a do spłaty pozostały jeszcze rachunki za leczenie, szpital i rehabilitację.

Wciąz wymaga opieki i specjalnej diety...

Ale jest, żyje i dziękuje...

Pokaż wszystkie aktualizacje

19 Września 2025, 13:46
Wiktoros nadal w Klinice Bona Fide

Wiktorek od 28.08.2025 w klinice stan nie jest dobry - ropowica, zapalenie żyły, silna anemia, brak apetytu, stroni od towarzystwa człowieka, pomimo, że to bardzo przyjazny koń. Rokowania ostrożne, była nawet sugerowana eutanazja (lekarze, kowal, opiekunowie), aby nasz SKARB nie cierpiał..... ale my nie poddaliśmy się i wspólnie z lekarzami daliśmy jeszcze kilka dni..... kowal założył ortopedyczną podkowę z wkładką, ponieważ noga nienaturalnie wyginała się, Wiktor nie chciał chodzić (zerwany zginacz), sterylne warunki, leki i stan pomalutku poprawia się, jednak wyniki krwi nie są dobre, anemia nadal się utrzymuje.

Koszty do tej pory - wizyta terenowa w dniu świątecznym 1788 zł, kolejne codzienne wizyty terenowe + badania to prawie 800 zł za wizytę, pobyt w Klinice pierwsze 7 dni 3180 zł, w Klinice przebywa już kolejne 16 dni.

Jak dobrze pójdzie, Wiktorosek wróci do domu za 2 tygodnie. Narazie jego stan nie pozwala wrócić do nas, ze względu na utrzymującą się anemię, czas gojenia i kucia ortopedycznego. Proszę mocno trzymajcie kciuki aby się udało. 

15 sierpnia WIKTOROS został na pastwisku zaatakowany przez puszczonego luzem psa.

Niedopilnowany pies zaatakował konia i pogryzł przednie nogi. Tragiczna sytuacja, niefortunny termin, bo święto, długi weekend, bo o pomoc w nagłych przypadkach do koni w taki czas bardzo, bardzo trudno... a Wiktoros z rany krwawi obficie...

Udaje się ściągnąć lekarza weterynarii, który rany dezynfekuje, zakłada szwy, opatrunek, ordynuje odpowiednie antybiotyki na miejscu i do kontynuacji leczenia. I można by odetchnąć, ale...

Ale następnego dnia zaczynają się kolejne silne krwotoki... i kolejne poszukiwania pomocy. W tym czasie, w stajni, nasz Wiktoros kładzie się nagle i nie ma czasu nawet na zabezpieczenie boksu, bo Wiktoros dostaje drgawek i rozbija sobie łuk brwiowy.

 

Po najdłuższej godzinie świata udaje się opanować atak i podnieść go.

Ania, aktualna adopcyjna opiekunka, daje radę wyprowadzić konia na padok i spacerować z nim do przyjazdu lekarza. A my króciutko opowiemy historię Wiktoros... króciutko. Pojawił się w Stacyjce w sierpniu 2008 roku, jako ok 3-letni ogier wykupiony za symboliczną kwotę z likwidowanego gospodarstwa; trudno było się pogodzić, że tak piękne zwierzę czeka... no perspektyw miał niewiele, ale trzeba przyznać, że naprawdę symboliczna kwota pozwoliła mu na życie u nas. Po jakimś czasie został wzięty w adopcję przez jedną z naszych wolontariuszek; i - przyznajemy się - nie była to dobra adopcja; w pierś się bijąc przyznajemy, że nie poznaliśmy się na tej osobie; świetnie manipulowała i kłamała... świetnie...

Opiekę nad koniem przejęła wówczas Ania i jej rodzice. Wiktoros stał się zaczątkiem ekipy, do której po jakimś czasie dołączył nasz Zeus oraz Krajka, do innej fundacji. I wszystko było pięknie i spokojnie do czasu, kiedy niedopilnowany pies wtargnął na wybieg Wiktoros.

I pomimo codziennych wizyt lekarzy, stosowaniu się do ich zaleceń, oczyszczaniu ran, pomimo szwów, pomimo wcześniejszych szczepień na tężec, wściekliznę, pomimo wielkiej opieki i troski, przez kolejne dni rana nie goi się, wdaje się zakażenie, leci ropa, noga puchnie... jest źle, bardzo źle...

... i jest diagnoza - flegmona... czyli ropowica, to ostrze, rozlane i bakteryjne zapalenie tkanki łącznej, które rozwija się pod skórą.

Do objawów należą ból, obrzęk, zaczerwienienie, a także gorączka i dreszcze. Leczenie ropowicy jest złożone i trwa od kilku dni do kilku tygodni, a nawet dłużej, w zależności od rozległości infekcji, stanu ogólnego pacjenta i szybkości interwencji medycznej. Kluczowe jest natychmiastowe usunięcie martwych tkanek, opróżnienie ropy i podanie antybiotyków. W niektórych przypadkach może być konieczne leczenie operacyjne.

Podjęliśmy decyzję, że wspólnie z Opiekunką przewieziemy Wiktorosa do Kliniki Weterynaryjnej FIDE Kornaszewscy w Strzegomiu. Nie ma ani chwili do stracenia; bo rokowania są ostrożne do złych; bo Wiktoros ma już 20 lat; bo dotychczasowe leczenie oraz pobyt w klinice to przeogromne koszty; bo operacja to ogromne ryzyko...

Ale Wiktoros jest kochany, on biegał po polach jak ucieleśnienie końskiego piękna, trzeba mu dać szansę... tak uważamy.

Nie chcemy pozwolić mu odejść w taki przypadkowy i głupi sposób; przez czyjąś nieodpowiedzialność; przecież na świecie nie jesteśmy sami... przecież nawet nasz kochany psi pupil może zareagować zaskakująco w obecności nieznanych sobie zwierząt... przecież. Teraz najważniejsze, żeby Wiktoros dostał szansę, prosimy o pomoc dla niego... potrzebuje jej.

Prosimy... leczenia WIKTOROSA, wizyty w stajni, w tym świąteczne, pobyt w klinice to koszty dla kochających ludzi ogromne. A my możemy chociaż tak pomóc, bo to jest także nasz podopieczny; u nas dostał swoją drugą szansę. Czy może liczyć na jeszcze jedną?

To tylko od Was zależy... błagamy!

Pomogli

Ładuję...

Organizator
1 aktualna zbiórka
37 zakończonych zbiórek