Porzucona przez świat mama Sara - łańcuch, kolejne szczeniaki, pusta miska i... Dopiszesz zakończenie?

Zbiórka zakończona
Wsparło 110 osób
3 640 zł (52%)

Rozpoczęcie: 12 Lutego 2020

Zakończenie: 24 Lutego 2020

Dziękujemy za Twoje wsparcie – każda złotówka jest cenna.
Razem wielką mamy moc!
Gdy tylko otrzymamy rezultat zbiórki, zamieścimy go na stronie.

Kolejny raz los pomylił kierunki... a pies wybaczył. Kiedy widzisz biedne, skrzywdzone zwierzę, dostrzegasz w jego oczach ból. I tylko z nich możesz wyczytać, a właściwie jedynie domyślić się, co to niewinne stworzenie może czuć. Ale Sara oprócz bólu, ma w spojrzeniu coś jeszcze. Jej skupiony, bystry wzrok daje motywację i siłę do działania. Siłę, by odmienić jej życie. Bo ile cierpienia może zmieścić takie małe stworzenie? Ile przeszła, wie tylko ona sama. My możemy się jedynie domyślać. Trudno nawet sobie wyobrazić, w jakich warunkach musiała żyć...

Sara była przez lata zmuszona do życia na łańcuchu. Miała pilnować terenu, spędzając na dworze każdą chwilę, niezależnie od pogody. Niejeden raz termometr pokazywał mocno ujemne temperatury, lecz właściciel psiaka zupełnie nic sobie z tego nie robił. Za dom służyła jej buda zbita na odczepnego z kilku desek. Niewielka i zniszczona, ale własna. Sara cieszyła się, bo niektóre psy nawet tyle nie mają. W koło tylko brud, błoto i beznadzieja. A wśród tego braku perspektyw, zza niewielkiej budy wyglądała ona, ze swoimi wielkimi, czarnymi, świdrującymi oczyma. Mała, skołtuniona Sara, która oczekiwała w niemym cierpieniu, przywiązana do łańcucha, na cud. A ten łańcuch to był jej najwierniejszy przyjaciel, innych nie znała. Przyjaciel, który w okresie zimowym przymarza do szyi i wyrywa sierść. Przyjaciel, który nie daje o sobie zapomnieć. I tak trwali, we dwójkę. Często odwiedzała ich również bieda. Ogromna, przynosząca głód i cierpienie. Mijały miesiące, lata, aż Sarę ktoś znalazł - ją i jej łańcuch.

Właściciel suczki nie przejmował się jej losem. Tragiczne warunki oraz głód to jej codzienność. Jej zadaniem było przede wszystkim rodzić szczeniaki. Tak, by się opłacało. Tak, by przynosiła korzyści. Bez znaczenia było to, w jakich żyła warunkach. Bez znaczenia też to, że cierpiała, że błagała o trochę ciepła. Nie śmiała pewnie Sara marzyć o kolanach, ale choć o skrawku starego dywanu w domu. Nie dostała jednak nic. Jedyne, na co mogła liczyć to łańcuch i trochę byle czego w misce każdego dnia, albo co kilka dni, różnie bywało. Kolejny raz los pomylił kierunki, a pies wybaczył... Ona nie ma żalu, nie skarży się. Ma tylko nadzieję, że los się odwróci. Nadzieja, że dojrzy pośród tylu krzywd również ją, małą nikomu niepotrzebną Sarę. Nadzieja, że uwolni ją w końcu od biedy i cierpienia.

Sara przebywa w klinice we Wrocławiu. Jej stan zdrowia jest poważny, jest niedożywiona, zapchlona, zarobaczona, ma zmiany skórne, trzeba wykonać specjalistyczne badania, sterylizację, kupić karmę. Potrzeba codziennej, stałej opieki weterynarza, i opłacenia kolejno hoteliku dla psów. Możemy odmienić jej los, możemy ją uratować. "Obojętność jest królową – zimną i nieczułą" mówiła Katarzyna Nosowska. Ale my nie musimy być jej poddanymi. Możemy wygrać z biedą i obojętnością. Prawda?

Pomogli

Ładuję...

Organizator
35 aktualnych zbiórek
270 zakończonych zbiórek
Wsparło 110 osób
3 640 zł (52%)