Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Klatka łapka uratowała mu życie - inaczej skończyłby pod kołami tira. Od kilku tygodni błąkał się po wsi. Gdy się pojawił najpierw myśleliśmy, że jest kogoś ze wsi - Bidziny to nie jest mała wieś. Zapewne gdzieś jest sunia z cieczką i dlatego tak się kręci w tej okolicy.
Pomimo ogłoszeń nikt się do psa nie przyznaje, a to wyjątkowej urody psiak: ma nietypowe oczy i jasny nosek, kolor sierści też niespotykany.
Piesek ma ok. 2,3 lata i był bardzo nieufny.

Zaczęliśmy pytać po okolicy czy ktoś psa poznaje, to dowiedzieliśmy się, że bywa też na stacji benzynowej i kręci się po uliczkach po całej wsi. Przerażało nas to, że ciągle biegał wzdłuż głównej drogi, a to droga krajowa i pędzi tir za tirem.
Postanowiliśmy go oswajać i dokarmiać. Gdy tylko były próby zbliżenia się do psa, to nas obszczekał i uciekał. Jedzenie z miski wyjadał i znikał i tak przez kilka dni.
Zastawiliśmy w końcu klatkę łapkę, bo już wiedzieliśmy, że nie ma innego sposobu na niego. Udało nam się go odłowić, wszedł późnym wieczorem za jedzeniem do klatki.

Pozytywnie nas zaskoczyło to, że w klatce nie szalał, tak jakby zrozumiał, że będzie mu lepiej: pełna miska i dach nad głową.
Piesek zbiera na profilaktykę i dobrą karmę - chcemy zakupić worek karmy Brit oraz puszki Rafi (piesek nie może się najeść). Musimy też mu kupić szelki (bo już jedne zjadł) obrożę i smycz oraz jakieś smaczki, którymi chcemy pracować nad pieskiem, bo na razie jest wystraszony. Na pewno trzeba czasu, ale jest to młody psiak, więc mamy nadzieję, że szybko się do nas przekona.

Gdy będzie już po profilaktyce, to będziemy mu szukać domu.
Bardzo prosimy o wpłaty dla naszych podopiecznych. Ciągle mamy kolejne zgłoszenia. Bez Was nie będzie...
Ładuję...