Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Zaczynają spływać koeljne faktury. Już nie wiemy, jak prosić o dalsze wsparcie naszych działań.
Jest naprawdę cięzko.
Błagamy o pomoc.
Faktura za fakturą…
Kiedy w czerwcu po raz pierwszy pojechałyśmy do Starego Jawornika, nikt z nas nie przypuszczał, że ta interwencja pochłonie tyle sił, emocji i pieniędzy.
Od tamtego dnia wydałyśmy już 23 812,20 zł – każda złotówka to realna pomoc: szczepienia, kastracje, leczenie, karma, środki czystości, paliwo, transport, opieka weterynaryjna…
To wszystko po to, by te psy w końcu miały szansę na normalne życie. ❤️
Ale to jeszcze nie koniec.
Przed nami kolejne faktury – za kastracje 13 suczek, za leczenie i profilaktykę szczeniaków, które nadal wymagają opieki.
Mamy jeszcze 4 szczeniaki i 2 dorosłe suczki, które codziennie karmimy, leczymy, szczepimy i przygotowujemy do adopcji.
To setki kilometrów przejechanych autem, tysiące godzin poświęconych pracy i… ogromne wydatki, które ciągle rosną.
Nie byłoby to możliwe bez Was.
Każda wpłata – nawet najmniejsza – to cegiełka w ratowaniu tego stada.
Dziękujemy, że jesteście z nami, że nie odwracacie wzroku.






➡️ Razem możemy doprowadzić tę historię do końca – bez cierpienia, bez głodu, bez strachu.
Musiałyśmy zakupić szelki dla kolejnych szczeniaków oraz środki czystości. To wszystko znika w zastraszajacym tempie.
Prosimy Was o dalsze wsparcie.


Kolejne faktury już sa do opłacenia na kwotę: 2955 zł.
Do tej pory wydałysmy około 9 000 zł.
Bardzo prosimy o wsparcie, bo to nie koniec faktur.



9.8.22025 zabrałyśmy kolejnych 7 szczeniaków od jednej suczki oraz 3 szczeniaki od nieznanych nam matek. W sumie 10 szczeniąt.



I kolejne 3 szczeniaki zabrane - te trzeba oswoić z ludźmi, bo są lękliwe.

Sobota, która złamała nam serca… 2 sierpień 2025
Wybierałyśmy, które przeżyją… Pomóż nam nie zostawiać więcej maluchów w tym MIEJSCU. Tego dnia pierwszy raz odkąd jeździmy na tę posesję, gdzie żyje prawie 100 psów, musiałyśmy zrobić coś, czego nigdy nie chciałyśmy – wybierać, które szczeniaki zabierzemy, a które będą musiały zostać i… jakoś spróbować przeżyć do następnego razu. To był najcięższy dzień od początku tej walki. Zabrałyśmy Stalowego, bo został pogryziony – jego życie wisiało na włosku.

Zabrałyśmy Selenę, bo jest tak malutka, że baliśmy się, że nie poradzi sobie ani dnia dłużej.

Zabrałyśmy brązowego dzikuska, którego wcześniej nie udało się złapać – dziś, gdy wreszcie znalazł się w naszych rękach, pozwolił się głaskać i spojrzał na nas tak, jakby błagał: „zabierzcie mnie stąd”.
Zabrałyśmy dziewczynkę z dłuższymi uszkami – dzikuska, a może jednak nie? Bo kiedy tylko trafiła na ręce, wtuliła się, jakby chciała wtopić się w człowieka i nigdy więcej go nie puścić. I w końcu ten piąty - Sambor – też mały dzikus, cichutki, jakby bał się nawet oddychać…


A co z resztą szczeniąt? Nie mogłyśmy ich zabrać. Musiałyśmy odjechać, zostawiając te małe życia za sobą. Nie przestajemy myśleć, czy one dadzą radę, czy przeżyją kolejny dzień w tym piekle.
Przy takiej ilości szczeniaków wszystkie zapasy topnieją.
Potrzebujemy mnóstwo podkładów, środków do dezynfekcji, sprzątania.


Dwie pierwsze faktury już opłacone - 3585 zł.
Zaraz pojawią się kolejne.



Aktualizacja – 12.07.2025
Tego dnia udało się wykastrować kolejne 4 suki – żadna z nich na szczęście nie była w ciąży.
Zabraliśmy również 4 szczeniaki oraz jedną czarną sukę po zabiegu kastracji.
Szczeniaki zostały zabezpieczone preparatem Advocate.
Do gabientu wet. w Straszęcinie trafiy 2 suczki, koszt tych zabiegów pokryje Powszechna Sterylizacja
Działamy dalej – systematycznie, odpowiedzialnie i bez wsparcia gminy.

Czarna suczka po kastracji trafiła pod nasza opiekę.

4 kolejne szczeniaki trafiły pod naszą opiekę.
2 suczki - zabieg wykonany w Straszęcinie na koszt Powszechnej Sterylizacji 

Każda złotówka z tej zbiórki ma ogromne znaczenie. Dziękujemy, że jesteście z nami.
Wczoraj (05.07.2025) znowu ruszyłyśmy do akcji – 4 suki złapane przez nas trafiły do lecznicy, a kolejne 3 pan zawiózł do swojego weterynarza.
W sumie? Już 25 suk ze stada po kastracji!
A przypomnijmy – miało ich być „jakieś 18–20”… No cóż – mamy wrażenie, że suczki się mnożą szybciej niż zdążymy je liczyć .
Maluchy... kolejne 4 u nas
Pod naszą opiekę trafiła kolejna czwórka szczeniąt.
Jeden z nich miał niestety pecha – został pogryziony przez inne psy, miał głęboką ranę wymagającą szycia.
Na szczęście pomoc przyszła na czas – malec już odpoczywa w czystym, bezpiecznym miejscu, pod naszą opieką.
Łącznie mamy już 12 szczeniaków, a na posesji widziałyśmy wczoraj... kolejnych 12.
Nie nadążamy z liczeniem. Ale z pomocą – może się uda.
️ Mamy ręce do pracy, choć już bardzo zmęczone – ale nie mamy miejsca...
Nie mamy żadnego budynku ani pomieszczeń.
Te wszystkie szczeniaki musimy trzymać u siebie w domach prywatnych, gdzie już mieszkają nasze własne zwierzaki.
To bardzo trudne logistycznie – trzeba wszystko izolować, pilnować, sprzątać, nie mówiąc już o zwykłym życiu codziennym.
Robimy, co możemy – ale bez miejsca i bez funduszy naprawdę ledwo dajemy radę.
Prosimy o wsparcie – błagamy
Nie zatrzymujemy się. Ale naprawdę potrzebujemy pomocy finansowej, bo koszty rosną jak grzyby po deszczu:
kastracje – i kolejne już w następną sobotę!
leczenie, szczepienia, odrobaczenia, chipy
karma dla najmłodszych
podkłady, środki czystości
domy tymczasowe i adopcyjne
Bez Was nie damy rady.
Bez Was te psy nie mają szans na normalne życie.
A jeśli ich nie wykastrujemy teraz – zaraz będzie kolejne 50... albo 100.
4 suczki wykastrowane przez nas wczoraj w Czerminie.

1 suczka wykastrowana w Straszęcinie.
2 suczka wykastrowana w Straszęcinie.
3 suczka wykastrowana w Straszęcinie.
Pogryziony szczeniak




"Rodzeństwo" pogryzionego szczeniaka
Pomóżcie nam dalej działać
28.06.2025 - 4 suczki zostały wyłapane i zabrane przez nas na zbiegi kastracji. Jedna z nich miałaby 9 szczeniąt !!!
2 kolejne suczki Pan zawiózł na umówione zabiegi do Straszęcina, które będą opłacone przez Powszechną Sterylizację.

A takie 2 szczeniaki będziemy musiały zabrać przy kolejnej akcji wyłapywania suczek do kastracji.

21.06.2025 - 4 suczki zostały wykastrowane, 1 z nich była już w wysokiej ciąży.





Dzisiaj z samego rana łapanka.
Cztery kolejne panienki ze stada trafiły na stół operacyjny.
I… jedna z nich znów była w ciąży. Tak, kolejna. Nie ma już czasu, nie ma już miejsca na zwłokę.
To nie były łatwe pacjentki – mówiąc delikatnie, nie przyjęły naszego zainteresowania z entuzjazmem.
Nie obyło się bez ząbków w naszych rękach, mimo że miałyśmy porządne rękawice i doświadczenie.
One po prostu mają doskonały system samoobrony… i zero ochoty na współpracę.
Ale udało się!
W sumie 8 suk jest już po kastracjach – a to oznacza: 8 razy mniej potencjalnych miotów.
8 razy mniej cierpienia, bezdomności i błędnego koła rozmnażania.
W tę sobotę ruszamy po kolejne.
Nie wiemy, ile z nich jeszcze nosi maluchy… Ale im dłużej czekamy, tym trudniej będzie im pomóc.
Psy coraz bardziej nie ufają człowiekowi. Coraz trudniej je złapać – większość z nich będziemy musiały łapać na klatki łapki.
One już wiedzą, że coś się dzieje – są mądre i ostrożne.
Ale my się nie poddajemy. Bo każde jedno zwierzę, które uda się zabezpieczyć, to wielkie zwycięstwo.
Dziękujemy, że jesteście z nami. Bez Was to wszystko byłoby niemożliwe.
Jeśli możecie – wspierajcie dalej. Potrzeby są ogromne.







Bo każda złotówka, każdy udostępniony post to kolejny krok do świata, w którym te psy mają szansę na życie.
Sobotnie popołudnie spędziłyśmy w terenie – łapiąc suczki ze stada.
Nie ma czasu do stracenia. Każdy dzień zwłoki to ryzyko kolejnych ciąż i kolejnych bezdomnych psów.
Jeszcze wczoraj po południu pierwsze 4 suczki pojechały do gabinetu weterynaryjnego na kastracje.
Jedna z nich była już w ciąży…
To pokazuje, jak bardzo ta interwencja była konieczna.
Nie możemy dopuścić do kolejnych miotów. Zaczynamy od suczek – to absolutny priorytet.
Na środę planujemy kolejną turę – ile się uda złapać, tyle pojedzie do kastracji.
To nie jest łatwe – część psów jest nieufna, płochliwa – ale się nie poddajemy.
Każda wykastrowana sunia to jedno przerwane ogniwo tego dramatycznego łańcucha.
To realna pomoc i konkretna zmiana.




Dziękujemy, że jesteście z nami.
Dzięki Wam te działania są możliwe.
Ale to dopiero początek – przed nami kolejne suki, samce, szczeniaki, leczenie, socjalizacja i adopcje…
Prosimy – wspierajcie nas dalej.
‼️ AKTUALIZACJA – SZCZENIAKÓW JEST JEDNAK 16! ‼️
Kolejne dwie dziewczynki trafiły pod naszą opiekę. To siostrzyczki czarnego kudłacza i brązowego malucha, które jako pierwsze zabrałyśmy w zeszłą niedzielę.
Są bardzo wystraszone, nie miały wcześniej kontaktu z człowiekiem jak reszta szczeniaków – ale wierzymy, że z czasem otworzą się i zaufają.
Obie mają przepukliny.
Mamy już pod opieką 6 szczeniaków – a w sumie w tym jednym miejscu urodziło się aż 16 maluchów.
❗ Na miejscu zostały:
4 około miesięczne maluszki – wciąż przy matce, jeszcze trochę za wcześnie, by je zabrać.
6 najmłodszych – dopiero co otwierły oczka, wymagają obecności mamy.
Czas działa przeciwko nam – ale nie możemy pozwolić, by te dzieciaki powtórzyły los swoich rodziców.
Wszystkie urodziły się w miejscu, gdzie jest ponad 50 psów. Nie są dzikie z wyboru – po prostu nigdy nikt ich nie oswajał.
Dlatego działamy teraz, krok po kroku, a każdy dzień ma znaczenie.
CO JEST NAM BARDZO POTRZEBNE:
Karma mokra i sucha dla szczeniąt
Podkłady higieniczne – schodzą w błyskawicznym tempie
Preparaty na pasożyty, szczepienia, chipy
Środki czystości – ręczniki papierowe, płyny, rękawiczki
DOMY tymczasowe lub docelowe – musimy szukać już teraz!
Środki na badania i leczenie
Każdy z tych szczeniaków to nie zabawka – to małe życie, które od teraz zależy od nas.
Każde musi przejść przez proces socjalizacji – uczymy ich kontaktu z człowiekiem, spacerów, bycia bezpiecznym.
To ogrom pracy, ale tylko tak mają szansę na normalne, dobre życie.


Pomóżcie nam ratować te dzieciaki. One nie mają nikogo innego.
Każda złotówka, każdy dom, każde udostępnienie ma znaczenie.
Czternaście szczeniaków. Czternaście żyć, które nie mogą powtórzyć losu swoich rodziców.
To właśnie dla nich musimy działać szybko – z opieką, z domami, z nadzieją.
Nie mamy wiele czasu.
6 szczeniaków trafia do nas jako pierwsze – to dla nich działamy TERAZ:
2 około 2-miesięczne maluchy są już u nas – cudowne, mądre, trochę nieśmiałe.
Kolejne 2 z tego samego miotu mają do nas trafić w każdej chwili – pan próbuje je złapać.
Do tego 2 młodsze, bardzo wycofane dzikuski – trafiły do nas wczoraj. Im szybciej zaczniemy socjalizację, tym większa szansa, że będą miały normalne, bezpieczne życie.
Te 6 psich dzieciaków to dopiero początek.
Za chwilę kolejne maluchy – ale na razie są jeszcze przy matkach i muszą z nimi zostać jeszcze:
4 szczeniaczki ok. 4-tygodniowe – 3 chłopaki i 1 dziewczynka
6 najmłodszych, które dopiero otwierają oczka
Wszystkie urodziły się w jednym miejscu, gdzie jest ponad 50 psów. Nie mogą tam zostać.
Dajemy im szansę na lepszy start – ale potrzebujemy Waszej pomocy.
CO JEST NAM POTRZEBNE DLA MALUCHÓW:
- karma mokra i sucha dla szczeniąt
- podkłady higieniczne – zużywamy ich dziesiątki dziennie
- środki na pasożyty, szczepienia, chipy środki czystości
- domy tymczasowe lub docelowe – zaczynamy szukać rodzin już teraz!
⚕️ Te maluchy to nie zabawki. To odpowiedzialność.
Dlatego każde z nich przejdzie u nas proces socjalizacji – uczymy je bliskości, kontaktu z człowiekiem.
Robimy wszystko, by za kilka tygodni mogły pójść do nowych domów przygotowane.
Ale musimy im to najpierw zapewnić.
Bez naszej pomocy te szczeniaki skończą tak, jak ich rodzice.
Nie dopuśćmy do tego.
Pomóżcie nam ratować te dzieciaki.
Najmniejsze maluszki, musza na razie zostać przy matce.

Te szkraby muszą jeszcze chwilkę zostać przy matce.










Te już są u nas - 2 maluszki mają 2 miesiące.



2 kolejne dzikuski są już u nas.
Pomóżcie nam odmienić ich przyszłość.
To dopiero początek długiej drogi – ale razem naprawdę możemy dać im nowe życie.
Dziękujemy z całego serca
‼️ PONAD 50 PSÓW DO OGARNIĘCIA – POTRZEBUJEMY WASZEJ POMOCY! ‼️Znowu działamy tam, gdzie sytuacja przerosła innych. Nie odwróciliśmy wzroku. BO ŻYCIE TYCH PSÓW MA ZNACZENIE ‼️
Gmina Czarna, powiat dębicki. Jedna posesja, ponad 50 psów. Większość z nich to dorosłe, niekastrowane zwierzęta. Sytuacja wymknęła się spod kontroli, ale właściciel chce współpracować – warunek jest jeden: dorosłe psy zostaną u niego na miejscu. Ale muszą zostać wykastrowane i objęte profilaktyką przeciwpasożytniczą.


🔹 Liczymy i planujemy. A liczby są ogromne:
– ok. 36 dorosłych psów (suki - 18 do 20 i samce - 16) powyżej 6. miesiąca życia,
– co najmniej 14 szczeniąt::
🐾 4 maluchy (ok. 4 tygodni) – są jeszcze przy matce
🐾 6 najmłodszych – oczy już otwierają, jeszcze z mamą
🐾 4 ok. 2-miesięczne – dwa już u nas, dwa kolejne trafią do nas wkrótce,
🐾 są jeszcze 2 mniejsze dzikuski bardzo wycofane, – muszą trafić do nas jak najszybciej, zanim będą trudne do złapania i socjalizacji.



🔧 Działamy etapami:
➡️ Zaczynamy od kastracji suk – najpilniejszy etap. Maksymalnie 2 suczki tygodniowo, by zapewnić im po zabiegach odpowiednią opiekę.
➡️ Następnie ruszamy z kastracjami samców.
➡️ W międzyczasie opieka nad szczeniakami i szukanie im domów.
📦 Czego potrzebujemy już teraz:
– karmy szczeniaków,
– podkładów higienicznych,
– środków na zabezpieczenie przeciw pasożytom, szczepienia i czipowanie,
– i przede wszystkim – funduszy na kastracje.



Na miejscu zostawiliśmy tylko niewielką ilość karmy, ale właściciel deklaruje, że jest w stanie wykarmić wszystkie psy. My musimy zająć się resztą: kastracjami, profilaktyką, socjalizacją i szukaniem domów dla maluchów.
To ogromne przedsięwzięcie, ale mamy szansę zatrzymać bezdomność u źródła, zanim się jeszcze bardziej rozprzestrzeni. Działamy, ale bez Was nie damy rady 💔









🙏 Prosimy, pomóżcie nam ogarnąć tę ogromną psią rodzinę! Każda wpłata, każda paczka karmy czy podkładów to realna pomoc w zatrzymaniu bezdomności u źródła. Dziękujemy za każde wsparcie!
Ładuję...