Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
ON JUŻ ZAPŁACIŁ ZA SWOJE CIERPIENIE. TERAZ MY MUSIMY ZAPŁACIĆ, ŻEBY JE PRZERWAĆ.
Czasami telefon dzwoni i od pierwszych słów wiadomo, że nie można powiedzieć: „nie damy rady”. Wczoraj wieczorem odezwała się do nas Pani z Animal Helper. Zwróciła się do nas jak do ostatniej deski ratunku. Kot pojawił się w niedzielę rano w jednej z podkieleckich miejscowości. Nikt nie wiedział, skąd przyszedł.
Nikt nie wiedział, co mu się stało. Ale wystarczyło na niego spojrzeć, żeby wiedzieć jedno: TEN KOT POTRZEBOWAŁ POMOCY. NATYCHMIAST. Pojechaliśmy tam od razu.

Był przerażony. Chował się pod samochodami, próbował znaleźć miejsce, w którym nikt go nie dosięgnie. Pozwalał ludziom zbliżyć się do siebie, ale nie na tyle, by można było go złapać. I to właśnie powiedziało nam bardzo wiele. Ten kot zna człowieka. W ciemnościach dostrzegliśmy tylko część jego dramatu. Mocno utykał. A tam, gdzie powinno być oko, zobaczyliśmy zapadnięty, pusty oczodół. Ludzie od rana próbowali mu pomóc. Dokarmiali go, martwili się o niego. Kiedy jednak podstawiliśmy klatkę-łapkę z jedzeniem, kot nie był jeszcze wystarczająco głodny.
Nie wszedł. I zniknął nam z oczu. Pozostało tylko czekać. Martwić się, czy wróci. Czy przeżyje noc? Czy rano nadal będziemy mieli szansę mu pomóc? DZIŚ RANO MAMY GO. Wszedł do klatki. I dopiero teraz mogliśmy zobaczyć, jak ogromny jest jego dramat.

Z łapki sterczy kość. Oczodół zieje pustką. Nie wiemy jeszcze, jak długo żył w takim stanie. Nie wiemy, jak doszło do tych obrażeń. Nie wiemy, czy cierpiał tak przez dni… czy może tygodnie. Ale wiemy jedno. NIE MOŻEMY CZEKAĆ ANI CHWILI DŁUŻEJ. Zabieramy go natychmiast do kliniki. Najpierw lekarze ocenią jego stan ogólny. Czekają go badania i diagnostyka, a uszkodzoną łapkę musi jak najszybciej obejrzeć lekarz weterynarii specjalizujący się w ortopedii.
Konieczna będzie również konsultacja okulistyczna. Nie wiemy jeszcze, co kryje okaleczone oko i oczodół. Nie wiemy, czy konieczny będzie zabieg. Nie wiemy, jak rozległe są obrażenia i ile będzie kosztowało uratowanie go przed dalszym bólem. Wszystkie wyniki badań, konsultacji i faktury będziemy wrzucać na tę zbiórkę. Ale wiemy, że nie możemy odwrócić wzroku. Tylko że prawda jest brutalna.

Nie stać nas na kolejnego kota z poważnymi urazami, których rozmiaru jeszcze nawet nie znamy. On zapłacił za wszystko własnym ciałem. Bólem. Strachem. Głodem. Samotnością. A my musimy zapłacić banknotami, żeby uwolnić go od cierpienia. I właśnie dlatego dziś prosimy Was o pomoc 🙏 Prosimy o wsparcie zbiórki na ratowanie tego kota. Potrzebujemy środków na:
🩺 pilną diagnostykę i ocenę stanu ogólnego,
🦴 badania uszkodzonej łapki i konsultację ortopedyczną,
👁️ konsultację okulistyczną i diagnostykę okaleczonego oka,
🏥 leczenie, hospitalizację oraz — jeśli okaże się konieczna — operację.
Nie wiemy jeszcze, ile będzie kosztowało przywrócenie mu życia bez bólu. Ale wiemy, że bez Was możemy nie udźwignąć kosztów jego ratowania. On już zrobił wszystko, co mógł. Przetrwał. Przyszedł do ludzi. Zaufał na tyle, by podejść. A potem, wystarczająco głodny, wszedł do klatki. Teraz kolej na nas.
Nie zostawiajmy go samego w chwili, kiedy pomoc jest wreszcie tak blisko. Każda wpłata ma znaczenie. Każde udostępnienie może dotrzeć do osoby, która zechce mu pomóc. Każda złotówka może przybliżyć nas do dnia, w którym ten kot przestanie cierpieć.
ON PŁACIŁ CIERPIENIEM. MY MOŻEMY ZAPŁACIĆ ZA JEGO RATUNEK.
Ładuję...