Potrącony, bez pomocy - oby się okazało, że kot miał szczęście w nieszczęściu

5 dni do końca
Wsparły 92 osoby
919 zł (76,58%)
Brakuje jeszcze 281 zł
Wesprzyj

Rozpoczęcie: 6 Sierpnia 2018

Zakończenie: 22 Października 2018

Gdy wolontariuszka Pomorskiego Kociego Domu tymczasowego wracała rankiem z nieudanej łapanki wiejskiej kotki z przebitą łapką całą drogę spędziła na rozmyślaniach jak pomóc tej kociej biedzie. Koty pamiętały wiosenne łapanie na sterylizacje i na widok klatki chowała sie w krzakach.


Na drodze łączącej jedną wieś z drugą, ruch jest na autostradzie. W pewnym momencie wolontariuszka zauważyła przy płocie, niedaleko ulicy, siedzącego kota. Wokół niego kręcił się drugi podrostek. Sytuacja wydała się na tyle dziwna, że padła decyzja o powrocie i sprawdzeniu sytuacji. Kot nie uciekał. Z oka i pyszczka leciała strużka krwi, a kot był w szoku.

Jazda do najbliższego weterynarza na sygnale. Kot po wypadku - ratunku! I pani weterynarz ratowała. Okazało sie jednak, ze gmina wiejska nie finansuje pomocy powypadkowej zwierząt. Radni są przeciwni leczeniu zwierząt! Jest niski ryczałt za gotowość wyjazdu weterynarza do wypadku. Nie wystarczyłoby na żadne leczenie. Zostaje albo uśpienie albo dobre serce weterynarza! Twarda rzeczywistość! Kot został w lecznicy na obserwacji.

Bardzo prosimy  o pomoc dla tego biedaka! Trzeba sfinansować jego hospitalizację. To prawdziwe SOS dla bezdomniaka! Kocurek wiedział, że nadchodzi pomoc.

Pomogli

Ładuję...

Organizator
23 aktualne zbiórki
642 zakończone zbiórki
5 dni do końca
Wsparły 92 osoby
919 zł (76,58%)
Brakuje jeszcze 281 zł
Wesprzyj

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość