Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Kochani, niestety musimy zwiększyć kwotę tej zbiórki do 60 000 zł.
Nie robimy tego dlatego, że nagle pojawiły się nowe potrzeby. Robimy to dlatego, że od kilku miesięcy nie udaje nam się zebrać nawet podstawowej kwoty potrzebnej na funkcjonowanie fundacji. Przez ten czas powstały poważne braki finansowe, które wciąż próbujemy nadrobić.
Miesięczny koszt utrzymania Runy to około 30 000 zł.
Przy prawie 100 zwierzętach oznacza to średnio 300 zł miesięcznie na jedno zwierzę, czyli około 10 zł dziennie.
W tej kwocie mieści się wszystko: jedzenie dla psów, kotów i kopytnych, specjalistyczna karma dla zwierząt chorych, żwirek dla niemal 50 kotów, siano, słoma i warzywa dla kóz, owiec, osiołków i mułków, opieka weterynaryjna, leki, badania, środki czystości, rachunki za prąd, wodę, śmieci, paliwo do dojazdów do lecznic, naprawy sprzętu i bieżące utrzymanie domu.
To absolutne minimum, które pozwala Runie po prostu funkcjonować.
A życie w fundacji toczy się dalej i jak zwykle przynosi kolejne wyzwania.
Jovi przeszła zabieg i przebywała w szpitalu.

Nanno walczy z zapaleniem trzustki i czekamy na wyniki badań.
Gideon był u onkologa i miał wykonaną biopsję – z ogromnym niepokojem czekamy na wynik i informację, czy choroba nie wróciła.
Do tego dochodzą codzienne problemy: braki słomy, trudności z wywozem gnoju, brak magazynu na paszę, brak woliery dla kotów, brak porządnego miejsca „szpitalnego” dla chorych zwierząt. Stary dom wymaga ciągłych napraw – nawet schody są już niebezpieczne.

Tak wygląda codzienność miejsca, w którym prawie 100 zwierząt znalazło swoje jedyne bezpieczne schronienie.
Dlatego musimy zwiększyć tę zbiórkę – żeby móc nadrobić powstałe braki i utrzymać Runę w najbliższych miesiącach.
Kochani, jak co miesiąc zwracamy się do Was z prośbą o pomoc w utrzymaniu naszych zwierząt. Niestety w lutym na naszej cyklicznej zbiórce miesięcznej udało się zebrać zaledwie 1000 zł. Jak utrzymać prawie 100 zwierząt za 1000 zł, gdy realne miesięczne koszty to około 30 000 zł?
Ta przepaść między tym, co potrzebne, a tym, co wpływa, sprawia, że z miesiąca na miesiąc powiększa się luka finansowa. Żeby zwierzęta miały co jeść, żeby było siano, słoma, warzywa, specjalistyczna karma – bierzemy to na kredyt. Bo one nie mogą czekać. Ale dług niestety rośnie.




Kwota tej zbiórki to koszt jednego miesiąca utrzymania Fundacji RUNA. Nie ma tu żadnych pensji, wynagrodzeń ani „dodatków”. To wyłącznie pieniądze na:
- karmę (w tym specjalistyczną dla alergików i zwierząt przewlekle chorych),
- siano, słomę, warzywa dla kopytnych,
- leki, suplementy, kroplówki,
- weterynarzy, badania i nagłe interwencje,
- żwirek dla niemal 50 kotów,
- rachunki: prąd, woda, ogrzewanie, śmieci,
- paliwo na dojazdy do lecznic (często kilkadziesiąt kilometrów w jedną stronę),
- bieżące naprawy i awarie w starym domu, który jest jednocześnie azylem.
Fundacja RUNA od ponad 10 lat jest domem dla tych, których nikt nie chciał. Psy, koty, kozy, osiołki, mułki, owce, konie… prawie 100 uratowanych istnień żyje dziś bezpiecznie tylko dlatego, że ktoś kiedyś powiedział: „tak, pomogę”. Ale dziś RUNA znów walczy o przetrwanie.


Jedna osoba. I niemal 100 zwierząt. Sylwia – założycielka fundacji – jest tam codziennie sama. Mieszka z nimi i dla nich. Karmi, sprząta, leczy, podaje leki, organizuje transporty do weterynarzy, naprawia, reaguje na awarie. To 24 godziny na dobę. Bez urlopu. Bez zastępstwa.


A zwierzęta nie mogą poczekać. Nie da się im powiedzieć: „Dziś nie ma karmy”. „Dziś nie ma leków”. „Dziś nie jedziemy do weterynarza”.
W RUNIE wiele zwierząt jest przewlekle chorych. Potrzebują stałych leków i specjalistycznych diet. Tu nie da się „przeczekać” trudnego miesiąca. Każdy dzień generuje koszty. Każdy dzień to odpowiedzialność za czyjeś życie. Ta zbiórka to po prostu miesiąc życia RUNY. Prosimy nie o luksusy, ale o przetrwanie.
Ładuję...