Żyją, dopóki jeszcze ktoś je karmi. Tragedia psów zamkniętych w ruinie

Wsparło 226 osób
6 780 zł (84,75%)
Brakuje jeszcze 1 220 zł
Wesprzyj

Rozpoczęcie: 9 Lutego 2020

Zakończenie: 1 Stycznia 2021

12 Marca 2020, 16:40
Ratujemy kolejne psy!

Odebraliśmy już łącznie z tego miejsca 10 psów!

Po śmierci opiekuna zostały zupełnie same - przerażone, wycofane, dzikie - żyją dopóki ktoś je karmi!

Pomóżcie nam znaleźć ostatnim dwóm suczkom miejsce!
Przez lata psy w tym miejscu były podrzucane starszemu mężczyźnie, niestety brak sterylizacji "owocował" w kolejne mioty a także pogryzienia. Po śmierci zostały same.

Zabezpieczyliśmy już 10 psów, w tym dwie suki ze szczeniętami. Jedna suczka jest w fatalnym stanie - nie daje do siebie podejść, nie wychodzi z domu tymczasowego.

Musimy zabrać jeszcze dwie ostatnie suczki - nie mamy miejsc! Prosimy - pomóżcie nam znaleźć domy!

A także opłacić opiekę weterynaryjną, zakup karmy, podkładów, opiekę behawiorysty.

Zabraliśmy już osiem psów, cztery suczki wciąż czekają na ratunek.

Zabija je paniczny strach przed człowiekiem. Dotyk ludzkiej ręki paraliżuje je. Nie znamy ich dokładnej historii, wiemy tylko, że zostały same po śmierci gospodarza, który w tym miejscu mieszkał razem z nimi.

Podobno psy podrzucali mu inni, gmina nie reagowała, a psy mnożyły się w najlepsze. Gospodarz mimo fatalnych warunków, w jakich żył, nie wyrzucał ich, dzielił się tym, co miał. W ludzkiej podłości i okrucieństwie, jakie spotkały te psy, tylko jeden człowiek okazał im opiekę. Może byle jaką, na pewno dzieliły z nim biedę, jednak przeżyły u jego boku. Po jego śmierci siedzą zamknięte w ruinie, z dostępem do błota, w pomieszczeniu na podłodze woda, sypie się z sufitu, sypie się ze ścian. Wszędzie brud. Okna usmarowane tak, że ledwo je widać.

Tulą się do siebie lub chowają w słomie, która ktoś im dał, by mogły przeżyć aż znajdzie się dla nich ratunek.

Zabraliśmy już osiem psów. Trzy dorosłe suki, pięć szczeniąt. Zostały cztery suki. Wszystkie przerażone, boją się nas. Wyłapanie ich zajmujemy sporo czasu, na razie oswajamy je, one próbują nam zaufać.

Jedna uratowana suczka, nie chce opuszczać klatki, je tylko, kiedy wychodzimy  pomieszczenia. Po domu porusza się, kiedy śpimy. To ogromna tragedia, więc błagamy o pomoc!

Pomogli

Ładuję...

Wsparło 226 osób
6 780 zł (84,75%)
Brakuje jeszcze 1 220 zł
Wesprzyj