Skopany Pumek potrzebuje leczenia. Prosimy o pomoc!

Zbiórka zakończona
Wsparły 152 osoby
2 008 zł (100,4%)

Rozpoczęcie: 7 Czerwca 2016

Zakończenie: 7 Sierpnia 2016

Dziękujemy za Twoje wsparcie – bez Ciebie nie udałoby się zebrać potrzebnej kwoty.
Razem wielką mamy moc!
Gdy tylko otrzymamy rezultat zbiórki, zamieścimy go na stronie.

Pod opiekę wolontariuszki Fundacji Viva! z grupy lokalnej Pomorski Koci Dom Tymczasowy trafił Pumek. Siedział na chodniku przy bardzo ruchliwej ulicy. Kiedy wolontariuszka nachyliła się do niego, przybiegł, aby się przytulić.


 

Pumek wygląda jak siedem nieszczęść. Jest bardzo wychudzony, podczas dotyku pod palcami czuć każde żebro. Jego sierść zrudziała, jest sucha i sterczy na tym kocim szkielecie. Do tego Pumek ma przetrąconą żuchwę, stracił wszystkie zęby. Języczek wisi bezwładnie z pyszczka przez cały czas, czasami z przodu, najczęściej z boku, bo z drugiej strony jest bardzo bolesna rana.

Kociak najprawdopodobniej został skopany. Nie ma innych obrażeń, które świadczyłyby np. o wypadku komunikacyjnym. Pokiereszowany został pyszczek. Uderzenie musiało być silne – żuchwa jest w kawałkach. Pumka jesienią wyrzucono z samochodu – tyle wolontariuszki ustaliły na miejscu. Wówczas również go skrzywdzono, uderzono lub kopnięto.

Część żuchwy znajduje się nie na swoim miejscu, w pyszczku Pumek ma ogromną paprzącą się ranę, stracił wszystkie zęby. Kocurek cierpiał z bólu i ledwo jadł od jesieni. Wszystko zrastało się po swojemu, nie wszystko się goiło. Jedzenie sprawiało ogromną trudność i ból. Wystawiano mu miseczkę, jednak nikomu nie przyszło do głowy, by udzielić kotu pomocy weterynaryjnej. Cud, że nie wdało się zakażenie i że Pumek żyje. Z zebranych przez wolontariuszy informacji wynika, że kotek prawie w ogóle nie opuszczał budki, w której się zainstalował. Cierpiał. Nie wychodził tygodniami, krył się przed ludźmi... A jest naprawdę cudownym, oswojonym kotem. To nie dzikusek, który boi się ludzi. To fantastyczny miziasty kot, który z powodu bólu i strachu nie chciał oglądać świata. Został wyrzucony z domu, potem skopany, trudno się dziwić, że stał się nieufny. Jest już w fundacyjnej lecznicy. Potrzebne są fundusze, aby pomóc kochanemu Pumkowi.



 

Konieczne są badania diagnostyczne – rtg całego ciałka, badania krwi, długie leczenie i być może operacja. Do tego wysokojakościowa karma, bo Pumek to tylko kręgosłup i sucha sierść. Potrzebuje porządnego jedzenia, mokrej karmy. Wolontariusze zrobią dla Pumka wszystko, co możliwe, po leczeniu znajdą mu dom – odpowiedzialny i kochający. Potrzebne są tylko fundusze, by pomóc kotkowi dojść do siebie i „naprawić” pyszczek, ulżyć w bólu.


Dziewczyny z PKDT będą wdzięczne za każdą wpłatę, która pomoże uratować tę małą przylepę, która, jak już poczuła się bezpiecznie, nie chce odkleić się od człowieka. Barankuje, zaczepia, łasi się cały czas. Nie pozwala zamknąć klatki, odpycha rękę, która ją zamyka. Pumek za nic nie chce zostać sam, chce się miziać, być blisko. Uwielbia głaskanie, drapanie za uszkami, przytula się do ludzkiej ręki, kładzie się na niej, spogląda w oczy i mruczy. Bardzo prosimy, pomóżcie ratować Pumka!

Pomogli

Ładuję...

Organizator
0 aktualnych zbiórek
681 zakończonych zbiórek
Wsparły 152 osoby
2 008 zł (100,4%)