Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Zbiórka założona 23 marca... idzie bardzo powolutku ale do przodu.
Przede wszystkim chciałybyśmy podziękować za dotychczasowe wsparcie. Dzięki Wam udało nam się "wygonić" do domu cześć z podopiecsznych.
Do domu pojechał Wojtuś i Maniek.

Nuka, Dżeki, Iskierka i Perełka wrócili do swoich właścicieli a Gloria, Popi i Lejek jadą do domu w najbliższych dniach. Nowe rodziny już na nich czekają ❤

Oczywiście poprzedziłyśmy te "wygonienie" badaniami, odrobaczeniem, odpchelnie, szczepieniami, czipowaniem, zabezpieczeniem na kleszcze oraz kastracją.
Część ze zwierzaków ma już domy, część z tej zbiórki już pakuje się do domu a pozostałe... czekają na lepsze czasy aż będziemy mieć środki, by przygotować je do adopcji.

W ich imieniu bardzo prosimy Was o wsparcie zbiórki ratunkowej. To naprawdę ostatnia deska ratunku, by przetrwać do lipca. Wtedy możemy się spodziewać waszego wsparcia w postaci 1,5% podatku. Ale one nie mogą czekać do lipca...

Do naszych bram pukają kolejne psy. Każdy dzień bez przyjmowania zwierząt to marnowanie czyjejś szansy na lepsze życie. Ale niestety bez pieniędzy nie da się pomagać :(

Prosimy, pomóżcie nam przetrwać do lipca i pomagać dalej. Nie możemy spać z myślą, że jutro znów odmówimy komuś pomocy... bo nie mamy za co pomagać :(
PRZYJMOWANIE ZWIERZĄT WSTRZYMANE - NIE DAJEMY RADY!!!
W ostatnich dniach musiałyśmy podjąć wiele trudnych decyzji. Wiele z nich było decyzjami o czyimś życiu lub śmierci. Dosłownie. Musiałyśmy wybierać komu pomóc a dla kogo nie starczy już miejsca.
Fundacje i inne organizacje boją się przyjmować zwierzęta... Nowe przepisy są tak niejasne, że nikt nie jest w stanie udzielić formalnej odpowiedzi, kto i na jakich zasadach będzie mógł nadal pomagać zwierzętom. My też nie wiemy i też się boimy, że zostaniemy same z ogromnym stadem zwierząt i brakiem możliwości pomocy.

Nie mamy wolnych miejsc i funduszy. Ciężka i wyczerpująca zima oraz związane z nią koszty przytłoczyły nas zupełnie. Teraz, gdy pod naszą opiekę trafiło ponad 30 nowych podopiecznych widzimy, jak przykrywa nas kolejna fala, spod której możemy nie złapać już oddechu.
Wzięłyśmy na siebie za dużo i boimy się, że miejsce, które tworzymy od ponad 10 lat może zniknąć. Gdyby chodziło o nas - zniknęłybyśmy po cichu. Ale tu nie chodzi o nas. Zobaczcie o kogo chodzi.
Chodzi o Cleo - wyrzuconą suczkę, którą przez kilka tygodni namierzałyśmy a następnie drugie tyle łapałyśmy po okolicznych polach i pustostanach. Przerażona i głodna, ale mimo to omijała wszelkie zastawione na nią klatki- łapki. Strach był silniejszy niż głód. Udało się ją złapać dopiero w ciąży i tylko dlatego, że możliwości ucieczki osłabiły w wyniku choroby - babeszjozy. Po złapaniu okazało się, że Cleo ma guzy na dwóch listwach mlecznych - to oznacza dwie kosztowne operacje oraz poprzedzające je dodatkowe badania, w tym rtg płuc, które pokażą, czy sunia nie ma przerzutów nowotworowych.

Chodzi o Kawę, która została wyrzucona ponad rok temu. Przez ten czas dwa razy rodziła a jej szczeniaki zostały rozjechane przez auta. Życiem bezdomnej suczki ani jej szczeniakami nie interesowali się ani mieszkańcy, ani gmina. Dopiero u nas znalazła schronienie.

Chodzi o Divę, której droga bezdomności jest kręta i wyboista. Najpierw trafiła do osoby, której próby pomocy bardziej można zaklasyfikować jako zbieractwo, niż realne pomaganie. Następnie dzięki zrzeczeniu trafiła do kolejnej osoby, którą niestety przerosła opieka i koszty związane ze starszym, schorowanym i zaniedbanym psem wymagającym badań, leczenia ortopedycznego, stomatologicznego oraz wspomagania stawów.

Chodzi o Mambę i jej pięcioro dzieci - Jogę, Yodę, Bambo, Hansa i Majlo, które trafiy do nas od ludzi, którzy zbyt późno zauważyli, że sytuacja na ich podwórku wymknęła im się spod kontroli. Z powodu życiowych trudności, braku pieniędzy oraz zaradności doprowadzili do sytuacji, w której mieli pod opieką Mambę, 5 szczeniaków, 2 psy (samce) oraz 4 koty, na których utrzymanie ich nie stać. Mamba i szczeniaki zostają u nas a 2 samce oraz 4 koty chciałybyśmy wykastrować, zaczipować, zabezpieczyć od kleszczy i zawieźć rodzinie, którą będziemy wspierać karmą.


Chodzi o staruszka Bodzia, który po śmierci właściela nie miał, gdzie się podziać i wylądował za kratami. Bodzio ma super-moc: zabija oddechem. W jego pyszczku gniją zęby i trzeba je usunąć chirurgicznie. Jednak zanim dostanie zielone światło do zabiegu i narkozy, musimy go gruntownie przebadać.

Chodzi o Brzoskiwnkę, Maćka oraz 8 ich dzieci: Malinkę, Lejka, Mańka, Popi, Pixi, Glinkę, Dixi i Wenus, które żyły w tragicznych warunkach u człowieka, który według relacji mieszkańców, ma problemy psychiczne. Gdybyśmy ich nie zabrali, wkrótce stado powiększyłoby się do kilkudziesięciu psów, które nigdzie nie otrzymałyby pomocy.


Chodzi o Wojtusia, którego ktoś wyrzucił na wsi w okolicach ferii zimowych. Wojtuś niestety nie zabrał się na zimowy wyjazd.

Chodzi o Harolda, który pojawił się znikąd na wsi i nikt go nie kojarzył. Wyglądał, jakby uciekł z łancucha, ale nikt się do niego nie przyznaje. Może i dobrze...

I o ciężarną Halinę, która szła nocą z resztką łańcuchowej uprzęży w kierunku lepszego jutra (czy. prosto pod koła wracającej z adopcji Ani).

Chodzi o Nukę, Dżekiego, Iskierkę i Perełkę, które bez nas dalej rozmnażałyby się w gospodarstwie.

I Glorię, Jusie, Halinkę, Biziego, Demona, Franka, Tutkę i kilkanaście wciąż bezimiennych kotów, które bez naszej pomocy będą dalej rozmnażać się w krzakach a ich potomstwo zginie pod autami, od trutek, maszyn rolniczych lub po prostu one znikną, bo kto by interesował się kotem w stodole?

Tu nie chodzi o nas. Chodzi o zwierzęta pozbawione systemowej pomocy. Chcemy pomagać dalej, chcemy walczyć o lepszy los zwierząt.
Chcemy, by dalej każdy nasz podopieczny mógł być przebadany, odrobaczony, odpchlony, zaszczepiony, zaczipowany, zabezpieczony przeciw kleszczom i wykastrowany. Każdy zasługuje na leczenie, którego potrzebuje. Każdy zasługuje na opiekę i szanse na lepsze życie. I my bardzo chcemy im to dawać, ale bez Was nie damy rady. Bardzo prosimy Was o wsparcie. Nie pozwólcie nam zniknąć.
Ładuję...