Ratujemy psa z sideł - stan ciężki. Kłusownicy przecięli mu trzy łapy!

Wsparło 549 osób
22 689 zł (113,44%)
Wesprzyj

Rozpoczęcie: 5 Października 2019

Zakończenie: 31 Grudnia 2019

06 Października 2019, 19:46
Za nami pierwsze zabiegi

Spieszymy Państwu z informacją o stanie zdrowia psiaka „Arona". Otóż nasz „Jegomość" jest już po pierwszych zabiegach weterynaryjnych.

Mimo bólu znosi je bardzo dzielnie. Te zabiegi mają miejsce codziennie w gabinecie chirurgicznym, tam zdejmowane są opatrunki, wykonywana jest toaleta kończyn.

Lekarze intensywnie pracują, by przez ziarninowanie odbudowała się tkanka. Po tych zabiegach wraca do swojego boksu w szpitaliku. Posiłki spożywa kilka razy dziennie, bo jest bardzo chudy.

Na fotografii poniżej wyszedł po zabiegu - pierwszy raz "za potrzebą" na dwór. 

Psiak bardzo dziękuje za wsparcie i obiecuje znów dać o sobie znać za kilka dni.

Od kilkudziesięciu godzin ratujemy psa w bardzo ciężkim stanie, z trzema odciętymi kończynami. Trzy tygodnie uwięziony był w lesie, we wnykach. Kłusownicy w końcu odcięli go z linki i... zostawili bez pomocy. Na śmierć. Zagłodzony, ranny i pozbawiony możliwości chodzenia doczołgał się kilka kilometrów do pierwszych posesji miasta i tam padł. Dziś jest już pod naszą opieką. Potrzebujemy środków na zabiegi chirurgiczne, kilkumiesięczną rehabilitację oraz protezę. Chcemy, by w miarę normalnie chodził. Koszty są ogromne. Ogromne tak, jak cierpienie tego psa.

Kiedy dokładnie doszło do złapania psa w sidła - nie wiemy. Na pewno kilka tygodni temu. Dosłownie "wrak" psa znaleziono w piątek wieczorem w Kotuniu pod Siedlcami. Przyczołgał się z lasu, gdzie wpadł w sidła kłusowników. Uszkodzenia trzech łap wskazują, iż w niewoli był od dłuższego czasu.

Mieszkańcy wsi nie otrzymali pomocy od lekarza weterynarii, który ma taki obowiązek, bo z gminą ma podpisaną umowę na wypadki z udziałem zwierząt. Po psa nie miał kto przyjechać. Zwierzę kilka dwa dni leżało bez z pomocy w budynku gospodarczym.

Kiedy dowiedzieliśmy się o tym, natychmiast ruszyliśmy z pomocą. Dwuletnie zwierzę bardzo cierpiało. Zabraliśmy psa w koc, bo tylko to mieliśmy przy sobie.

Do Warszawy po pomoc dla psa dotarliśmy wieczorem. Chirurdzy z Przychodni Weterynaryjnej "Jatagan" w Warszawie czekali na niego już po godzinach pracy.

Zabiegi usuwania kości kończyn, paliczków łap i usuwania martwicy trwały kilka godzin.

To tylko pierwsze z kilkudziesięciu zabiegów, jakie pies musi przejść, by stanąć na łapy. Przez najbliższe 4 tygodnie codziennie zmieniane będą opatrunki na trzech łapach, by zwierzę mogło za około pół roku stanąć normalnie na nogi. Jednak z kończyn wygląda obecnie tak jak na fotografii poniżej. 

Dziennie koszt takiej wizyty to ok. 200 zł. Proces leczenia jest bardzo kosztowny.

Na fotografii powyżej jest fotografia po usunięciu części kości z kończyny, która jest najbardziej uszkodzona. Obecnie kilka razy dziennie pies ma zmieniane specjalistyczne opatrunki. Za kilka tygodni powinna wytworzyć się już pierwsza tkanka.  

Następnym krokiem jest rehabilitacja i wykonanie protez, które pomogą zwierzęciu zachować równowagę. To najbardziej krytyczny przypadek, z jakim mieliśmy dotąd do czynienia. Jednak szanse, że będzie w końcu chodził, są znaczne.

Pies ma około 2 lat i ogromną wolę życia. Prosimy Państwa o udostępnianie naszego apelu, i pomoc poprzez wsparcie dla zwierzęcia, które tylko chce normalnie żyć...

Pomogli

Ładuję...

Organizator
7 aktualnych zbiórek
40 zakończonych zbiórek
Wsparło 549 osób
22 689 zł (113,44%)
Wesprzyj