Zanim będzie za późno... Pomoc dla konającego psa

Wsparło 155 osób
4 202 zł (107,74%)
Wesprzyj

Rozpoczęcie: 9 Lutego 2019

Zakończenie: 9 Maja 2019

Ledwo żywy. Jakimś cudem znalazł się na drodze w jednej ze wsi pod Grójcem. Nie miał siły iść, przewracał się. W mrozy, bez pomocy, nie miał szans na przeżycie. Głuchy i cały w ranach, ciągnął za sobą przerażające wspomnienia. Gdy ludzie zadzwonili po pomoc na policję - funkcjonariusze bezradnie rozłożyli ręce. Gmina nie odbierała telefonów. Nie pomógł mu nikt, oprócz Doroty, wolontariuszki z Radzanowa. Schorowane zwierzę potrzebuje nas. Jest w bardzo ciężkim stanie. Dlatego ruszamy mu z pomocą.

Nie wiemy, jaka jest jego historia. Wiemy natomiast jedno - nie miał łatwego życia. O mały włos nie rozjechały go samochody. Ocalał dzięki wolontariuszce, która powiadomiła policję. I tu napotkała na mur. Gmina, która odpowiadała za opiekę nad nim, pomóc mu nie chciała... Dlatego ruszyliśmy mu z pomocą. Po ponad dwóch godzinach byliśmy na miejscu.

Pies był w bardzo złym stanie, silnie odwodniony, głodny. Dostał od nas imię "Czarek". Na połowie ciała w ogóle nie miał sierści, skóra była zaczerwieniona. Czarek bardzo mocno się drapał, miał mnóstwo pcheł, poprzerastane pazury, które uniemożliwiały poruszanie się.

Na obu kończynach sączące się rany, prawdopodobnie po pogryzieniu przez inne psy.

Zabieraliśmy go do lekarza weterynarii, gdzie na diagnostyce spędził ponad godzinę. Lekarze potwierdzili jego zły stan. Badania krwi wykazały anemię i problemy z nerkami. Pies wydalał bardzo dużo moczu, poza tym miał biegunkę. Zalecono płyny, dobrano odpowiedni antybiotyk i inne leki. W takim stanie musiał zostać pod całodobową opieką weterynaryjną w szpitaliku.

Zmiany skórne spowodowane są obecnością pcheł. Było ich tyle, iż doprowadziły do atopowego, pchelnego zapalenia skóry. "Czarek" musi być też kąpany kilka razy w tygodniu w specjalistycznym szamponie.

Po najbliższej niedzieli czeka go konsultacja neurologiczna - ma mocno zaburzoną świadomość, nie słyszy, często kręci się w kółko i gania własny ogon. Czeka go również wizyta u kardiologa ze względu na podejrzenie niewydolności serca i zbierający się płyn w brzuchu.

Koszty diagnostyki i leczenia wyniosły do tej pory 1300 zł. Kolejne doby hospitalizacji i dwóch konsultacji, to koszty co namniej jeszcze raz takie. Szukamy pomocy, sami nie jesteśmy w stanie opłacić tej opieki. Prosimy o pomoc Was. Dla "Czarka" - dla kolejnego cennego życia.

Pomogli

Ładuję...

Organizator
12 aktualnych zbiórek
7 zakończonych zbiórek
Wsparło 155 osób
4 202 zł (107,74%)
Wesprzyj

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość