Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Sezon letni obfity jest w osłabione ptaki, tak było też i z tym stworzeniem. Wystarczyło dać wody, pozwolić odpocząć i wróciła na wolność.
działamy dzięki Wam!


Króliczek - samiczka, który trafił do nas w marcu, już cieszy się nowym domem, dziękujemy za Wasze wsparcie!
Mama nurogęś i maluchy uratowane - dzięki naszemu kierowcy maluchy, które mama wprowadziła do jednej z klatek schodowych w Świdnicy, miały możliwość powrotu do swojego środowiska nad rzekę, takie zakończenia lubimy!


Sezon na maluchy rozpoczęty. Stale działamy i pomagamy, dziś trafił do nas taki gołąb ( podlot) przypominamy o tym, że jeśli podlot nie wygląda na chorego, nie krwawi, nie zabierajmy go!

Łabędź odłowiony ze świdnickiego zalewu dostał szansę na powrót do sprawności w innej fundacji, został przez nas odłowiony i odwieziony do miejsca, gdzie będzie miał odpowiednią opiekę i szansę na powrót do zdrowia!
Dziękujemy za każde wsparcie naszej zbiórki! Działamy dzięki Wam!
Pomagamy stale bez względu na porę roku, w ostatnim czasie trafił pod naszą opiekę taki kruk. Niebawem zakończy się zima i rozpocznie się sezon wiosenno - letni i dzikich zwierząt będzie ilość ogromna, stąd nie zamykamy zbiórki, jeśli ktoś zechciałby wesprzeć nasze działania - będziemy wdzięczni!

Mimo sezonu zimowego dzikich zwierząt stale przybywa, codziennie ratujemy dzikie zwierzęta, aby móc to robić - potrzebujemy Waszego wsparcia!

W ciepły dzień otrzymaliśmy zgłoszenie o osłabionym jeżu znalezionym na poboczu drogi. Zwinięty w kłębek, z trudem oddychał. Był odwodniony, wycieńczony i bez szans, by samodzielnie przetrwać ten upał.
Natychmiast ruszyliśmy na miejsce. Jeż trafił do nas, gdzie otrzymał odpowiednią opiekę: nawodnienie, chłodne miejsce do odpoczynku i dokładne badanie weterynaryjne. Na szczęście nie miał żadnych poważniejszych obrażeń – jedynie skrajne osłabienie i odwodnienie.
Kilka dni troskliwej opieki wystarczyło, by odzyskał siły. Gdy tylko upewniliśmy się, że jest w pełni sprawny – wrócił na wolność, tam gdzie jego miejsce.

Ta kawka trafiła do nas po dramatycznym początku. Została zgłoszona jako ranne zwierzę – nie mogła latać, sprawiała wrażenie poważnie poszkodowanej. Pani, która ją znalazła, zauważyła, że ptak potyka się o własne skrzydła. W przekonaniu, że w ten sposób mu pomoże, postanowiła obciąć nożyczkami lotki w obu skrzydłach.
Na szczęście kawka szybko trafiła pod naszą opiekę. Po dokładnym badaniu nie stwierdziliśmy złamania, jednak pod jednym ze skrzydeł znajdował się bolesny krwiak, który prawdopodobnie był przyczyną trudności w poruszaniu kończyną. Ptak otrzymywał odpowiednie leki, a my codziennie ćwiczyliśmy z nim ruchy skrzydła, by przywrócić mu sprawność.
To bardzo bystry i inteligentny ptak – jak to kawki, dziś kawka przebywa w innym ośrodku gdzie dochodzi do siebie! :)



Te dwa zdjęcia to ten sam królik w dniu przyjęcia i dziś :)
Na pierwszy rzut oka trudno było uwierzyć, że to królik. Został zgłoszony jako zając – samotnie kicający po terenie zakładu oczyszczania miasta. Był skrajnie wychudzony, niemal bez sierści, z licznymi ranami na ciele. Jego masa ciała była zdecydowanie poniżej normy – wyglądał jak cień samego siebie.
Po przyjęciu pod opiekę okazało się, że jego stan był bardzo poważny. Rany na ciele – najprawdopodobniej po pogryzieniu przez psa – wymagały codziennej dezynfekcji i troskliwej pielęgnacji. Dodatkowo miał świerzbowca, który powodował wyłysienia i ogromny dyskomfort. Natychmiast rozpoczęliśmy leczenie – królik otrzymał odpowiednie preparaty przeciwko pasożytom i cały czas pozostaje pod kontrolą weterynaryjną.
Mimo trudnych przeżyć, to niezwykle łagodne i przyjazne zwierzę. Uwielbia kontakt z człowiekiem, z ogromnym apetytem pochłania każdą porcję siana i aromatycznych ziół, a jego chęć życia budzi prawdziwy podziw. Z każdym dniem staje się silniejszy i spokojniejszy.
Zasługuje na kochający, ciepły dom, w którym już nigdy nie zazna głodu, bólu ani samotności.
Sezon w pełni – dzikie zwierzęta potrzebują naszej i Waszej pomocy! Lato to najtrudniejszy czas, dla nas i dla dzikich zwierząt.
Codziennie odbieramy zgłoszenia: pisklęta wypadłe z gniazd, podloty, sarny, potrącone jeże, osłabione drapieżniki. Jednego dnia dzwoni ktoś z wróblem, drugiego – z rannym bocianem. Wszystkie chcą żyć. Wszystkie potrzebują pomocy.
W tym roku już trafiło do nas 180 dzikich zwierząt!
Nasze pogotowie interwencyjne działa bez przerwy, nasi kierowcy ruszają z pomocą o każdej godzinie na zgłoszenie służb, część tych zwierząt trafia pod naszą opiekę, później do specjalistycznych ośrodków, część przechodzi rekonwalescencję i wraca na wolność, a część niestety odchodzi.
Dla tych, których da się uratować, warto zrobić wszystko, by walczyć, A tym, którym nie możemy już pomóc – jesteśmy winni spokój i godne odejście.

Koszty? Bardzo duże, a my ratujemy dzikie zwierzęta głównie dzięki Waszym darowiznom, dlatego prosimy - pomóżcie nas zabezpieczyć na wakacje, byśmy mogli działać dla nich i nie odmawiać pomocy.

Jakie koszty ponosimy?
transporty do ośrodków i lecznic
specjalistyczna opieka weterynaryjna (największy koszt!)
jedzenie, leki, materiały higieniczne
utrzymanie zwierząt, których nie da się natychmiast wypuścić
Bez wsparcia, nie damy rady pomagać kolejnym.Edukujemy, by pomagać mądrze. Nie tylko ratujemy – uczymy, jak ratować dobrze. Prowadzimy stałe działania edukacyjne:
- przygotowujemy ulotki i poradniki,
- tłumaczymy, kiedy i jak reagować, by nie zaszkodzić.




Pomóż nam dalej działać! Lato dopiero się zaczęło. Sezon potrwa wiele tygodni, wiele dzikich zwierząt na Dolnym Śląsku będzie potrzebowało naszej pomocy A nasze zasoby są na granicy – czasem musimy dokonywać trudnych wyborów.
Ładuję...