Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Kochani, spieszymy do Was z informacją, co udało nam się zrobić za zebraną kwotę.
💊 Uregulowaliśmy zaległe faktury za leki, badania i czynsz
👩⚕️ Mamy środki na wypłaty i składki ZUS
🐾 I przede wszystkim – nie musimy się zatrzymywać, bo koci sezon trwa w najlepsze…
W ostatnich tygodniach prawie każda kotka trafiająca do Koterii jest w ciąży. Właśnie dlatego tak ważne było by móc działać bez przerwy, zapobiegając bezdomności.
🙏 Waszych pokrzepiających słów i odliczania do samego końca zbiórki nigdy nie zapomnimy. Zebrana kwota to dla nas ogromna ulga i jeszcze większa radość – bo to dzięki Wam możemy działać dalej, z pełną parą!🐾
Dziękujemy za zaufanie, wiarę w naszą misję i każdą złotówkę przekazaną na pomoc kotom 💗💗💗
Koniec roku to czas podsumowań - i my również chcielibyśmy na chwilę się zatrzymać, bo nasza Koteria naprawdę ma co podsumowywać. Jednym z najważniejszych i najbardziej poruszających wydarzeń tego roku była właśnie zbiórka na dalsze funkcjonowanie Ośrodka dla kotów. Moment jej zakończenia był dla nas ogromnym wzruszeniem - serca urosły nam podwójnie, a motywacja do dalszego działania sięgnęła zenitu. To dzięki Wam.
Raz jeszcze, na koniec roku, chcemy powiedzieć DZIĘKUJEMY - za każdą przekazaną złotówkę, każde udostępnienie, każde dobre słowo i wiadomość pełną wsparcia. Wasza pomoc sprawiła, że możemy dalej działać: ratować kolejne kocie życia, kastrować, leczyć, zwalczać bezdomność i szukać bezpiecznych, kochających domów dla kotów, które trafiają pod naszą opiekę.
Dzięki zebranym środkom mogliśmy zabezpieczyć funkcjonowanie Ośrodka, zapewnić kotom opiekę, leczenie i godne warunki, a przede wszystkim - dać im szansę na nowe życie.
Dlatego dziś przychodzimy do Was także z tym, co najpiękniejsze - kilkoma poadopcyjnymi happy endami. Nasi podopieczni, którzy jeszcze niedawno czekali w klatkach na swoją kolej, dziś śpią na kanapach, mruczą na kolanach i są pełnoprawnymi członkami swoich rodzin.
To najlepszy dowód na to, że każda pomoc ma sens. Dziękujemy, że jesteście z nami i że razem możemy zmieniać los bezdomnych kotów! ❤️
MARLENKA

"Odkąd pierwszy raz spojrzeliśmy w wielkie oczyska Marlenki, przepadliśmy" - piszą Karolina i Kuba, opiekunowie drobnej koteczki, byłej już podopiecznej Koterii. Dodają, że od razu wiedzieli, że dołączy do ich rodziny. Wspominają, że była to przysłowiowa miłość od pierwszego spojrzenia.
A jak wyglądały pierwsze dni Marlenki w nowym domu? Okazuje się, że nie były łatwe. Kotka była zamknięta w sobie i wycofana, a jej bezpiecznym azylem stał się kącik pod łóżkiem, gdzie spała na kocyku z fundacji. "Zakładaliśmy, że adaptacja może potrwać długo, ale kotka nas zaskoczyła. Już po niecałym tygodniu Marlenka otworzyła się na nas i okazało się, że jest bardzo żywym i psotnym kotkiem. Jej ulubionym zajęciem jest bieganie za myszkami oraz...oglądanie telewizji " - czytamy w wiadomości przesłanej do naszej fundacji.
"Najbardziej jednak kocha bliskość - tuli się, mruczy i domaga głaskania charakterystycznym, słodkim piszczeniem. Marlenka każdego dnia pokazuje nam swoją pogodną, czułą naturę. Jesteśmy szczęśliwi, że trafiła właśnie do nas" - piszą opiekunowie kotki.

STEFAN

Zaledwie dwie godziny po przyjeździe do nowego domu, nowa opiekunka Stefana - który w Koterii został ochrzczony Niuniusiem - podzieliła się z nami piękną relacją: "Dopiero 2 godziny w domu. Przychodzi na pieszczoty, nawet dostąpiłam zaszczytu, że trącał moją głowę swoim łebkiem. Wszystko jest ok, zjadł, chodzi i zwiedza, przychodzi na pieszczoty".
Nie możemy być szczęśliwsi, widząc, jak Niuniuś odnalazł swoje miejsce na ziemi - pełne miłości i czułości.

LOTKA & BAZIA


Tak to jest, gdy Ośrodek dla kotów to nie tylko Twoja praca, ale i miejsce, w którym znajdujesz mruczące przeznaczenie. Przykład? Nasza pracowniczka, Agnieszka - dwie piękne kotki prosto z Ośrodka trafiły do jej domu. Miały być na tymczas, a... no, wyszło jak wyszło. I wyjść lepiej nie mogło!
"Pierwsza była Lotka (buro - biała). Kupiła mnie od razu. Gdy sprzątałam jej klatkę, ładowała mi się na ręce i domagała miziania. Skąd taka przytulanka znalazła się nią działkach? Nie wiadomo. Postanowiłam wziąć ją na tymczas i znaleźć dom" - pisze Agnieszka.
Ale, jak to mówią, historia lubi się powtarzać. "Druga - Bazia (bura), gdy przyjechała do Koterii, była małym, ciekawskim, łagodnym wypłoszkiem. W perspektywie miała powrót zimą na działki, na których koty są rzadko dokarmiane. Postanowiłam wziąć ją na tymczas, znaleźć dom..." - relacjonowała nasza pracowniczka.
"Obie dziewczyny weszły w stado dość szybko (oprócz nich są jeszcze 4 koty), zaprzyjaźniły się z pozostalymi rezydentami, no i nie miałam sumienia fundować im ponownego stresu związanego ze zmianą opiekuna/środowiska. Tak się kończy u mnie tymczasowanie kotów " - zakończyła.


CHAŁKA

Pani Sandra z kolei w tym roku adoptowała od nas kilkumiesięczną koteczkę. Wysłała mnóstwo zdjęć i wieści z nowego domu słodkiej Chałki - bo tak właśnie kicia dostała na imię.
"Nie mam słów, żeby wyrazić swoją wdzięczność za to, że dostałam dzięki Wam najlepszą przyjaciółkę/ córkę/ kompankę - Kotkę moją cudną! - Chałeczkę Jesteśmy dla siebie stworzone i tyle ile ona mi daje pięknych doświadczeń, miłości, troski... to jest tak wzruszające i piękne! DZIĘKUJĘ!" - czytamy w wiadomości od pani Sandry przesłanej za pośrednictwem naszego koteryjnego Instagrama.
Dodała, że Chałeczka w nowym domu jest bardzo szczęśliwa. "Dostaje ode mnie dużo miłości, troski, uwagi i każdy kto ją poznaje zakochuje się w niej" - relacjonowała dumna opiekunka ślicznej kotki.

RACHUNKI, FAKTURY, ZOBOWIĄZANIA
Zbiórka pozwoliła nam także opłacić zaległe zobowiązania, ze spokojem prowadzić Ośrodek i nie martwić się o bieżące koszta. Oto nasze przykładowe wydatki.

Na koniec mamy jeszcze jedną, małą prośbę.
Jeśli chcecie być z nami na bieżąco, poznawać historie naszych podopiecznych, dowiadywać się o adopcyjnych happy endach, zmianach i kolejnych działaniach Koterii - zapiszcie się do naszego newslettera.
To właśnie tam dzielimy się tym, co najważniejsze: efektami Waszego wsparcia, kulisami naszej codziennej pracy i historiami kotów, którym wspólnie zmieniamy życie. Bez spamu - tylko dobre wieści, wzruszenia i realne efekty pomocy.
Będzie nam ogromnie miło, jeśli zostaniecie z nami także w ten sposób! Razem możemy jeszcze więcej.
Zapis do newslettera tu: https://koteria.org.pl/newsletter
Do napisania!
Czas się kończy, ale nadal mamy nadzieję, że się uda...
Kochani, do końca zbiórki na przetrwanie Koterii zostały ostatnie godziny… Emocje sięgają zenitu, a my nadal wierzymy, że wspólnymi siłami uda nam się osiągnąć cel!
Brakuje nam już tylko kilka tysięcy złotych – to naprawdę niewielka kwota w porównaniu do tego, co już razem osiągnęliśmy. Dzięki Wam zbliżyliśmy się do mety bardziej, niż mogliśmy marzyć. Teraz liczy się każdy gest, każda złotówka, każde udostępnienie.
Nie poddajemy się. Nasza nadzieja nie gaśnie, bo wiemy, że za Koterią stoi armia ludzi o wielkich sercach.
Jeśli możesz – wesprzyj nas jeszcze raz. Jeśli nie – pomóż nam dotrzeć do tych, którzy mogą. Udostępnij, opowiedz, przypomnij znajomym.
Dziękujemy, że jesteście z nami do końca!

Zostały tylko 2 dni – to moment krytyczny!
Kochani, do końca naszej zbiórki zostały zaledwie 2 dni, a nadal brakuje kilkunastu tysięcy złotych… To dla nas ogromna kwota, od której zależy przetrwanie Ośrodka. Bez tych pieniędzy nie będziemy mogli dalej leczyć, kastrować koty i walczyć z bezdomnością.

Dlatego prosimy Was właśnie teraz - wszystkie ręce na pokład! Nie możemy się poddać, nie teraz, kiedy jesteśmy tak blisko, a jednocześnie jeszcze tak daleko od celu. Każda złotówka ma teraz znaczenie. Każde udostępnienie, każde dobre słowo.
Nasi mruczący podopieczni nie mają głosu, żeby poprosić o pomoc – dlatego my prosimy za nie.
Dziękujemy za każdą formę wsparcia.
To naprawdę być albo nie być.
Kochani, choć każdy dzień niesie ze sobą nowe wyzwania, chcemy podzielić się z Wami najnowszymi wieściami z naszego Ośrodka. Mimo trudności, nasi mruczący podopieczni walczą o zdrowie, a my robimy wszystko, by im w tym pomóc.
Rekonwalescencja Brokuła i kotki z raną oka
Brokuł trafił pod naszą opiekę kulejący i z raną, która mimo leczenia wciąż się otwierała. Niedawno przeszedł operację, niestety potwierdziło się najgorsze – w jego łapce znaleziono kawałki metalu. Ktoś do niego strzelał…
Na szczęście kociak jest silny – rany goją się dobrze, regularnie nakładamy na nie maść, a on odzyskał radość życia! Teraz każdego dnia doprasza się smaczków, rozrabia, bawi się i… opiekuje się młodszymi kociakami w Ośrodku! To niesamowite, że mimo tego, co przeszedł, nadal ma w sobie tyle czułości i miłości.

Do Koterii trafiła również kotka, której oko było jedną wielką raną. Widok ściskał za serce – poszarpana, opuchnięta powieka, krwawe ślady ropy i bólu. Musiała cierpieć od dłuższego czasu, ale mimo to pozwalała się dotknąć, jakby wiedziała, że tu dostanie pomoc.
To był trudny przypadek, ale nie poddaliśmy się. Leczenie, codzienna pielęgnacja, delikatne przemywanie – krok po kroku walczyliśmy o jej komfort i zdrowie. I udało się. Rana zaczęła się goić. Dbamy o nią najlepiej, jak potrafimy – nakładamy specjalną maść, która przyspiesza regenerację. Kotka dzielnie znosi leczenie, a my robimy wszystko, by mogła wyjść z tego możliwie w jak najlepszym stanie.


Kwarantanna i walka z panleukopenią
W ostatnim tygodniu siedzieliśmy jak na szpilkach. Przeszliśmy bowiem trudną i wyczerpującą batalię z panleukopenią. Kilka kotów zachorowało, a my musieliśmy działać natychmiast – zaostrzone procedury higieniczne, ozonowanie pomieszczeń, izolacja chorych. Walczyliśmy o każdy koci żywot, bo ten wirus nie wybacza…Na szczęście udało nam się go pokonać!
Ale walka o przetrwanie całej Koterii wciąż trwa. Mamy coraz mniej czasu, by uratować Ośrodek.
Dziękujemy Wam za każdą formę wsparcia, która umożliwia nam codzienną bitwę o zdrowie naszych mruczących podopiecznych. Wasza pomoc ma nieocenione znaczenie i daje nam siłę do działania mimo wszelkich przeciwności.
Pomóżcie nam dalej ratować kocie życia!
Fundacja dla Zwierząt Koteria od 16 lat nieprzerwanie pomaga wolno żyjącym i bezdomnym kotom w Warszawie i okolicach, wkrótce jednak to może się zmienić…‼️
Jesteśmy jedyną organizacją w stolicy, która ma zaplecze i kadrę do prowadzenia regularnych kastracji i opieki nad kotami nieoswojonymi, pomagając tym samym ograniczyć cierpienie zwierząt i kontrolować ich populację.
Codziennie otwieramy drzwi Koterii dla kotów, które szukają pomocy. Tak było dotąd, bo widmo końca Ośrodka niestety kładzie się cieniem na jego działalności. Nie wiemy, czy Koteria dotrwa kolejnej rocznicy i dlatego decydujemy się poprosić ludzi dobrej woli o pomoc. Brakuje nam środków na leczenie – operacje, leki i opieka weterynaryjna generują coraz większe koszty, a nasze fundusze nie nadążają za potrzebami podopiecznych.

Nie maleje zapotrzebowanie na nasze usługi, a my stoimy na skraju zamknięcia... Pomogliśmy tysiącom zwierząt, zapewniając im opiekę, leczenie i kastracje (19 tysięcy wykastrowanych kotów, około połowa z nich była leczona). Teraz sami potrzebujemy pomocy.
Koszty utrzymania ośrodka wzrosły niemal dwukrotnie w ciągu ostatnich lat. Średnio opieka nad jednym kotem (kastracja, leczenie, pobyt w ośrodku) to już ponad 600 złotych - to w skali roku około 450 000 złotych ‼️ Do tego dochodzą wszystkie "niewidoczne" na pierwszy rzut oka koszty - prowadzimy przecież szpitalik i gabinet weterynaryjny, opłacamy lekarza i personel, kupujemy leki i środki medyczne, pokrywamy koszty administracyjne, a także opiekujemy się ponad dwudziestoma kotami w Domu Spokojnej Kotości (kotami chorymi na choroby zakaźne, z niepełnosprawnościami, których nikt nie chce).

Początek roku to dla nas zawsze bardzo trudny czas, ale jeszcze nigdy nie było tak źle. Nie chcemy i nie możemy zamknąć Ośrodka Koteria, bo nikt za nas tej roboty nie zrobi, a my przysięgliśmy sobie za wszelką cenę i do końca walczyć o naszą misję i dobrostan kotów.
I walczymy. Potrzebujemy tylko armii dobrych ludzi, którzy razem z nami wezmą udział w tej walce. Jesteśmy Waszymi rękami – pozwólcie nam działać w Waszym imieniu. Bardzo prosimy o wsparcie finansowe, dzięki któremu Ośrodek Koteria będzie mógł dalej prowadzić działalność. Każda złotówka się dla nas liczy, a jeśli możecie wspomóc nas stałymi wpłatami, będziemy za to bardzo wdzięczni.

Bez Waszej pomocy po prostu nie będziemy w stanie dalej działać‼️ Ośrodek, który przez lata ratował tysiące zwierząt, może po prostu przestać istnieć - będziemy musieli zamknąć jedyne takie miejsce w Warszawie...
Więcej zdjęć z Ośrodka - okiem naszej pracowniczki Agnieszki - możesz zobaczyć - tutaj.

A po więcej informacji o naszej działalności zapraszamy na naszą stronę.



Wiemy, że los kotów wolno żyjących nie jest Wam obojętny. Prosimy o wsparcie – każda wpłata się liczy… Pomóż nam przetrwać, byśmy mogli nadal pomagać kotom – uratuj Koterię!
Ładuję...