Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Dzięki Wam udało się zebrać już około 40% potrzebnej kwoty. Z całego serca dziękujemy każdej osobie, która wsparła Bajeczkę – to dzięki Wam możemy działać dalej…
Zbiórka miała zakończyć się wczoraj, ale podejmujemy decyzję o jej przedłużeniu.
Nie poddajemy się. Wierzymy, że uda się zebrać pełną kwotę i zapewnić Bajeczce dalsze leczenie, którego tak bardzo potrzebuje.
Dziś jedziemy z nią na kolejną wizytę do weterynarza i całodniową kroplówkę.
To kolejny dzień zmagań o jej zdrowie.
Bajeczka powoli zaczyna czuć się lepiej…
Ale jednocześnie widzimy, że coś nadal jest nie tak.
Jest bardziej smutna, wycofana i lękliwa.
Zaczęła też tracić sierść – pojawiają się miejsca, gdzie lekko łysieje…
To nas bardzo martwi.
Dziś po wizycie dowiemy się więcej – jakie są kolejne kroki, co robić dalej i jakie decyzje musimy podjąć.
To wciąż bardzo niepewna sytuacja.
Dlatego prosimy – jeśli możesz, pomóż.
Każda wpłata przybliża nas do tego, żeby móc dalej ją leczyć.
Każde udostępnienie zwiększa jej szansę.
Ona już raz pokazała, jak bardzo chce żyć…
Nie możemy teraz się zatrzymać

Bajeczka walczy o życie. Przeżyła coś, czego mogła nie przeżyć… 🐾💔
Bajeczka trafiła do nas 5 lat temu. Została uratowana z rejonu Kaszub – z miejsca, gdzie dzikie koty są otruwane i ludzie chcą się ich pozbyć. Trafiła do nas, żeby w końcu żyć spokojnie i bezpiecznie.
Jednak od początku pozostała dzikim kotem. Nie wiemy, czy to przez krzywdę ze strony człowieka, czy z wyboru. Nigdy nie dała się dotknąć. Pomagaliśmy jej tak, jak mogliśmy – z dystansu. Podawaliśmy leki w karmie, dbaliśmy o nią, zapewnialiśmy bezpieczeństwo. Z czasem coś zaczęło się zmieniać. Przestała wracać tak jak wcześniej. Było widać, że jej stan się pogarsza…
W końcu udało się ją zabrać do domu. Jej stan był bardzo zły – skrajne wychudzenie, brak apetytu, silne osłabienie. To, co wydarzyło się później… było walką o życie. Jej stan był krytyczny. Hematokryt spadł do poziomu uznawanego za śmiertelny. Byliśmy pewni, że nie przeżyje świąt. Codziennie rano sprawdzaliśmy, czy nadal oddycha… Czy jeszcze z nami jest.
A jednak… ona dalej walczy. Zostały wykonane testy na FIP, FIV i FeLV – na szczęście wyszły ujemne. To daje nadzieję. Część parametrów zaczęła się poprawiać, ale jej stan nadal jest bardzo poważny i wciąż walczymy o każdy kolejny dzień.
To nie jest koniec. To dopiero początek długiej i bardzo trudnej drogi. Jeździmy z nią co najmniej dwa razy w tygodniu na całodniowe kroplówki. Codziennie podajemy po kilkanaście leków. To jest ciągła walka – dzień po dniu, bez przerwy. I to wszystko kosztuje naprawdę bardzo dużo. Koszty rosną z każdym dniem. Obawiamy się, że jeśli nie zbierzemy środków, nie będziemy w stanie dalej jej leczyć… a to oznaczałoby, że ta walka zostanie przerwana nie dlatego, że nie ma szans – tylko dlatego, że zabrakło pieniędzy.
A nie możemy do tego dopuścić. Bo ona walczy. Ona chce żyć. I skoro chce żyć… nie możemy jej tego odebrać. Na co zbieramy środki?
- dalsza diagnostyka i badania,
- regularne kroplówki i leczenie,
- leki,
- wizyty weterynaryjne,
- specjalistyczna karma i suplementy.

Dlaczego prosimy o pomoc?
Utrzymujemy się wyłącznie z darowizn, które nie wystarczają na tak intensywne leczenie. Nie jesteśmy w stanie sami udźwignąć tych kosztów.
Jak możesz pomóc?
- Wpłać dowolną kwotę – każda złotówka ma znaczenie,
- udostępnij zbiórkę,
- pomóż nam dotrzeć do innych.
Bajeczka już raz wygrała walkę, której miała nie przeżyć… Zróbmy wszystko, żeby mogła żyć dalej 🐾


Ładuję...